W skrócie
- W pierwszej połowie 2026 roku w Polsce odnotowano 4220 przypadków kradzieży samochodów, co oznacza spadek o 12 procent w stosunku do analogicznego okresu w 2025 roku.
- Przestępcy najchętniej kradną kilkuletnie auta marek Toyota, Renault, Hyundai, Fiat oraz Volkswagen, wykorzystując do tego zaawansowane metody, jak np. kradzież na walizkę.
- Aby zabezpieczyć auto z systemem bezkluczykowym przed kradzieżą, warto przechowywać kluczyk w ekranowanym etui lub metalowej kasetce, które blokują sygnał radiowy urządzenia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kradzież samochodu to jeden z najgorszych scenariuszy, jakie może sobie wyobrazić kierowca. Choć dziś zmotoryzowani nie muszą mierzyć się ze skalą aktywności złodziei, jaka normą była przed dziesięciu czy piętnastu laty, to ryzyka utraty pojazdu wciąż nie można ignorować. Według danych, które otrzymałem z Komendy Głównej Policji, w pierwszej połowie 2026 r. zgłoszono kradzież 4220 samochodów. Dla porównania, w ciągu sześciu pierwszych miesięcy 2025 r. były 4762 takie przypadki, co oznacza spadek o 12 proc. Które auta są na celowniku przestępców?
Ulubione marki złodziei
Jak informuje Interię Komenda Główna Policji, w pierwszej połowie 2026 r. najczęściej zgłaszano kradzież samochodów Toyoty, Renault, Hyundaia, Fiata i Volkswagena. W porównaniu z danymi za sześć pierwszych miesięcy 2025 r. nowe na tej liście są marki Renault oraz Fiat. Zniknęły z niej zaś Hyundai oraz Audi.
Lista najczęściej kradzionych marek samochodów w dużej mierze pokrywa się z danymi o popularności poszczególnych producentów. Jeśli w kraju jest dużo aut konkretnego producenta, to oczywiste jest, że z czasem potrzebne będą do nich części zamienne. Kradzione samochody często, choć nie zawsze, szybko trafiają do tzw. dziupli. To miejsca, w których współpracujące ze złodziejami osoby demontują skradzione pojazdy. Potem ich części są upłynniane na rynku wtórnym. Im więc więcej części potrzeba, tym marka jest atrakcyjniejsza dla przestępców. Nie zawsze jest to jednak regułą.
Czasami zdarza się, że na konkretnym terenie działa szajka złodziei, która koncentruje się na kradzieżach aut jednej marki lub marek pochodzących z konkretnego kraju. W kwietniu 2025 r. stołeczna policja rozbiła grupę przestępców, specjalizujących się w kradzieży aut marek japońskich i koreańskich. Samochody po kradzieży były demontowane w kilku nieruchomościach zlokalizowanych w powiecie wołomińskim. Niewykluczone, że ta akcja policji wpłynęła na zmianę na liście najczęściej kradzionych marek samochodów.
Znikają młode auta. To nie przypadek
Czasy się zmieniają, a wraz z nimi metody i preferencje złodziei samochodów. Według danych instytutu Samar w 2015 r. aż 62 proc. skradzionych samochodów stanowiły pojazdy liczące sobie więcej niż 6 lat. Przestępcy wybierali je nie tylko ze względu na zapotrzebowanie na części, ale też słabsze zabezpieczenie przed kradzieżą. Dziś jest zupełnie inaczej.
Według danych Komendy Głównej Policji w pierwszym półroczu 2026 r. najczęściej zgłaszano kradzieże samochodów wyprodukowanych w latach 2019-2024. Nastąpiło więc przesunięcie o rok względem pierwszej połowy 2025 r., kiedy policja najczęściej otrzymywała zgłoszenia o kradzieży aut wyprodukowanych od 2018 do 2023 r. Dane jasno pokazują, że działający w Polsce złodzieje przerzucili się na niemal nowe, kilkuletnie samochody. To nie przypadek.
Policja przyznaje, że wśród złodziei samochodów coraz popularniejsza staje się metoda "na walizkę". Z pomocą odpowiednich - i oczywiście nielegalnych - urządzeń elektronicznych pozwala ona na łatwą kradzież nowocześniejszych aut. Te znikają z przydomowych parkingów, a nawet spod restauracji czy pensjonatów.
Jak działa metoda "na walizkę"?
Ten sposób działa tylko w odniesieniu do samochodów wyposażonych w system bezkluczykowego dostępu. Za jego sprawą właściciel auta nie musi sięgać po kluczyki. Wystarczy, że ma je ze sobą, a gdy się zbliża, samochód odrygluje się i wpuści go do wnętrza, a następnie za pomocą przycisku pozwoli uruchomić silnik.
Przestępcy poprzez nielegalne kanały kupują urządzenia elektroniczne, które wzmacniają sygnał z kluczyka. Często działają w parach. Pierwszy z nich zbliża się z "walizką" do miejsca, gdzie znajduje się oryginalny kluczyk, na przykład do drzwi domu. Urządzenie odbiera sygnał kluczyka i wzmacnia go. W ten sposób oszukiwany jest system zabezpieczenia samochodu, który interpretuje tę sytuację jako zbliżenie się prawowitego właściciela auta. Drugi ze złodziei otwiera drzwi i uruchamia silnik. Wszystko trwa zazwyczaj kilkadziesiąt sekund.
Dlaczego silnik nie wyłącza się, gdy złodzieje oddalają się w skradzionym samochodzie? Producenci aut stosują mechanizm bezpieczeństwa, który pozwala pracować silnikowi nawet w razie utraty komunikacji z oryginalnymi kluczykami. Wszystko po to, by w razie awarii systemu samochód nie zgasł niespodziewanie, co mogłoby skończyć się tragicznym wypadkiem. Dlatego właśnie mimo braku kluczyków w pobliżu silnik nie przestanie pracować. Gdyby jednak zgasł - na przykład ze względu na brak paliwa, złodzieje po uzupełnieni baku już go nie uruchomią.
Zabezpieczenie przed metodą "na walizkę"
Złodzieje samochodów perfidnie wykorzystują mechanizm, który ma ułatwiać życie właścicielom pojazdu. Nawet jeśli mamy auto z systemem bezkluczykowego dostępu, możemy jednak utrudnić zadanie przestępcom. Najprostszy sposób to przechowywanie w domu kluczyków samochodowych w ekranowanym pojemniku, na przykład metalowej kasetce. Na rynku są też ekranowane etui na kluczyki. Jeśli sygnał nie będzie mógł się wydostać, złodzieje nie będą mogli wykorzystać go do kradzieży auta.
"Game boy", czyli nowsza generacja
Jeszcze groźniejszą metodą jest wykorzystywanie niewielkich - i oczywiście również nielegalnych - urządzeń elektronicznych, dzięki którym złodziej nie musi nawet nawiązywać komunikacji z oryginalnym kluczykiem. Urządzenie, zwane potocznie "game boyem" ze względu na swój kształt i rozmiar, wykorzystuje zaimplementowane w samochodach uniwersalne kody odblokowujące, które służą do awaryjnego otwierania samochodu np. po zgubieniu kluczyka.
W USA i Kanadzie Ford od pewnego czasu oferuje usługę, która radzi sobie i z tym zagrożeniem. W jej ramach której właściciel samochodu za pośrednictwem aplikacji producenta otrzymuje informację o uruchomieniu pojazdu i może go zdalnie wyłączyć. Każda akcja wywołuje jednak reakcję, więc przestępcy już zapewne pracują nad unieszkodliwieniem tego typu rozwiązań.











