Zwrot w sprawie 25-proc. ceł na samochody. Trump znowu zmienia zdanie
Równo tydzień temu prezydent Trump zarzucił Unii Europejskiej, że nie wywiązuje się z umowy handlowej zawartej ze Stanami Zjednoczonymi i w związku z tym, nałoży na jej kraje 25-procentowe cła. Teraz jednak ogłosił odroczenie tej decyzji, co miała spowodować rozmowa z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.

W skrócie
- Tydzień po zapowiedzi podwyższenia ceł na samochody z Unii Europejskiej do 25 procent, Donald Trump ogłosił odroczenie tej decyzji po rozmowie z Ursulą von der Leyen.
- Podniesienie ceł miało dotyczyć wszystkich samochodów i ciężarówek importowanych z Europy do Stanów Zjednoczonych, z wyłączeniem pojazdów produkowanych w USA, a intencją było skłonienie europejskich firm do przenoszenia produkcji za ocean.
- Donald Trump zdecydował o przesunięciu terminu podwyżki ceł, dając Unii Europejskiej dodatkowy czas na wywiązanie się z wcześniejszej umowy handlowej, przy czym widmo podniesienia taryf nadal pozostaje, a amerykański sąd zakwestionował legalność dotychczasowych 10-procentowych ceł.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Donald Trump chciał nałożyć nowe cła na Unię Europejską
Prezydent Trump w piątek 1 maja poinformował o planach podniesienia ceł, twierdząc że Unia Europejska nie wywiązuje się w pełni z wcześniej uzgodnionej umowy handlowej. Podkreślił, że nowe cła wejdą w życie już w następnym (czyli bieżącym) tygodniu i obejmą wszystkie samochody oraz ciężarówki importowane z Europy do USA.
- Z przyjemnością informuję, że w związku z tym, że Unia Europejska nie przestrzega w pełni uzgodnionej przez nas umowy handlowej, w przyszłym tygodniu podwyższę cła pobierane od Unii Europejskiej za samochody osobowe i ciężarowe wwożone do Stanów Zjednoczonych. Cło wzrośnie do 25 proc. - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.
Jednocześnie zaznaczył, że podwyżki nie dotkną pojazdów produkowanych bezpośrednio w amerykańskich fabrykach. W praktyce oznacza to, że europejskie koncerny mogą uniknąć dodatkowych opłat, jeśli zdecydują się przenieść większą część produkcji do Stanów Zjednoczonych. Trump otwarcie przyznał, że jego zdaniem wyższe cła zmuszą europejskie marki do szybszego przenoszenia produkcji za ocean.
Na zapowiedź podwyższenia ceł zareagował Niemiecki Związek Przemysłu Samochodowego, który wezwał do jak najszybszego podjęcia rozmów między USA oraz UE. Jak podkreśliła szefowa związku Hildegarda Mueller, wyższe taryfy będą miały daleko idące konsekwencje, które odczują także konsumenci w Stanach.
Prezydent Trump zmienia termin wprowadzenia nowych ceł dla UE
Teraz jednak prezydent USA ogłosił, że zmienił swoje zdanie w sprawie karania Europy wyższymi cłami. To efekt czwartkowej rozmowy, jaką odbył z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, że daje Unii Europejskiej.
- Czekałem cierpliwie, aż UE wypełni swoją część historycznej umowy handlowej, którą zawarliśmy w Turnberry w Szkocji - największej umowy handlowej w historii! Złożono obietnicę, że UE wypełni swoją część umowy i zgodnie z umową obniży cła do ZERA! - napisał Trump na swoim koncie w serwisie Truth Socjal. - Zgodziłem się dać jej czas do 250. rocznicy powstania naszego kraju, w przeciwnym razie, niestety, ich cła natychmiast podskoczą do znacznie wyższych poziomów - zastrzegł.
Widmo znaczącego podniesienia ceł z obecnych 15 do 25 proc. nie zostało więc całkowicie zażegnane. Warto też przypomnieć, że w lipcu mają wygasnąć globalne, 10-procentowe cła, a zamiast nich mają wejść w życie wyższe, 15-procentowe. Tu sytuacja również jest niepewna, ponieważ Sąd ds. Handlu Międzynarodowego USA orzekł w czwartek, że wprowadzone przez Donalda Trumpa 10-procentowe cła są nielegalne i należy wstrzymać ich pobieranie. To kolejny już taki wyrok - wcześniej identyczne cła zostały zniesione przez Sąd Najwyższy USA, na co prezydent zareagował wprowadzeniem tych obecnie zakwestionowanych.










