W skrócie
- codzienna podróż z domu do stałego miejsca zatrudnienia nie jest traktowana jako czas pracy, ponieważ pracownik sam organizuje sobie dojazd.
- czas dojazdu może być zaliczony do czasu pracy, jeśli pracodawca narzuca sposób przemieszczania się lub wyznacza miejsce zbiórki przed rozpoczęciem zadań.
- zgodnie z wyrokiem TSUE z 2025 roku, jeśli pracownik podczas podróży służbowej pozostaje do dyspozycji pracodawcy, cały przejazd uznaje się za czas pracy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dojazdy do pracy są codziennością milionów Polaków. Z badania "2026 HR & Payroll Pulse" przygotowanego przez SD Worx wynika, że ponad połowa pracowników dojeżdża do pracy pięć dni w tygodniu. Najczęściej wybieranym środkiem transportu pozostaje samochód, z którego korzysta ponad 56 proc. zatrudnionych. Spora część osób deklaruje, że pokonuje nawet ponad 50 km dziennie, a miesięczne wydatki na samo paliwo sięgają 600-700 zł.
Kiedy dojazd do pracy jest czasem pracy?
Podstawowa zasada jest prosta - codzienna podróż z domu do stałego miejsca zatrudnienia i z powrotem nie jest traktowana jako czas pracy. Pracownik sam organizuje taki dojazd i nie pozostaje jeszcze do dyspozycji pracodawcy. Inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy sposób przemieszczania się wynika z organizacji pracy narzuconej przez pracodawcę.
Zgodnie z art. 128 § 1 Kodeksu pracy czasem pracy jest okres, w którym pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania obowiązków. Oznacza to, że w określonych przypadkach także podróż może zostać uznana za element dnia pracy.
Nie każda podróż do miejsca pracy powinna zostać rozliczona. Przypadków jest kilka
Wyjątkiem od tej zasady są zawody, w których pracownik nie rozpoczyna obowiązków w jednym, stałym miejscu. Jeżeli pracodawca organizuje transport służbowym samochodem lub wyznacza miejsce zbiórki, od którego rozpoczyna się wykonywanie obowiązków to czas przejazdu może zostać zaliczony do czasu pracy.
Przykładem są m.in. maszyniści, pracownicy budowlani, monterzy, serwisanci czy ekipy utrzymania infrastruktury. Jeżeli muszą najpierw dojechać służbowym pojazdem do miejsca wykonywania zadań, a sposób przemieszczania jest elementem organizacji pracy to pozostają w dyspozycji pracodawcy także podczas podróży.
Wyrok TSUE rozwiał wątpliwości. W tej sytuacji dojazd do pracy jest liczony
Kwestię tę doprecyzował Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z października 2025 r. (sygn. C-110/24). Sprawa dotyczyła hiszpańskiej firmy zajmującej się pielęgnacją terenów zielonych. Pracownicy każdego dnia stawiali się w centralnym magazynie, skąd służbowym samochodem jechali do miejsca wykonywania prac. Pracodawca zaliczał do czasu pracy jedynie dojazd do miejsca wykonywania obowiązków, natomiast podróży powrotnej już nie uwzględniał.
Hiszpański sąd zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy taki sposób rozliczania jest zgodny z unijną dyrektywą o czasie pracy. Trybunał odpowiedział jednoznacznie, że jeżeli pracownik podczas podróży pozostaje do dyspozycji pracodawcy i wykonuje jego polecenia to zarówno przejazd do miejsca wykonywania obowiązków, jak i powrót powinny być traktowane jako czas pracy.
W uzasadnieniu wskazano, że unijne przepisy rozróżniają wyłącznie dwie kategorie - czas pracy i czas odpoczynku. Nie istnieje natomiast odrębna kategoria "czasu podróży", więc jeżeli pracownik nie może swobodnie dysponować swoim czasem to pozostaje w dyspozycji pracodawcy.
Polskie sądy wcześniej zajęły podobne stanowisko w kwestii dojazdów do pracy
Podobną interpretację przedstawił już wcześniej Sąd Najwyższy. W wyroku z 2022 r. wskazano, że jeżeli przemieszczanie się jest niezbędnym elementem wykonywania obowiązków służbowych to powinno być zaliczane do czasu pracy. Nie oznacza to jednak, że każdy pracownik dojeżdżający samochodem do biura może domagać się wynagrodzenia za podróż. Nadal obowiązuje podstawowa zasada, zgodnie z którą zwykły dojazd z domu do stałego miejsca zatrudnienia pozostaje prywatnym obowiązkiem pracownika.
Kluczowe znaczenie ma więc odpowiedź na jedno pytanie - czy podczas podróży pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy i realizuje organizację pracy wyznaczoną przez pracodawcę? Jeśli tak to czas przejazdu może zostać wliczony do czasu pracy zarówno na gruncie polskich przepisów, jak i unijnego prawa.












