Zagapił się i zmienił pas. Musi oddać 5 mln zł. Długi kierowców bez OC
Blisko 5 mln zł ma do oddania jeden z kierowców, który doprowadził do wypadku samochodem bez obowiązkowego ubezpieczenia OC. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny informuje, że łączne zobowiązania nieubezpieczonych sprawców wypadków drogowych w Polsce sięgają już ponad 400 mln zł. Kilkadziesiąt osób dorobiło się w ten sposób długu przekraczającego milion złotych.

W skrócie
- Kierowca bez OC musi zwrócić prawie 5 mln zł po spowodowaniu poważnego wypadku, którego przyczyną było zwykłe roztargnienie.
- Długi nieubezpieczonych sprawców wypadków drogowych przekroczyły już łącznie 400 mln zł.
- Brak ważnego OC naraża kierowców na wysokie kary i konieczność pokrycia szkód z własnej kieszeni.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Łączne zobowiązania nieubezpieczonych sprawców wypadków drogowych sięgają już ponad 400 mln zl, a rekordzista ma do oddania blisko 5 mln zł. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny informuje, że średnia wysokość regresu, czyli kwoty jaką zwrócić musi UFG sprawca wypadku lub kolizji, który poruszał się pojazdem bez obowiązkowego ubezpieczenia OC sięga już prawie 24 000 zł. Kilkadziesiąt osób dorobiło się już długów przekraczających kwotę miliona złotych.
UFG apeluje, by przed wyjazdami na Wszystkich Świętych i 11 listopada kierowcy poświęcili chwilę czasu na sprawdzenie, czy ich pojazdy mają aktualną polisę obowiązkowego ubezpieczenia OC. W przeciwnym wypadku narażamy się nie tylko na karę w postaci opłaty dodatkowej za brak ubezpieczenia. W razie kolizji czy spowodowania wypadku będziemy też musieli pokryć szkody z własnych środków.
Kierowcy z długami na 400 mln zł. Zapomnieli o ubezpieczeniu OC
Z najnowszych danych wynika, że długi sprawców takich zdarzeń wobec UFG sięgają już ponad 400 mln zł. Od początku swojego działania Fundusz wypłacił już poszkodowanym przez nieubezpieczonych kierowców ponad 2 mld zł.
24 000 zł. Tyle średnio ma do zwrotu nieubezpieczony sprawca. Naprawdę warto sprawdzić przez wyruszeniem w drogę, czy mamy ważne OC komunikacyjne
Zagapił się i zmienił pas. Teraz musi oddać 5 mln zł
Kilkadziesiąt osób ma do zwrotu ponad milion złotych, a rekordzista - prawie 5 mln zł. Ostatni to sprawca błahego - z pozoru - zdarzenia, do którego w dużej mierze doprowadziło zwykłe roztargnienie.
Sprawcą wypadku był nieubezpieczony kierowca leciwego pojazdu z okresu PRL - samochodu, który nie miał na swoim wyposażeniu prawego lusterko.
Mężczyzna nieuważnie zjechał na prawy pas ruchu spychając z niego inny, prawidłowo jadący pojazd. Zepchnięte z drogi auto uderzyło w barierę energochłonną, a jego kierowca doznał bardzo poważnych obrażeń ciała. Doszło m.in. do uszkodzenia rdzenia kręgowego oraz złamania kompresyjnego trzonu kręgu. Wypłaty z UFG objęły odszkodowanie, zadośćuczynienie, koszty leczenia, a także rentę (w tym na zwiększone potrzeby).
W sumie poniesione do tej pory przez UFG wydatki zbliżyły się już do 5 mln zł.
Ruszasz w trasę? Sprawdź czy masz OC
Zanim wsiądziemy za kierownicę warto się upewnić, czy pojazd, którym będziemy kierować, na pewno jest objęty ubezpieczeniem OC.
Można to zrobić dosłownie w ciągu kilkudziesięciu sekund, z komputera lub smartfona. Wystarczy wejść na stronę UFG.pl, wpisać numer rejestracyjny pojazdu oraz datę, dla której chcemy sprawdzić ważność polisy. Jeśli jest ubezpieczenie, to zobaczymy numer polisy i nazwę ubezpieczyciela – wyjaśnia Damian Ziąber
Przypominamy, że usługa jest całkowicie darmowa, nie wymaga logowania ani podania żadnych dodatkowych danych. Uspokajamy też, że nie jest ona powiązana z algorytmami nazywanymi często "wirtualnym policjantem", które automatycznie identyfikują właścicieli aut bez obowiązkowego ubezpieczenia OC. W przypadku przerwy w ubezpieczeniu OC skorzystanie ze strony UFG niej nie jest więc tożsame z autodenuncjacją.
To raczej ukłon w stronę kierowców, którzy chcieliby szybko sprawdzić dane polis polisy, np. w razie kolizji. Przypominamy, że w takim przypadku, od września korzystać też już można z usługi mStłuczka dostępnej w aplikacji mObywatel.
Kiedy ubezpieczenie OC nie działa? Pijani kierowcy płacą z własnej kieszeni
W Polsce - za wyjątkiem aut historycznych (żółte tablice rejestracyjne, pojazdy starsze niż 40 lat), posiadacze zarejestrowanych pojazdów mechanicznych muszą mieć OC komunikacyjne przez cały okres posiadania danego pojazdu. Oznacza to, że auto musi być ubezpieczone przez cały okres - od chwili wyjechania na drogę z salonu, aż do zezłomowania.
Pamiętamy, że ubezpieczenie OC chroni nie tylko ofiarę wypadku lub kolizji, ale też sprawcę zdarzenia. Odszkodowanie wypłaca ubezpieczyciel, a sprawca nie ponosi z tego tytułu odpowiedzialności finansowej. Od tej reguły jest jednak kilka wyjątków.
Ubezpieczyciel odmówi przejęcia odpowiedzialności za zdarzenie jeśli:
- szkody wyrządzono umyślnie,
- ubezpieczony sprawca szkody kierował pojazdem pod wpływem alkoholu,
- ubezpieczony sprawca szkody zbiegł z miejsca zdarzenia,
- ubezpieczony sprawca szkody nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdem,
- wyrządzenie szkody pojazdem pozyskanym w wyniku przestępstwa (np. kradzieży).
Jakie kary za brak OC? Od stycznia to już tys. zł.
W przypadku wykrycia przez UFG przerwy w ciągłości ubezpieczenia OC na właściciela pojazdu nakładana jest tzw. opłata dodatkowa. Stanowi ona krotność minimalnego wynagrodzenia za pracę, a jej wysokość uzależniona jest od rodzaju pojazdu i czasu, w jakim jego właściciel nie posiadał obowiązkowej polisy OC.
Obecnie maksymalna kara dla właściciela samochodu osobowego (przerwa w ciągłości OC powyżej 14 dni) wynosi 9330 zł, czyli dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Od 1 stycznia 2026, wraz ze wzrostem płacy minimalnej, będzie to już:
- spóźnienie 1-3 dni: 1922 zł,
- spóźnienie 4-14 dni: 4806 zł,
- brak OC powyżej 14 dni: 9612 zł









