Chorwacja od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych wakacyjnych kierunków wśród kierowców z Polski. Podczas podróży trzeba jednak uważnie sprawdzać zasady parkowania. Niewielka, nieuregulowana należność może po kilku latach wrócić w postaci pisma od kancelarii lub firmy windykacyjnej. Wówczas rachunek bywa już wielokrotnie wyższy od ceny samego parkingu.
Świeży przypadek opisał chorwacki dziennik "Slobodna Dalmacija". Jeden z kierowców pozostawił samochód w Puli w lipcu 2024 r. i nie zapłacił za dwie dzienne karty parkingowe. Każda kosztowała 2,70 euro, więc jego pierwotna należność wynosiła łącznie zaledwie 5,40 euro.
Nie zapłacił 5,40 euro. Po dwóch latach ma oddać 360 euro
Po dwóch latach kierowca otrzymał dwa żądania zapłaty, każde na kwotę 180,20 euro. Łącznie powinien więc oddać 360,40 euro, czyli niemal 67 razy więcej, niż wynosiła cena dwóch kart parkingowych. Mężczyzna opisał swoją sytuację w internetowej grupie z poradami prawnymi. Chorwackie media wskazują, że do ceny parkingu mogły zostać dodane odsetki, koszty monitów, czynności notariusza i ewentualnego postępowania windykacyjnego.
Nie jest to odosobniona historia. Austriacki automobilklub ÖAMTC informuje o licznych zgłoszeniach od kierowców, którzy po kilku latach otrzymywali pisma z Chorwacji. Żądania kierowane do Austriaków dochodziły do 500 euro. Podobne przypadki odnotowuje niemiecki ADAC, który uruchomił nawet specjalne narzędzie do sprawdzania zasadności chorwackich roszczeń parkingowych.
Opłata parkingowa z Chorwacji to nie mandat
Dokument wystawiony przez chorwackiego operatora parkingu nie jest mandatem drogowym nakładanym przez policję. To roszczenie cywilne. Zatrzymując samochód na płatnym parkingu, kierowca zawiera z jego operatorem umowę i zobowiązuje się do uregulowania należności.
Potwierdził to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie dotyczącej spółki Pula Parking. TSUE uznał, że opłata za parkowanie ma charakter prywatnoprawny, mimo że operator należy do miasta. Nie jest zatem grzywną administracyjną, lecz zapłatą za usługę.
Aktualne zasady Pula Parking, obowiązujące od kwietnia 2026 r., pokazują, jak działa ten mechanizm. Kierowca powinien kupić bilet w ciągu 10 minut od pozostawienia pojazdu. Jeżeli tego nie zrobi, operator może przyjąć, że użytkownik zawarł umowę na całodobowe parkowanie, i wystawić mu dzienną kartę. Na jej opłacenie przewidziano osiem dni.
Jeżeli należność nie zostanie uregulowana w terminie, operator może rozpocząć dochodzenie zapłaty oraz domagać się zwrotu poniesionych przy tym kosztów.
Kancelaria może doliczyć setki euro
W przypadku samochodu z zagranicznymi tablicami trzeba najpierw ustalić jego właściciela. Następnie dochodzą koszty korespondencji, tłumaczenia dokumentów oraz obsługi prawnej. W ten sposób niewielka opłata za parking może zmienić się w żądanie zapłaty kilkuset euro.
Nie oznacza to jednak, że każda kwota wskazana przez kancelarię automatycznie staje się należnym długiem. Pokazuje to wyrok sądu w Puli z 2019 r. W rozpatrywanej sprawie sąd zaakceptował około 17 euro podstawowej opłaty parkingowej, 21 euro kosztów prawnika i 14 euro opłat sądowych. Odrzucił natomiast około 233 euro dodatkowych kosztów związanych m.in. z ustaleniem właściciela pojazdu i tłumaczeniami. Orzeczenie utrzymał sąd drugiej instancji w Zagrzebiu.
Każde wezwanie wymaga więc indywidualnego sprawdzenia. Należy ustalić, kto je wysłał, którego operatora reprezentuje, kiedy i gdzie miało dojść do parkowania oraz jak wyliczono żądaną kwotę. Warto także zweryfikować numer sprawy, dane rachunku bankowego i termin na odpowiedź.
Czy chorwacką opłatę można wyegzekwować w Polsce?
Samo pismo od kancelarii lub firmy windykacyjnej nie jest jeszcze wyrokiem. Także nakaz wydany przez chorwackiego notariusza na podstawie dokumentów przedstawionych przez operatora nie może być automatycznie traktowany jak orzeczenie sądu. Taką interpretację przedstawił TSUE.
Operator może jednak skierować sprawę do właściwego sądu. Prawomocne orzeczenie lub europejski nakaz zapłaty mogą być egzekwowane również w innym państwie Unii Europejskiej, w tym w Polsce. Dlatego korespondencji nie należy ignorować, szczególnie jeżeli pochodzi z sądu.
Jeżeli kierowca rzeczywiście nie kupił biletu, zasadne może być uregulowanie podstawowej należności albo podjęcie próby ugodowego zakończenia sporu. Gdy kwota wydaje się zawyżona, samochodu nie było we wskazanym miejscu lub parking został opłacony, warto złożyć odpowiedź wraz z dowodami. W przypadku dokumentu sądowego trzeba bezwzględnie pilnować wskazanego terminu na wniesienie sprzeciwu.
Bilet parkingowy z Chorwacji zachowaj przez pięć lat
ADAC oraz ÖAMTC zalecają przechowywanie biletów i potwierdzeń płatności za parking w Chorwacji przez co najmniej pięć lat. Tyle co do zasady wynosi termin przedawnienia takich roszczeń. Wszczęcie postępowania może jednak wpłynąć na bieg tego terminu, dlatego nie należy automatycznie uznawać każdego starszego pisma za nieważne.
Papierowy bilet może z czasem wyblaknąć, dlatego najlepiej zrobić jego zdjęcie. Warto również zachować potwierdzenie transakcji kartą, wiadomość SMS lub zapis płatności w aplikacji. Przydatna może być też fotografia samochodu stojącego na parkingu z widocznym biletem i oznaczeniem strefy.
Historia kierowcy z Puli pokazuje, że kilka euro zapomnianej opłaty może po dwóch latach zmienić się w żądanie zapłaty kilkuset euro. Zachowanie dokumentów z wakacji zajmuje niewiele miejsca, a w razie sporu może być jedynym dowodem, że parking został prawidłowo opłacony.












