Mercedes VLE to szczyt luksusu w skórze vana. 700 km zasięgu i sala kinowa
Zaprezentowany dzisiaj Mercedes VLE może wyglądać jak elektryczny następca klasy V, ale to tylko pozory. Tak przynajmniej twierdzi producent, który zapowiada VLE jako model "rozpoczynający nową erę" i będący połączeniem komfortowej limuzyny z wielofunkcyjnym vanem. Co to dokładnie oznacza, miałem okazję sprawdzić na żywo, podczas premiery Mercedesa VLE w Stuttgarcie.

Spis treści:
- VLE to pierwszy Mercedes zbudowany na nowej platformie
- Mercedes VLE oferuje kilka opcji aranżacji wnętrza i opcjonalne małe kino
- Zasięg Mercedesa VLE robi wrażenie nie tylko jak na vana
- Mercedes VLE to luksusowy van na dalekie podróże
Luksusowe vany nie są niczym nowym, a traktowanie ich jako preferowanej alternatywy dla klasycznych limuzyn, jest w niektórych krajach (szczególnie azjatyckich) czymś dość oczywistym. W Europie także można kupić takie pojazdy - choćby Mercedesa klasy V, którego, pomimo użytkowego rodowodu, da się wyposażyć naprawdę luksusowo. Najlepszym tego przykładem są dwa opcjonalne fotele w drugim rzędzie siedzeń, wyglądające jak żywcem wzięte z pierwszej klasy dobrych linii lotniczych - masywne, z pełną elektryczną regulacją, masażem oraz funkcją leżanki (i kosztujące 45 tys. zł).
VLE to pierwszy Mercedes zbudowany na nowej platformie
Co zatem nowego wnosi zaprezentowany właśnie Mercedes VLE? Przede wszystkim jest to pierwszy pojazd oparty na nowej, skalowalnej platformie Van Architecture, co, według słów producenta, ma otwierać "kolejny rozdział 140-letniej historii motoryzacji Mercedes-Benz". Wszystko zresztą w tym modelu ma być "doskonałe" oraz "innowacyjne".
Nowym określany jest choćby design, choć reflektory z podwójnym wzorem gwiazdy do złudzenia przypominają te z klasy E czy też zmodernizowanej klasy S. Nie zabrakło też dodatkowych elementów świetlnych, jak listwa łącząca reflektory czy obwódka wokół ogromnej imitacji osłony chłodnicy, dzięki której przód VLE wygląda zupełnie jak w aucie spalinowym. Uwagę zwracają także wloty powietrza wystylizowane niczym w sportowej limuzynie.

Nie są one zresztą tylko elementem ozdobnym. Chociaż nowy van Mercedesa ma typowe dla tego segmentu "pudełkowate" nadwozie, udało się uzyskać współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,25, co w takim aucie naprawdę robi wrażenie. Wizualnie uwagę zwraca też opadająca z tyłu linia okien, nawiązująca do tego jak poprowadzono ją z przodu pojazdu i mająca urozmaicić jego wygląd. Z tyłu natomiast rzucają się w oczy pionowe światła, połączone z listwą świateł stop umieszczoną przy dachu. Po wciśnięciu hamulca tworzą one ogromny, czerwony łuk.

Mercedes VLE oferuje kilka opcji aranżacji wnętrza i opcjonalne małe kino
Bez wątpienia duże wrażenie robi wnętrze Mercedesa VLE, choć sporo też zależy od tego, jak dany egzemplarz zostanie skonfigurowany. Deska rozdzielcza zdominowana jest przez MBUX Superscreen, czyli szklany panel, pod którym ukryto cyfrowe zegary (10,25 cala), centralny ekran systemu infotainment (14 cali) oraz opcjonalny wyświetlacz pasażera (14 cali), na miejscu którego standardowo znajduje się czarny błyszczący panel z gwiazdkami będącymi elementem oświetlenia nastrojowego.

Rozwiązanie to znamy choćby z nowego Mercedesa CLA i podobnie jak w nim do dyspozycji kierowcy jest zaawansowana sztuczna inteligencja, pozwalająca (przynajmniej w teorii) na prowadzenie z nią swobodnych rozmów. Szlachetności wnętrzu VLE dodaje "otoczka" panelu z ekranami - ozdobne listwy biegnące pod nim (aluminiowe lub drewniane), skórzane wykończenie oraz podświetlane elementy nawiewów.

Najbardziej na charakter nowego modelu wpływa jednak to, na jaką koncepcję wnętrza się zdecydujemy. W drugim i trzecim rzędzie siedzeń mogą znaleźć się trzyosobowe kanapy, dzięki czemu VLE przewieziemy nawet osiem osób. Alternatywnie w drugim lub w drugim i trzecim rzędzie zamówimy po dwa, pojedyncze fotele, które można obracać, a także wyjmować i łatwo wtoczyć do garażu, korzystając ze zintegrowanych kółek.

W przypadku, gdy wszystkie rzędy siedzeń mają elektryczną regulację, jest możliwość automatycznego ich przestawiania zależnie od potrzeb. Dostępne są ustawienia "Bagaż" (maksymalizujący ilość miejsca na bagaże - do dyspozycji jest od 795 do 4078 l), "Ludzie i bagaż" (dużo miejsca na bagaże, ale także zadowalająca wygoda we wszystkich rzędach siedzeń) oraz "Executive" (preferująca ilość miejsca w drugim rzędzie siedzeń).

Najbardziej luksusowa konfiguracja przewiduje dwa masywne fotele w drugim rzędzie siedzeń, wyposażone w ogrzewanie, wentylację oraz funkcję masażu. Podróżni mogą też wysuwać dodatkowe podparcie pod uda, zaś do ich zagłówków przymocowano poduszki. Znajdziemy tu także składane lotnicze stoliki, ukryte uchwyty na napoje oraz ładowarki indukcyjne. Ustawieniami foteli, masażu i wieloma innymi elementami wyposażenia można sterować za pomocą bezprzewodowych dotykowych kontrolerów, przypominających smartfony.

Komfort poprawia też najbardziej rozbudowana (jedna z trzech dostępnych), konsola środkowa między przednimi fotelami, z tyłu której znajdziemy sterowanie trzecią i czwartą strefą klimatyzacji oraz schowki z funkcją chłodzenia oraz podgrzewania.

Największe wrażenie robi jednak opcjonalny telewizor o przekątnej 31,3 cala, który wysuwa się z podsufitki (jeśli go nie włączymy, pozostaje zupełnie niewidoczny). Ma on rozdzielczość 8K, zaś nagłośnienie Burmester 3D Surround obsługuje standard Dolby Atmos, wzmacniając kinowe doświadczenie. Ekran można także podzielić na pół, tak aby dwoje podróżnych w drugim rzędzie siedzeń mogło niezależnie korzystać z rozgrywki - czy to oglądając filmy lub seriale, czy też grając w gry. Pod ekranem znajduje się także kamera, którą można wykorzystywać do odbywania wideokonferencji. Zależnie od wybranego ustawienia, obejmuje ona obie osoby lub niezależnie jedną lub drugą.

Zasięg Mercedesa VLE robi wrażenie nie tylko jak na vana
Modułowa platforma VAN Architecture, na której oparty jest Mercedes VLE, wykorzystuje 800-voltową elektryczną architekturę, która ma znacząco skrócić czas ładowania. Maksymalną moc, jaką może przyjąć samochód, to 300 kW - dużo, ale daleko do najlepszych rozwiązań już dostępnych na rynku. Producent podkreśla jednak, że w zaledwie 15 minut, możliwe jest zwiększenie zasięgu o 335 km.

Auto wykorzystuje nowy akumulator litowo-jonowy o pojemności 115 kWh netto, a maksymalny zasięg na jednym ładowaniu wynosi 700 km. To do W przyszłym roku dołączą dwie odmiany z akumulatorem litowo-żelazowo-fosforanowym o pojemności 80 kWh.
Mercedes VLE debiutuje w dwóch wersjach silnikowych - VLE 300 oraz VLE 400 4MATIC. Pierwsza oferuje 276 KM i napęd na przód, natomiast druga wyposażona jest w dodatkowy silnik przy tylnej osi, zapewniający napęd na wszystkie koła. Łączna moc w jej przypadku to 415 KM. Producent nie podał jeszcze pozostałych danych technicznych.

Wiemy natomiast, że Mercedes położył duży nacisk na komfort jazdy, o który dbać ma pneumatyczne zawieszenie. Działa ono aktywnie, korzystając z danych Map Google oraz informacji o pobliskich drogach z chmury. Automatycznie reguluje więc wysokość (w zakresie 40 mm), aby poprawiać aerodynamikę podczas autostradowej jazdy, ale także "wie" kiedy przejeżdżamy przez obszar objęty robotami drogowymi lub gdy zbliżamy się do progu zwalniającego, odpowiednio dostosowując pracę zawieszenia.

VLE może być wyposażony także w skrętną tylną oś, wychylającą tylne koła nawet o 7 stopni. Pozwala to skrócić promień skrętu między krawężnikami do zaledwie 10,9 m. Z kolei przy większych prędkościach rozwiązanie to zapewnia większą stabilność w zakrętach.
Mercedes VLE to luksusowy van na dalekie podróże
Mercedes VLE robi na żywo bardzo dobre wrażenie, szczególnie jeśli skonfigurujemy go jako alternatywę dla luksusowej limuzyny. Stanowi także wyraźny krok naprzód w porównaniu do nawet najlepiej wyposażonych wersji klasy V. Największy postęp widać jednak w poprawie zasięgu, który jest niemal dwukrotnie większy od elektrycznego EQV. Pozwala to faktycznie zacząć myśleć o VLE jako o elektrycznym vanie na dalekie podróże.

















