Reklama

Potrąciłeś pieszego? Zawsze wezwij pogotowie!

Zdarza się, że samochód potrąca pieszego, ale człowiek ten wstaje, otrzepuje ubranie i twierdzi, że nic mu się nie stało. Chce pójść do domu. Kierowca auta oddycha z ulgą - "Nie muszę wzywać pogotowia, policji". Dla obu stron skończyło się tylko na strachu - pieszy oddala się, a kierowca spokojnie odjeżdża.

Takie postępowanie ze strony kierowcy to kardynalny błąd! Opowiem wam krótką historię, którą znalazłem w aktach sądowych.

Kilka lat temu w Warszawie kierująca samochodem osobowym 52-letnia kobieta potrąciła na przejściu młodego mężczyznę, który na czerwonym świetle przebiegał przez jezdnię. 25-letni człowiek upadł na jezdnię, ale po krótkiej chwili podniósł się i oświadczył przestraszonej kierującej: "Nic się nie stało, przepraszam to moja wina".

Zdenerwowana kobieta uspokoiła się nieco i odjechała. Młody mężczyzna po powrocie do domu w godzinach wieczornych stracił przytomność. Jego matka wezwała pogotowie, ale niestety na ratunek było już za późno. Następnego dnia nad ranem ten chłopak zmarł w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała rozległy krwiak w obrębie mózgu, który powstał w wyniku uderzenia głową o nawierzchnię jezdni.

Reklama

Okazało się, że potrącenie pieszego zostało zarejestrowane przez kamerę monitoringu. Pozwoliło to dotrzeć do kobiety kierującej samochodem, której postawiono prokuratorski zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanemu w wypadku.

A teraz popatrzcie na tę sytuację:

W tym zdarzeniu wina kierującej samochodem jest ewidentna i świadczy o zupełnym braku predyspozycji do kierowania pojazdami.

Dziecko przechodzi spokojnie po przejściu i nagle nadjeżdżający, na szczęście z niewielką prędkością, samochód uderza tę dziewczynkę. W dodatku auto znajduje się na lewej połowie jezdni, zupełnie nie wiadomo dlaczego.  Być może kierująca skręcała na skrzyżowaniu w lewo i ścięła zakręt.

Dziewczynka będąc na przejściu obejrzała się w prawo,  ale zupełnie nie spodziewała się, że jakiś pojazd może nadjechać z lewej strony. Po potrąceniu kierująca samochodem wprawdzie wysiada z samochodu, ale widząc, że dziecko wstało i idzie dalej, nie robi nic więcej. Może co najwyżej zapytała: "Nic ci się nie stało"? A potem sobie odjechała...

Takie postępowanie to skrajny brak wyobraźni.

Trzeba pamiętać, że potrącony przez pojazd człowiek, zawsze znajduje się w szoku. To sprawia, że może nie odczuwać bólu i nie zdawać sobie sprawy z doznanych obrażeń. Niektóre z nich mogą ujawnić się  dopiero po kilku albo kilkunastu godzinach od zdarzenia i wówczas na ratunek jest najczęściej już za późno. A tutaj w dodatku mamy do czynienia z dzieckiem, które może nie zdawać sobie z tego sprawy.

W przypadku potrącenia pieszego, niezależnie od tego, kto jest winny, zawsze należy wezwać pogotowie ratunkowe i zachęcać osobę poszkodowaną do pozostania na miejscu. Nawet jeśli pieszy uprze się i nie chce czekać na karetkę, wy będziecie mieli dowód, że chcieliście udzielić osobie poszkodowanej pomocy. Wasze wezwanie zostanie przecież zarejestrowane.

28-letnia kobieta kierująca Volkswagenem Touranem została jeszcze tego samego dnia namierzona przez policję. Zatrzymano jej prawo jazdy i skierowano wniosek do sądu o ukaranie. I bardzo dobrze.

Polski kierowca 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL