Tucson nie jest modelem, przy którym Hyundai może eksperymentować bez konsekwencji. To jeden z filarów europejskiej gamy marki i częsty widok również na polskich drogach. Mimo to przy zmianie generacji Koreańczycy nie wybrali bezpiecznej drogi. Nowe są nadwozie, kokpit i multimedia. Najmniej zmieniły się napędy.
Europejski Hyundai Tucson ma 4560 mm długości
Wokół wymiarów nowego Tucsona zdążyło powstać zamieszanie. Hyundai najpierw przedstawił samochód przeznaczony na rynek koreański, otwiera się w nowym oknie. Tamta wersja mierzy 4700 mm długości, a jej rozstaw osi wynosi 2785 mm. Europejski Tucson ma 4560 mm długości, 1900 mm szerokości i 1670 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 2720 mm.
W porównaniu z obecnym Tucsonem nowy model urósł o 35 mm na długość i szerokość oraz o 20 mm na wysokość. Rozstaw osi zwiększono o 40 mm. Zmiany są zauważalne, lecz nie przesuwają samochodu do wyższego segmentu. Tucson pozostał kompaktowym SUV-em i właśnie tego oczekują od niego europejscy klienci.
Przy długości 4,56 m nadal powinien mieścić się na typowym miejscu parkingowym, a jazda po zatłoczonym mieście nie będzie wymagała przyzwyczajania się do gabarytów dużego SUV-a. Równocześnie Hyundai wygospodarował znacznie więcej przestrzeni, niż sugerują przyrosty liczone w milimetrach.

Mocne nadkola całkowicie zmieniają proporcje
Na żywo nowy Tucson wygląda dobrze. Jest zdecydowanie bardziej kanciasty od poprzednika, ale projekt nie sprowadza się do narysowania samochodu od linijki.
Przód zdominowała cienka, pozioma listwa świetlna, która optycznie poszerza nadwozie. Po jej bokach umieszczono pionowe światła do jazdy dziennej, a właściwe reflektory znalazły się niżej. Po włączeniu całego oświetlenia poszczególne elementy tworzą motyw litery H.

Najciekawiej samochód prezentuje się z profilu. Mocno wystające nadkola wyglądają jeszcze wyraźniej niż na zdjęciach, ale pasują do bryły i nadają jej szeroką, stabilną postawę. Nie sprawiają wrażenia elementów dopisanych pod koniec prac nad nadwoziem.
Trudno przy tym uniknąć skojarzenia z Dacią Bigster. Oba samochody mają mocno zaakcentowane błotniki, proste powierzchnie drzwi i grube osłony dolnej części karoserii. Tucson wykorzystuje podobny motyw w bardziej dekoracyjny sposób. Ma więcej przetłoczeń, bardziej rozbudowane lampy i wyraźniejsze przejścia pomiędzy poszczególnymi powierzchniami.

Tył jest prostszy. Pozioma listwa świetlna łączy się z pionowymi lampami, a ciemny pas biegnący przez klapę optycznie zmniejsza jej wysokość. Duży napis TUCSON umieszczono centralnie. Tu uwagę przyciągają dwa elementy: lampa tworząca pas świetlny na pokrywie bagażnika jest ukryta - trzeba się schylić, by ją zobaczyć. Światło, które widać, to odbicie na karoserii. Drugi detal - po zgaszeniu świateł, klosze tylnych lamp są całkowicie przezroczyste.

Nowy Tucson zaskakuje przestrzenią
Największe zaskoczenie czeka po otwarciu tylnych drzwi. Europejski Tucson nie jest szczególnie długi, ale przestrzeń w drugim rzędzie przypomina większe SUV-y.
Po ustawieniu przedniego fotela w normalnej pozycji za kierowcą zostaje bardzo dużo miejsca na nogi. Spory zapas jest również nad głową. Nie trzeba siedzieć z kolanami blisko oparcia ani wsuwać stóp w wąską przestrzeń pod przednim fotelem.

Kanapa jest dzielona w proporcji 40:20:40 i może przesuwać się na odcinku 150 mm. Pozwala to powiększyć bagażnik, gdy pasażerowie nie potrzebują całej dostępnej przestrzeni na nogi.
Poprawiono również dostęp do drugiego rzędu. Tylne drzwi otwierają się pod kątem 83 stopni, podczas gdy wcześniej było to 73 stopnie. To praktyczna zmiana, szczególnie podczas wkładania dziecka do fotelika albo gdy pomagamy wsiąść starszej osobie.
Bagażnik mieści 695 litrów
Według danych producenta bagażnik europejskiego Tucsona ma 695 litrów pojemności mierzonej metodą VDA. To bardzo dobry wynik przy długości nadwozia wynoszącej 4560 mm. Podłoga jest płaska, a przestrzeń ma regularny kształt. Nadkola nie ograniczają mocno szerokości, dlatego deklarowana pojemność nie jest wynikiem uzyskanym dzięki trudno dostępnym wnękom.

Próg załadunkowy znajduje się dość wysoko. Nie jest to zaskoczenie w SUV-ie tej wielkości, ale podczas wkładania ciężkiego przedmiotu trzeba będzie podnieść go ponad wyraźną krawędź zderzaka. Przy codziennych zakupach czy walizkach nie powinno to stanowić problemu.
Ekran ma nawet 17 cali, ale nie zabrakło też przycisków
Kokpit zbudowano wokół nowego systemu Pleos Connect. Zależnie od wyposażenia centralny ekran będzie miał 12,9 albo 17 cali. Większy wyświetlacz wygląda jak tablet zawieszony nad deską rozdzielczą, ale nie ogranicza widoczności. Jego górna krawędź znajduje się wystarczająco nisko, by nie wchodzić kierowcy w pole widzenia.

Przed kierownicą zamontowano osobny, smukły wyświetlacz o przekątnej 9,9 cala. Taki układ różni się od popularnych zestawów dwóch ekranów zamkniętych pod wspólną taflą.
Pod względem wyglądu oraz liczby dostępnych ustawień Pleos Connect przypomina rozwiązania stosowane w nowych samochodach chińskich. Menu jest bardzo szczegółowe. Pozwala konfigurować liczne funkcje i drobne elementy działania samochodu, co z jednej strony daje dużą swobodę, a z drugiej wymaga czasu na poznanie systemu.

Hyundai nie przeniósł jednak wszystkiego na ekran. Pod wyświetlaczem pozostały fizyczne przyciski najważniejszych funkcji. Są przyjemne w dotyku, pracują z wyraźnym skokiem i wzmacniają wrażenie obcowania z wnętrzem klasy premium. To szczególnie istotne przy tak rozbudowanym systemie. Duży ekran może pomieścić wiele informacji, ale podstawowe czynności nie powinny wymagać każdorazowego otwierania kolejnego poziomu menu.

Pleos Connect bazuje na Android Automotive OS. System otrzyma asystenta Gleo AI, który ma rozumieć polecenia wypowiadane naturalnym językiem, wyszukiwać informacje i pomagać w obsłudze samochodu. Jego przydatność będzie zależała głównie od jakości polskiej wersji językowej. Tego podczas prezentacji nie można było miarodajnie ocenić.
Hyundai Tucson Hybrid ma 245 KM
Podstawową jednostką pozostanie benzynowy silnik 1.6 T-GDI o mocy 150 KM i maksymalnym momencie obrotowym 250 Nm. W zależności od wersji będzie współpracował z sześciobiegową skrzynią manualną albo siedmiobiegową przekładnią dwusprzęgłową.
Znacznie ciekawiej prezentuje się klasyczna hybryda. Tucson HEV rozwinie 245 KM i 380 Nm. Układ korzysta z akumulatora o pojemności 1,49 kWh oraz sześciobiegowej przekładni automatycznej. Wersja z napędem na przednią oś ma przyspieszać od 0 do 100 km/h w 8,3 s.

W 2025 r. klasyczne hybrydy odpowiadały za 34,5 proc. rejestracji nowych samochodów w Unii Europejskiej i były najpopularniejszym rodzajem napędu. Według ACEA ich udział był większy niż samochodów wyłącznie benzynowych, elektrycznych czy hybryd plug-in. Dla wielu europejskich klientów właśnie HEV może być najważniejszą wersją nowego Tucsona. Nie wymaga dostępu do ładowarki, a pod względem mocy nie wygląda jak kompromis.
Hybryda otrzyma także Stay Mode. Podczas postoju pozwala korzystać z klimatyzacji, systemu audio i ładowania urządzeń przy wyłączonym silniku spalinowym. Funkcja przyda się podczas przerwy w podróży lub oczekiwania na pasażera.
Tucson PHEV ma 292 KM i 81 km zasięgu
Najmocniejszą odmianą będzie plug-in hybrid. Układ łączący benzynowy silnik 1.6 T-GDI z napędem elektrycznym rozwinie do 292 KM i 380 Nm. W wersji z napędem na cztery koła przyspieszenie od 0 do 100 km/h ma zajmować 7,9 s.
Akumulator trakcyjny ma pojemność 17,1 kWh. Hyundai deklaruje do 81 km zasięgu elektrycznego w konfiguracji z 17-calowymi kołami. Ładowarka pokładowa obsługuje wyłącznie prąd, otwiera się w nowym oknie przemienny, z mocą do 7,2 kW. Hyundai nie czaruje, że ktoś może chcieć ładować plug-ina w trasie.

Osiemdziesiąt kilometrów powinno wystarczyć na większość codziennych dojazdów, o ile właściciel będzie regularnie podłączał samochód do ładowania. Na tle najnowszych rywali parametry elektrycznej części napędu nie wyglądają jednak przełomowo. Volkswagen Tiguan eHybrid obiecuje zasięg sięgający 120 km, ładowanie AC z mocą 11 kW oraz możliwość korzystania z ładowarek DC o mocy do 50 kW. Nowa Toyota RAV4 ma w europejskiej wersji PHEV przejeżdżać około 100 km i również obsługiwać ładowanie prądem stałym.
Tucson nie będzie więc liderem pod względem szybkości ładowania ani deklarowanego zasięgu elektrycznego. Ostateczna ocena zależy od ceny, której na razie nie znamy.
Wyposażenie przygotowano z myślą o codziennym użytkowaniu
W konsoli środkowej znalazły się dwie bezprzewodowe ładowarki o mocy 15 W. Rozwiązanie jest proste, ale rozwiązuje częsty problem podczas podróży we dwie osoby. Nie trzeba już wybierać, czyj telefon będzie ładowany. Pasażerowie otrzymają również złącza USB-C o mocy do 100 W. Taki port może zasilać nie tylko smartfon czy tablet, ale również laptopa.

Selektor kierunku jazdy przeniesiono na kolumnę kierownicy. Dzięki temu środkowa konsola nie musi mieścić dużej dźwigni albo obrotowego pokrętła. Zwolnioną przestrzeń wykorzystano na schowki i szeroki podłokietnik.
W bogatszych odmianach dostępny będzie fotel kierowcy Ergo Motion. Wykorzystuje siedem komór pneumatycznych odpowiadających za podparcie lędźwiowe, boczne oraz masaż. Przewidziano również fotele pozwalające przyjąć bardziej wypoczynkową pozycję podczas postoju - z rozkładanym podnóżkiem. To kolejne puszczenie oka do klientów, którzy oglądają auta z Chin.
Klimatyzacja może rozdzielać powietrze pomiędzy główne nawiewy, mniejsze otwory i przestrzeń przy podłodze. System Multi-Air ma ograniczać silny strumień skierowany bezpośrednio na pasażerów. Dostępna będzie również klimatyzacja trzystrefowa.
Ciekawym elementem jest przednia szyba pokryta wielowarstwową, przewodzącą powłoką. Według Hyundaia zapewni pełne odmrożenie w ciągu 15 minut, ale bez zatopionych w szkle i widocznych drucików. Latem ma odbijać 60 proc. energii słonecznej i obniżać temperaturę we wnętrzu o około 2 stopnie.

Tucson zapamięta drogę i pomoże nią wycofać
Memory Reverse Assist może zapisać do 50 metrów toru jazdy przy prędkości nieprzekraczającej 30 km/h. Podczas cofania system steruje kierownicą i prowadzi samochód po zapamiętanej trasie. Może się to przydać na wąskim podjeździe, leśnej drodze albo ciasnym parkingu, z którego nie da się wyjechać inaczej, niż na wstecznym.
W wersjach z napędem na cztery koła dostępny będzie Ground View Monitor. Kamery tworzą obraz obszaru bezpośrednio przed samochodem i pozornie pod jego maską. System ma pomagać zarówno poza asfaltem, jak i podczas omijania wysokiego krawężnika.
Tucson otrzyma również asystenta cofania z przyczepą. Benzynowa wersja może holować do 1700 kg, plug-in hybrid do 1810 kg, a klasyczna hybryda do 1910 kg.

Europejski Tucson będzie produkowany w Czechach
Produkcja europejskiego Tucsona pozostanie w zakładzie Hyundai Motor Manufacturing Czech w Noszowicach. Ma to znaczenie w czasach, gdy coraz więcej marek sprowadza SUV-y oraz hybrydy plug-in z Chin.
Nowy model trafia do wyjątkowo zatłoczonego segmentu. Musi rywalizować z Volkswagenem Tiguanem, Kią Sportage, Toyotą RAV4, Nissanem Qashqaiem i Fordem Kugą, a jednocześnie odpierać ataki nowych producentów z Chin.
Ładny To kwestia gustu. Praktyczny - tu trudno dyskutować
Mocno wystające nadkola jedni uznają za świetne, inni zobaczą w nich Dacię Bigster. Ogromny ekran dla części kierowców będzie atrakcją, a dla innych kolejnym tabletem, którego trzeba nauczyć się od początku. O wyglądzie nowego Tucsona można dyskutować długo.

Znacznie trudniej dyskutować z tym, jak praktyczne będzie to auto. Z tyłu miejsca jest naprawdę dużo, bagażnik pomieści wakacyjny wyjazd całej rodziny, a nadwozie nie rozrosło się do rozmiarów utrudniających codzienne parkowanie. To właśnie w takich sprawach rodzinny SUV powinien być dobry.
Nie wiem jeszcze, czy równie dobrze jeździ. Nie wiem, czy hybryda faktycznie będzie oszczędna, a rozbudowane multimedia nie zaczną irytować po tygodniu. Nie znam też najważniejszej liczby, czyli ceny.
Po spotkaniu z nowym Tucsonem nie zastanawiam się już jednak, czy Hyundai nadal potrafi zrobić praktycznego SUV-a. Zastanawiam się, ile każe za niego zapłacić. Bo rodzina bez problemu zmieści się w tym samochodzie. Pytanie, czy ten samochód zmieści się w jej budżecie. Przekonamy się niedługo po Nowym Roku.










