W skrócie
- W 2025 roku ubezpieczyciele udaremnili w Polsce próby wyłudzenia odszkodowań komunikacyjnych na łączną kwotę 450 mln zł, co stanowi 66 proc. wszystkich wykrytych przestępstw ubezpieczeniowych.
- Ubezpieczyciele korzystają z danych z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego oraz zaawansowanej telemetrii pojazdów, aby wykrywać anomalie sugerujące sfingowane kolizje i kradzieże.
- Osobom próbującym wyłudzić odszkodowania grozi odpowiedzialność karna na podstawie art. 286 i 298 kodeksu karnego, z karą pozbawienia wolności wynoszącą od 6 miesięcy do nawet 10 lat.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Przestępczość ubezpieczeniowa w Polsce przybiera na sile. Oszustom sprzyja m.in. postępująca cyfryzacja i powszechny dostęp do danych osobowych. Na porządku dziennym jest fingowanie kolizji, zgłaszanie fikcyjnych kradzieży czy zawieranie polis OC na wykradzione dane innych kierowców. Z drugiej strony, nowoczesna technologia pozwala też udaremniać próby oszustwa.
Ciekawe światło na skalę zjawiska rzuca najnowszy raport Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). Wynika z niego, że w ostatnich trzech latach ubezpieczyciele odnotowali ponad 1000 przypadków, gdy jedna osoba poszkodowana została w wypadkach drogowych między 11 a 20 razy.
Jak ubezpieczyciele walczą z wyłudzaniem odszkodowań?
W walce z oszustami pomaga np. analiza danych z Ośrodka Informacji UFG. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, zgodnie z art. 102 ustawy z 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, "gromadzi dane dotyczące ubezpieczeń OC posiadaczy pojazdów mechanicznych oraz AC w zakresie obejmującym umowy ubezpieczenia, zdarzenia oraz wypłacone lub odmówione odszkodowania".
Te - na mocy obowiązujących przepisów - udostępniane są ubezpieczycielom "w celu identyfikacji i weryfikacji zjawisk związanych z przestępczością ubezpieczeniową".
Baza pozwala obserwować rozkład szkód i anomalie świadczące o możliwości popełnienia przestępstw - jak np. podwyższona częstość szkód przypadających na polisę, pojazd lub osobę.
Każdy z ubezpieczycieli utrzymuje też własne działy, których zadaniem jest analiza wzbudzających wątpliwości przypadków. Praca w nich niewiele odbiega od działań śledczych czy prokuratorów, a eksperci zwracają uwagę na najdrobniejsze szczegóły. Jakie?
Zablokował gaz butem i wysiadł z samochodu. Tak naciągają ubezpieczycieli
Obszerny raport PIU opisuje kilka typowych przypadków, w których ubezpieczyciele udaremnili próbę wyłudzenia odszkodowania.
Jeden z nich dotyczy rzekomej kolizji drogowej, gdy kierowca auta dostawczego miał ominąć zwierzę, zjechać z drogi i uderzyć w drzewo. By uwiarygodnić przebieg zdarzenia do sfingowanej kolizji wezwano nawet służby ratunkowe.
Z uwagi na wcześniejszą historię szkodową uczestników, przedstawiciele firmy ubezpieczeniowej sprawdzili dane ze sterowników pojazdu i tachografu. Te wykazały, że tuż przed zdarzeniem gaz był wciśnięty do oporu, a kierownica niemal się nie poruszała.
Parametry jazdy wskazują, że pojazd poruszał się bez kierowcy
Na zdjęciach znaleziono też but, który mógł blokować pedał przyspieszenia, co wskazuje na celowe rozpędzenie pojazdu. Ponadto przedstawiciele ubezpieczyciela ustalili, że "charakter ruchów kierownicy odpowiadał naturalnym drganiom pojazdu poruszającego się samoczynnie po nierównej nawierzchni".
Oszustów zdradził też brak obrażeń u osób rzekomo znajdujących się w pojeździe. Ci zgodnie twierdzili, że nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Ubezpieczyciel ustalił jednak, że "zakres deformacji kabiny pojazdu wskazuje, że przy braku zapiętych pasów osoby znajdujące się wewnątrz powinny doznać bardzo ciężkich, potencjalnie śmiertelnych, obrażeń".
Jakby tego było mało dane z tachografu potwierdziły, że pojazd został rozpędzony i uderzył w przeszkodę "bez wcześniejszej jazdy realizowanej przez kierującego". Firma ubezpieczeniowa szybko ustaliła też, że samochód nie był używany przez miesiąc przed zdarzeniem, a leasing został wcześniej rozwiązany w trybie windykacyjnym z powodu zaległości w spłacie rat.
Nie trzeba chyba dodawać, że ubezpieczyciel odmówił wypłacenia odszkodowania i poinformował o próbie wyłudzenia prokuraturę.
Koniec z ustawianiem stłuczek? Czarne skrzynki bezlitosne dla cwaniaków
Chociaż firmy ubezpieczeniowe niechętnie dzielą się informacjami w tym zakresie, nie jest tajemnicą, że niektóre samochody zdają się "przyciągać" wypadki częściej niż inne. Dotyczy to nie tylko konkretnych pojazdów, ale też modeli i roczników, które charakteryzują się szczególnie wysokimi kosztami napraw. Typowym scenariuszem są więc "ustawione" kolizje, obliczone na wyłudzenie odszkodowania z OC sprawcy. Ubezpieczycielom coraz częściej przychodzi jednak z pomocą nowoczesna technologia. Przykład?
Na pasie awaryjnym drogi szybkiego ruchu doszło do kolizji. Poszkodowany twierdził, że zatrzymał się z powodu usterki pojazdu. Po chwili inny kierowca uderzył w jego samochód i zepchnął go na bariery. Oba uczestniczące w kolizji pojazdy były bardzo wartościowe. Na miejsce zdarzenia wezwano policję
Ubezpieczyciel szybko odkrył, że poszkodowany miał wiele wcześniejszych szkód. Dotarł też do nagrania z miejsca zdarzenia, które wskazuje, że kierowcy mogli współpracować, a kolizja była zaaranżowana.
Przedstawiciele firmy ubezpieczeniowej sprawdzili ponadto dane z modułów elektronicznych i rejestratora pojazdu. Przypomnijmy - od lipca 2022 roku tzw. "czarne skrzynki" posiadać musiały wszystkie nowo homologowane modele samochodów osobowych w UE, a od 7 lipca 2024 roku takie wyposażenie znajdziemy już w każdym nowo rejestowanym samochodzie.
Dane z rejestratora jednoznacznie wykazały, że sprawca nie próbował uniknąć zderzenia, mimo że miał taką możliwość. Wskazywał na to zarówno tor jazdy, jak i wzrost prędkości przed samym uderzeniem, wskazujące na celowe działanie kierującego.
Jakie kary za wyłudzenie odszkodowania?
Przypomnijmy - w przypadku wykrycia próby oszustwa ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania. Takie sprawy bardzo często kończą się też zawiadomieniem o próbie popełnienia przestępstwa.
Sprawcom grozi odpowiedzialność karna z art. art. 286 § 1 k.k. (oszustwo) i art. 298 k.k. (tzw. oszustwo ubezpieczeniowe). Pierwszy przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności za "doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie w błąd".
Jeżeli wyłudzona kwota dotyczy mienia znacznej wartości (ponad 200 tys. zł), sąd może też zastosować art. 294 k.k. mówiący o zagrożeniu karą od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności.












