Znowu braknie części do samochodów. Tym razem to wina sztucznej inteligencji
Branża motoryzacyjna zaczyna zmagać się z poważnym niedoborem jednego z najważniejszych podzespołów - układów pamięci. Bez nich nowoczesne samochody nie mogłyby funkcjonować, a ich brak już teraz odbija się na kosztach zakupu i dostępności pojazdów. Przyczyną tego problemu jest rosnące zastosowanie sztucznej inteligencji.

W skrócie
- Branża motoryzacyjna zmaga się z niedoborem układów pamięci DRAM z powodu rosnącego zapotrzebowania centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję.
- Producenci układów pamięci przekierowują znaczną część produkcji do firm płacących więcej, przez co przemysł motoryzacyjny otrzymuje mniej komponentów.
- Ceny samochodów rosną przez niedobory pamięci, a producenci analizują możliwości zastosowania bardziej uniwersalnych rozwiązań.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Współczesne samochody są wyposażone w tysiące mikrochipów, które zarządzają silnikiem, systemami bezpieczeństwa i ekranami w kokpicie. Kilka lat temu pandemia pokazała, jak kluczowe są te elementy dla branży motoryzacyjnej - przerwy w produkcji procesorów na jakiś czas sparaliżowały cały przemysł. Dziś groźba niedoborów powraca, choć tym razem przyczyny są inne.
Problem dotyczy przede wszystkim układów pamięci DRAM, które są niezbędne niemal w każdej elektronicznej części samochodu - od systemów infotainment, przez asystentów jazdy, aż po komputery pokładowe i aktualizacje online. Dlaczego właśnie teraz ich brakuje na rynku?
Za niedobory pamięci odpowiada sztuczna inteligencja
Obecnie głównymi odbiorcami pamięci DRAM i NAND (Flash) nie są już wyłącznie komputery czy smartfony, lecz centra danych obsługujące sztuczną inteligencję. To właśnie ta technologia odpowiada m.in. za generowanie abstrakcyjnych filmików w mediach społecznościowych - np. z udziałem superinteligentnych, słodkich kotków. Potrzeby firm od sztucznej inteligencji są tak duże, że producenci kierują tam większość swojej produkcji, pozostawiając mniej pamięci dla przemysłu motoryzacyjnego i innych sektorów.
Pamięć trafia tam, gdzie więcej płacą. Reszta musi czekać
Problem pogłębia fakt, że komponenty te trafiają głównie do odbiorców płacących więcej - w pierwszej kolejności do firm budujących centra danych AI. Rynkowe szacunki wskazują, że w 2026 roku nawet około 70 proc. światowej produkcji pamięci może trafić właśnie tam. Oznacza to, że producenci samochodów muszą liczyć się albo z wyższymi cenami, albo z dłuższymi terminami dostaw. Według analityków - w takich warunkach auta schodzą na dalszy plan.
Wkrótce wyższe ceny samochodów? Koncerny reagują
Skutki niedoborów pamięci DRAM i NAND są odczuwalne już dziś. Ich ceny gwałtownie rosną, a eksperci przewidują, że problemy z dostępnością utrzymają się przez kolejne lata. Dla kierowców oznacza to przede wszystkim wyższe ceny samochodów - wzrost kosztów komponentów przekłada się bowiem bezpośrednio na końcową wartość pojazdów.
Chociaż firmy motoryzacyjne starają się zabezpieczać swoje dostawy komponentów, zamawiając je z dużym wyprzedzeniem lub negocjując długoterminowe kontrakty, ich siła negocjacyjna jest ograniczona w porównaniu z gigantami technologicznymi. Część producentów analizuje nawet możliwość zmian w projektowaniu samochodów, tak aby wykorzystywały bardziej uniwersalne lub mniej pamięciochłonne rozwiązania - jednak realizacja takich planów wymaga zarówno czasu, jak i dodatkowych nakładów finansowych.









