Zignorował znaki i twardo jechał naprzód. Utknął w lesie na miesiąc
Do nietypowej sytuacji doszło w jednym ze szwedzkich rezerwatów przyrody. Kierowca ciężarówki zignorował znaki zakazujące wjazdu, przez co jego 24-metrowy zestaw ciężarowy utknął między drewnianym mostem a przejściem przez tory kolejowe. Pojazd tkwił w takim stanie ponad miesiąc.

W skrócie
- Kierowca ciężarówki zignorował znaki zakazu wjazdu i utknął w szwedzkim rezerwacie na miesiąc.
- Akcję ratunkową utrudniała lokalizacja między mostem a przejściem kolejowym, co wymagało specjalnej infrastruktury.
- Ostatecznie, po miesiącu, ciężarówka została wydobyta bez poważniejszych szkód dzięki ścisłej współpracy służb.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
12 września pewien szwedzki kierowca jechał swoją Scanią z przypiętą do niej czteroosiową przyczepą do punktu załadunkowego znajdującego się w okolicy miasteczka Floda na południu kraju. Niestety, kierujący zignorował w pewnym momencie znaki i wjechał do rezerwatu przyrody.
Mimo mijania kolejnych znaków zakazujących wjazdu tak ciężkim pojazdom, kierowca kontynuował swoją trasę w głąb wspomnianego rezerwatu. W pewnym momencie Scania dojechała do wąskiego mostu, za którym od razu zaczynał się ostry zakręt. Kierujący uznał, że pojazd da radę pokonać tę przeszkodę, jednak, ku jego zdziwieniu, 15-metrowa przyczepa utknęła na moście.
Ślepa uliczka, na końcu której były tory
Droga, po której poruszała się ciężarówka, kończyła się "skrzyżowaniem" z torami kolejowymi prowadzącymi do Goteborga. "Skrzyżowanie" dajemy w cudzysłów, ponieważ na torowisku nie było przejazdu dla samochodów osobowych. Istnieje tam tylko przejście dla pieszych, wąskie, dodajmy.
Kierowca oraz ratownicy stanęli więc przed niezwykle trudnym wyborem. Przejechanie tyłem nie wchodziło w grę, zawrócić też nie było gdzie. Uznano więc, że kierujący spróbuje przecisnąć się przez zakręt i przejechać przez tory.
By to było możliwe, konieczne było zbudowanie tymczasowego przejazdu. Rozebrano barierki przy przejściu dla pieszych i postawiono specjalnie płyty umożliwiające przejazd. Całą operację zgrano z przejazdami pociągów, toteż nie było potrzeby wstrzymania ruchu kolejowego.
Happy end po miesiącu
Przejazd przez ciasny zakręt okazał się wyjątkowo bezbolesny. Niewielkim uszkodzeniom uległy jedynie barierki oraz spód przyczepy. Jak na wielkość całego pojazdu (dłuższego niż klasyczny tir, jaki widzimy na naszych drogach) i ciężki warunki drogowe uznać to należy za sukces.
O wiele więcej problemów dostarczyła organizacja przejazdu przez tory. Dość powiedzieć, że cała operacja ratunkowa zakończyła się miesiąc po zdarzeniu, w nocy z 17 na 18 października 2025 r. Oczywiście całą akcję nadzorowały służby, więc zakończyła się ona powodzeniem i ciężarówka ostatecznie została uwolniona z pułpaki.










