W skrócie
- Prokuratura wnioskuje o 20 lat więzienia dla sprawcy, dożywotni zakaz prowadzenia aut oraz 600 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziny ofiary wypadku na Trasie Łazienkowskiej.
- Według biegłych Łukasz Żak, otwiera się w nowym oknie w chwili wypadku był nietrzeźwy, trzymał w ręku telefon i poruszał się Volkswagenem z prędkością około 226 km/h przy ograniczeniu do 80 km/h.
- Adwokat oskarżonego apeluje o sprawiedliwy i proporcjonalny wyrok, twierdząc, że został on już wydany przez opinię publiczną. Orzeczenie sądu poznamy 16 lipca.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Proces Łukasza Żaka toczy się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia od czerwca 2025 r. Na ławie oskarżonych - oprócz Żaka - zasiadło również sześciu jego znajomych, którym prokuratura zarzuca m.in. pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej oraz nieudzielenie pomocy osobom poszkodowanym. Sprawa jednego z oskarżonych została wyłączona do odrębnego postępowania.
Śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Za kierownicą siedział pijany Łukasz Żak
Do tragedii doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena - którym kierował Żak - z Fordem, śmierć poniósł 37-letni pasażer drugiego samochodu. Do szpitala trafiła również żona zmarłego oraz ich dwoje dzieci w wieku czterech i ośmiu lat.
Według ustaleń śledczych po wypadku na miejsce przyjechali znajomi Łukasza Żaka, którzy mieli pomóc mu w ucieczce. Sam oskarżony został zatrzymany dopiero w niemieckiej Lubece na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Łukasz Żak jechał ponad 220 km/h. W ręce trzymał telefon
Jednym z kluczowych dowodów w sprawie tego tragicznego wypadku jest opinia biegłych, z której wynika, że w chwili wypadku Łukasz Żak był pod wpływem alkoholu i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją jazdę. Eksperci ustalili również, że Volkswagen poruszał się z prędkością około 226 km/h. Zaznaczmy, że na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie do 80 km/h.
Dla Żaka nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Mężczyzna był wielokrotnie karany
Podczas mów końcowych prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka przekonywała, że w sprawie nie występują żadne okoliczności przemawiające na korzyść oskarżonego. Przypomniała, że Łukasz Żak był wcześniej wielokrotnie karany za przestępstwa narkotykowe, prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu oraz wielokrotne łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Pomimo tego wszystkiego tamtej nocy Łukasz Żak po raz kolejny w swoim życiu postanowił wsiąść w stanie nietrzeźwości za kierownicę samochodu, po wypiciu pół butelki wódki. Po raz kolejny postanowił złamać absolutnie wszystkie przepisy ruchu drogowego, postanowił rozpędzić ten samochód do prędkości ponad 200 km/h w centrum Warszawy
Oskarżycielka podkreśliła również, że po wypadku Żak nie zainteresował się losem poszkodowanych ani nawet pasażerki podróżującej z nim samochodem, lecz uciekł z miejsca zdarzenia. Według prokuratury również jego zachowanie po zatrzymaniu w Niemczech nie przemawia na jego korzyść - wskazano, że z aresztu kontaktował się z osobami związanymi ze sprawą, kierował groźby i podejmował próby wpływania na świadków.

Jest wniosek o 20 lat więzienia dla Łukasza Żaka, który doprowadził do wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Prokuratura zawnioskowała o wymierzenie Łukaszowi Żakowi kary 20 lat pozbawienia wolności z ograniczeniem możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Oprócz tego domaga się dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów, zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej rodziny w łącznej wysokości 600 tys. zł oraz obowiązku wpłaty 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Podczas rozprawy głos zabrała również wdowa po mężczyźnie, który zginął w wypadku.
Chciałabym, żeby ta sprawa miała wydźwięk społeczny. Chciałabym, żeby wyrok, który zostanie zasądzony, był przestrogą dla innych osób. Ja wiem, że już nie wrócę do normalności, ale jeśli ten proces, ta historia mojej rodziny ma możliwość wpłynięcia na uratowanie choć jednego życia, choć jednej rodziny, bo to może być każdy z nas, to ja uważam, że warto. Ja jedynie proszę o sprawiedliwość
Wyrok opinii publicznej ws. Łukasza Żaka już zapadł
Pełnomocniczka Łukasza Żaka - adwokat Izabela Ławińska - przekonywała z kolei, że jeszcze przed zakończeniem procesu jej klient został skazany przez opinię publiczną.
Stał się symbolem, stał się twarzą społecznego oburzenia, stał się obiektem powszechnej nienawiści. (...) Zapadł wyrok opinii. Sprawiedliwa kara to nie kara najwyższa. Sprawiedliwa kara to taka, która pozostaje proporcjonalna
Obrona nie kwestionowała, że zachowanie oskarżonego doprowadziło do wypadku, jednakże wskazywała, że sąd powinien uwzględnić wszystkie okoliczności sprawy. Zwrócono uwagę m.in. na opinię biegłych dotyczącą stanu psychicznego oskarżonego oraz fakt, że - według obrony - sam zgłosił się na komisariat w Niemczech.

Łukasz Żak przekazał sądowi swoje stanowisko na piśmie i ponownie przeprosił obecną na sali wdowę. Wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw dotyczących przestępstw drogowych ostatnich lat ma zostać ogłoszony w czwartek 16 lipca. Oprócz rozstrzygnięcia wobec Łukasza Żaka sąd odniesie się również do odpowiedzialności pozostałych oskarżonych.












