Zakopał auto na plaży w Chałupach. Przecenił możliwości amerykańskiej terenówki
Nie jest to pierwszy raz, kiedy kierowca terenowego samochodu za bardzo uwierzył w możliwości swojego pojazdu i utknął na plaży. Mało kto jednak postawił przed sobą równie "ambitne" zadanie, co kierujący Jeepem w Chałupach.

W skrócie
- Kierowca Jeepa Gladiatora utknął na plaży w Chałupach, próbując pokonać wydmę.
- Mimo zaawansowanych możliwości terenowych pojazdu, podłoże okazało się zdradliwe i auto zakopało się w piasku.
- Kierowca został ukarany mandatem, a pojazd usunięto z plaży.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Scenariusz sytuacji, w których samochody zostają unieruchomione na plaży jest zwykle taki sam. Nieodpowiedzialny kierowca chce poszaleć na piasku, przekonany że napęd na wszystkie koła uchroni go przed ugrzęźnięciem. Szybko jednak okazuje się, że piasek jest bardzo zdradliwy, a pojazd bez odpowiednich opon oraz dużego prześwitu może się w nim łatwo zakopać.
Te problemy nie dotyczyły jednak kierowcy, który wybrał się na plażę w Chałupach. Nie pojechał tam bowiem SUV-em, który terenowy jest tylko z wyglądu, lecz Jeepem Gladiatorem, a więc pick-upem blisko spokrewnionym z Wranglerem. Mówimy więc o modelu, który faktycznie doskonale radzi sobie w terenie, szczególnie że ten konkretny egzemplarz to fabrycznie przystosowana do offroadu wersja Rubicon (co ciekawe, nie była ona oferowana w Europie).
Najprawdopodobniej przejażdżka po plaży zakończyłaby się bez przykrych przygód, gdyby nie to, że kierowca Gladiatora przecenił jego możliwości terenowe. Postanowił wyjechać nim na wydmę, która nie była wysoka i mogła nie sprawiać wrażenia trudnej przeszkody. Okazało się jednak, że podłoże pomimo zimy nadal jest bardzo zdradliwe i przednie koła zakopały się, a pojazd usiadł na podwoziu. Nie pomógł również fakt, że Gladiator ma bardzo duży rozstaw osi. Kierowca chciał najpewniej wspomóc się jeszcze wyciągarką, ale i to nie pozwoliło na pokonanie przeszkody.
Uwięzionego na plaży Jeepa znalazł przypadkowy spacerowicz, który zrobił mu zdjęcia i zawiadomił odpowiednie służby. Jak informuje Dziennik Bałtycki, lokalna policja szybko odnalazła kierowcę Gladiatora i ukarała go mandatem w wysokości 500 zł. Auto zaś zostało uwolnione i usunięte z plaży.









