W skrócie
- Sąd skazał kierowcę za jazdę bez uprawnień, mimo że zdał on egzamin państwowy na kategorię B, ale nie odebrał fizycznego dokumentu prawa jazdy z wydziału komunikacji.
- Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację, argumentując, że zdobycie uprawnień to nie to samo co posiadanie dokumentu, więc skazanie w trybie nakazowym było niesłuszne.
- RPO wskazał, że sąd nie powinien stosować postępowania nakazowego, gdyż materiał dowodowy budził wątpliwości, co wymagało przeprowadzenia standardowej rozprawy sądowej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Sprawa dotyczy zdarzenia z 22 listopada 2025 r. Policjanci zatrzymali do kontroli samochód, a po sprawdzeniu danych kierowcy system wskazał, że mężczyzna nie ma prawa jazdy. W tej sytuacji sprawa trafiła do sądu.
Kierowca skazany za jazdę bez uprawnień
Wyrok został wydany w postępowaniu nakazowym (obwiniony nie jest informowany o rozprawie, wyrok przychodzi pocztą, od tego wyroku można złożyć sprzeciw, wówczas odbywa się rozprawa w trybie standardowym). Sąd uznał kierowcę za winnego i orzekł zakaz prowadzenia pojazdów na sześć miesięcy oraz nałożył 1500 zł grzywny.
Mężczyzna nie złożył sprzeciwu, dlatego wyrok się uprawomocnił. Sprawą zainteresował się jednak Rzecznik Praw Obywatelskich, który zdecydował o wniesieniu kasacji do Sądu Najwyższego na korzyść ukaranego kierowcy.
Kierowca zdał egzamin na prawo jazdy kategorii B
Wszystko przez to, że sytuacja kierowcy nie była tak jednoznaczna, jak mogłoby wynikać z wydanego wyroku.
18 lipca 2025 r., a więc cztery miesiące przed zatrzymaniem przez policję, wydział komunikacji otrzymał informację, że mężczyzna uzyskał pozytywny wynik egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii B. W związku z tym wydano mu tymczasowe elektroniczne prawo jazdy.
Dokument ten był ważny do 17 sierpnia 2025 r. Po upływie tego terminu mężczyzna nie zgłosił się jednak, aby uzupełnić formalności i zamówić dokument prawa jazdy. Nadal jednak jeździł samochodem.
Kilka miesięcy później, 22 listopada 2025 r., doszło do policyjnej kontroli, której konsekwencją było skierowanie sprawy do sądu.
RPO: brak dokumentu prawa jazdy to nie to samo co brak uprawnień
To właśnie rozróżnienie między posiadaniem uprawnień a posiadaniem dokumentu potwierdzającego te uprawnienia stało się najważniejszą kwestią w kasacji RPO.
Rzecznik wskazuje na orzecznictwo Sądu Najwyższego dotyczące art. 94 § 1 Kodeksu wykroczeń. Brak wymaganych uprawnień występuje między innymi wtedy, gdy dana osoba w ogóle ich nie uzyskała albo zostały one cofnięte i trzeba ponownie się o nie ubiegać. Może również chodzić o sytuację, w której kierowca posiada uprawnienia, ale czasowo nie może z nich korzystać.
Inaczej wygląda jednak sytuacja osoby, która zdobyła uprawnienia, ale nie odebrała dokumentu potwierdzającego ten fakt. Według argumentacji przedstawionej przez RPO samo prawo jazdy jest dokumentem potwierdzającym posiadanie uprawnienia, a nie źródłem tego uprawnienia.
Oznacza to, że samo nieodebranie dokumentu nie powinno być automatycznie traktowane tak samo jak prowadzenie pojazdu przez osobę, która nigdy nie zdobyła wymaganych uprawnień.
Zdaniem RPO, wyrok nakazowy nie powinien zapaść
Rzecznik zakwestionował również sposób rozpatrzenia sprawy przez sąd. Zastępca RPO Stanisław Trociuk wskazał w kasacji na naruszenie art. 93 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.
Postępowanie nakazowe może zostać zastosowane wtedy, gdy okoliczności czynu oraz wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Jest to rozwiązanie przeznaczone dla spraw, w których zgromadzony materiał pozwala na jednoznaczną ocenę sytuacji.
Zdaniem RPO w tym przypadku było inaczej. Informacje znajdujące się w aktach wskazywały przecież, że kierowca zdał egzamin na kategorię B i uzyskał wymagane uprawnienia. Wątpliwości dotyczyły natomiast formalności związanych z dokumentem.
W takiej sytuacji sprawa powinna zostać skierowana do rozpoznania na zwykłej rozprawie, podczas której możliwe byłoby dokładne wyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności.
Kierowca miał uprawnienia, ale nie dopełnił formalności
RPO idzie w swojej argumentacji jeszcze dalej. Według Rzecznika materiał znajdujący się w aktach wskazuje, że mężczyzna nie tylko nie powinien zostać skazany w postępowaniu nakazowym, ale również nie wyczerpał znamion wykroczenia polegającego na prowadzeniu pojazdu bez wymaganych uprawnień.
Mężczyzna miał bowiem uprawnienia do kierowania pojazdami, choć nie posiadał dokumentu, który je potwierdzał. Zdaniem RPO taka sytuacja nie wystarcza do przypisania odpowiedzialności na podstawie art. 94 § 1 Kodeksu wykroczeń.
Dlatego Rzecznik wniósł do Sądu Najwyższego o uchylenie prawomocnego wyroku nakazowego oraz uniewinnienie kierowcy.
Jazda po wygaśnięciu tymczasowego prawa jazdy może być wykroczeniem
Sprawa ma jednak jeszcze jeden istotny element. RPO zwraca uwagę na art. 95 § 2 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten przewiduje odpowiedzialność osoby, która prowadzi pojazd mechaniczny na drodze publicznej po upływie ważności tymczasowego elektronicznego prawa jazdy, a przed wydaniem prawa jazdy.
W opisywanej sprawie elektroniczne prawo jazdy straciło ważność 17 sierpnia 2025 r., natomiast mężczyzna prowadził samochód 22 listopada.
Nie zmienia to jednak żądania zawartego w kasacji. Ze względu na jej kierunek oraz możliwość, że po orzeczeniu Sądu Najwyższego konieczne byłoby dokonywanie nowych ustaleń faktycznych niekorzystnych dla ukaranego, RPO wniósł o uchylenie dotychczasowego wyroku i uniewinnienie mężczyzny.
To nie pierwsza taka sprawa, w której interweniował RPO
W zeszłym roku RPO interweniował w podobnej sprawie. Wówczas złożona została kasacja do Sądu Najwyższego na korzyść motocyklisty skazanego za jazdę bez uprawnień. Sąd nałożył na niego grzywnę w wysokości 1,5 tys. zł, a także orzekł zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 6 miesięcy.
Okazało się jednak, że mężczyzna posiadał prawo jazdy odpowiedniej kategorii, więc mógł poruszać się motocyklem. 11 czerwca 2024 r. mężczyzna zdał egzamin państwowy na kat. A, więc jego tymczasowe prawo jazdy było ważne przez 30 dni, do 11 lipca. Tymczasem do kontroli policyjnej doszło 13 lipca.
Nowy dokument zamówiono dopiero 27 czerwca tego samego roku. Motocyklista blankiet odebrał 15 lipca i od tego dnia prawo jazdy widniało w bazie CEPiK.
Sąd Najwyższy przychylił się do skargi kasacyjnej RPO i uniewinnił motocyklistę.












