Ford zdradził plany do 2029 r. Sześć nowych modeli, co z Fiestą?
Jim Baumbick, szef Forda w Europie, zdradził plany marki dotyczące kontrofensywy. Do 2029 roku ma pojawić się pięć nowych modeli, które, według przedstawicieli, "będą czerpać z rajdowej historii" i zapewniać wyjątkowe właściwości jezdne. Ale to nie wszystko. Ford stawia "drugą nogę" rozwijając dział Ford Pro (samochody użytkowe) oraz poszerzając usługi dla biznesu.

Sytuacja nie jest dobra. Ford w 2025 r. sprzedał w Europie nieco ponad 302 tys. pojazdów osobowych, czyli o 2,3 proc. mniej niż rok wcześniej (dane ACEA). W pierwszym kwartale 2026 r. spadki postępują - udział w rynku spadł z 3,5 do 2,8 proc. względem tego samego okresu rok wcześniej. W tym miejscu warto przypomnieć, że jeszcze w 2020 roku marka sprzedała w Europie 1,1 mln aut. To pokłosie wycofania tak popularnych modeli jak Mondeo, Focus, Fiesta czy S-Max. Dziś sprzedaż opiera się na dwóch filarach - Kudze i, przede wszystkim, Pumie, a nowości takie jak Explorer czy Capri nie podbiły serc klientów. W pewnym momencie ich produkcja w niemieckiej fabryce w Kolonii musiała być nawet ograniczana.
Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się na rynku aut użytkowych, gdzie Ford od jedenastu lat z rzędu utrzymuje pozycję lidera z ponad 17-procentowym udziałem w rynku. Takie modele jak Transit czy Ranger (prawie 47-procentowy udział w sprzedaży pick-upów) są wybierane zarówno przez duże przedsiębiorstwa, raorgany państwowe, jak i mniejsze biznesy. I właśnie w kierunku tych ostatnich wyciąga rękę Ford, dzięki poszerzeniu usług zwanych Uptime Services.
Nowy Ford Ranger Super Duty. Diesel pod maską i wzmocnione podwozie
Zacznijmy jednak od nowych modeli. Poza pokazanym już wcześniej elektrycznym Transitem City (dostawczym elektrykiem z nową stylizacją, autem z kategorii budżetowych o zasięgu do około 250 km) Ford wprowadza do sprzedaży nową wersję Rangera.

Super Duty to nazwa znana dotąd na rynkach pozaeuropejskich. Oznacza modele o najlepszej ładowności i największych możliwościach ciągnięcia przyczep czy pracy w ciężkim terenie. Auto nie będzie jednak ogólnodostępne - ma być zamawiane przede wszystkim przez służby, kopalnie czy wojsko, a także wybrane firmy. Ranger Super Duty, to, w największym skrócie, auto, które z zewnątrz niemal nie różni się od klasycznego Rangera, jednak prawie wszystko to, co niewidoczne, zostało podrasowane. Pojazd ma wzmocnione podwozie, zwiększony do 299 mm prześwit, pojemniejszy zbiornik paliwa (aż 130 l), ulepszone chłodzenie i hamulce, a także bardziej odporne na jazdę w terenie zawieszenie.
Super Duty może pochwalić się ładownością na poziomie niemal 2 ton i uciągiem 4,5 t, a łączna masa zestawu (auto+przyczepa) to najlepsze w klasie 8 ton. Do ekstremalnych zadań w terenie czy na poligonie optymalnym źródłem napędu jest oczywiście turbodiesel - w tym wypadku trzylitrowa "V6". Ford przekazał, że auto można już zamawiać.
Rangerem Super Duty mieliśmy okazję przejechać się wyłącznie na prawym fotelu podczas krótkiej próby terenowej. Pick-up Forda oczywiście bez trudu pokonał zarówno strome zjazdy i podjazdy, jak i nierówne pochyłości i nie mamy wątpliwości, że poradzi sobie w naprawdę trudnym terenie. Tryby jazdy, jak i kabina pozostały nietknięte, więc mimo bardzo roboczego charakteru auta, Super Duty nie sprawia wrażenia pick-upa, któremu czegoś brakuje pod kątem wygody czy komfortu.

Uptime Services Forda, czyli wykrycie napraw przed usterką
Bardzo ważną rolę w ramach Ford Pro pełnią też tzw. usługi połączone, z których korzysta już ponad 1,2 mln klientów w Europie. Dotąd były one przeznaczone wyłącznie dla dużych przedsiębiorstw z rozbudowanymi flotami pojazdów, jednak teraz Ford będzie oferował je także mniejszym biznesom.
Uptime Services to nic innego jak zdalne monitorowanie stanu pojazdu i proaktywne działania dealerów, którzy kontaktują się z klientem często zanim dana usterka wystąpi lub po prostu wcześniej umawiając samochód na wizytę. Taki system, według wstępnych badań, potrafi o 50 proc. skrócić czas naprawy, a także rozpoznać nawet 80 proc. usterek przed zgłoszeniem ich przez kierowców. Dzięki tej płatnej subskrypcji dealer jest w stanie wcześniej ściągnąć części, zapewnić auto zastępcze i zakończyć naprawę w krótszym czasie.

Nowy Ford Fiesta to nie wszystko. Będzie też model a'la Bronco
"Nie chcemy tosterów na kółkach" - tymi słowami rozpoczął swoje przemówienie Jim Baumbick, szef mari w Europie. Fordy mają być samochodami, które wybiera się ze względu na to, jak jeżdżą (czytaj: angażująco) i jak wyglądają (czytaj: rasowo). Marka ma zamiar inspirować się swoimi startami w sportach motorowych, zwłaszcza w rajdach.
Do 2029 roku na europejskim rynku pojawi się pięć nowych modeli, wszystkie o długości nadwozia od 4 do 4,65 m. Jednym z pierwszych będzie nowy, lajfstajlowy SUV, mocno inspirowany wyglądem Bronco, ale od niego mniejszy. To zresztą element strategii, aby z Bronco zrobić niejako oddzielną markę.
Auto będzie produkowane w hiszpańskiej fabryce we Walencji i w salonach pojawi się w 2028 roku. Szczegółów technicznych nie zdradzono, ale spodziewać się należy przede wszystkim wariantów hybrydowych, do których przystosowana jest płyta podłogowa C2 Forda.

Drugim ważnym modelem jest nowa "Fiesta". Dlaczego w cudzysłowie? W Fordzie wciąż trwają dyskusje nad nazwą i ta nie jest jeszcze potwierdzona. Wiemy natomiast tyle, że nowy hatchback segmentu B będzie miał napęd elektryczny i konstrukcyjnie będzie bazował na płycie podłogowej… Renault, tej samej, z której korzystają Renault 4 i 5 E-Tech, a także Nissan Micra. Zestrojenie podwozia i stylizacja auta mają się jednak różnić na tyle, że, jak powiedział szef Forda, auta będą nie do odróżnienia i każde z własnym charakterem. Na tej samej platformie (AmpR-Small) powstanie też elektryczny, niewielki crossover, ale nie jest pewne, czy będzie to następca Pumy-E czy kolejny model w gamie.
Poza tym w planach są dwie kolejne nowości, auta o napędach zarówno hybrydowych jak i elektrycznych, które zobaczymy do końca 2029 roku. Wszystkie bez wyjątku mają nawiązywać do rajdowych dokonań Forda, a więc być zadziorne z wyglądu i świetne na drodze. Nie jest jasne, czy będą one powstawać z jakimś europejskim lub pozaeuropejskim producentem. Poza istniejącą współpracą z Volkswagenem i Renault, spekuluje się o możliwym partnerstwie z chińskim Geely, czyli właścicielem Volvo, który dysponuje kilkoma płyta podłogowymi zdolnymi do adaptacji różnych rodzajów napędów. Szef Forda odmówił komentarza na ten temat.








