Wypłaty z OC pod lupą Sądu Najwyższego. Chodzi o setki tysięcy kierowców
Odszkodowanie z OC za naprawę samochodu po wypadku może być wkrótce rozliczane według nowych, jednoznacznych zasad. Problemem zajmie się cała Izba Cywilna Sądu Najwyższego, bo w ostatnich latach sędziowie wydawali w tej sprawie całkowicie różne uchwały.

Spór dotyczy przede wszystkim tego, jak powinno być wyliczane odszkodowanie z OC po naprawie auta. Czy liczą się rzeczywiste koszty poniesione przez właściciela samochodu, czy może wyłącznie hipotetyczny kosztorys przygotowany przez rzeczoznawcę lub biegłego? To pytanie od lat wywołuje spory między kierowcami i firmami ubezpieczeniowymi.
Sąd Najwyższy zajmie się odszkodowaniami z OC
Jak ustaliła PAP, pytanie do całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego skierowała jej prezes Joanna Misztal-Konecka. Powodem są coraz większe rozbieżności w orzecznictwie.
W uzasadnieniu sędzia wskazała wprost, że obecna "polaryzacja poglądów dotyczących rozliczania tzw. szkód samochodowych wymaga podjęcia działań na rzecz zapewnienia jednolitości orzecznictwa".
Sprawa ma ogromne znaczenie praktyczne bo dotyczy praktycznie każdej kolizji ze stratami materialnymi.
Prezes Sądu Najwyższego zwróciła uwagę, że sprawy związane z naprawą uszkodzonych pojazdów są jednymi z najczęściej trafiających do sądów. Dlatego potrzebne jest jedno, spójne stanowisko, które zakończy wieloletni chaos interpretacyjny.
Jak wyliczać odszkodowanie za naprawę auta?
Sedno problemu sprowadza się do jednego pytania. Jeśli kierowca już naprawił samochód po wypadku, to czy ubezpieczyciel powinien zwrócić dokładnie tyle, ile kosztowała naprawa, czy też wypłacić kwotę wynikającą wyłącznie z teoretycznego kosztorysu.
Przez lata dominowało stanowisko, zgodnie z którym to, co właściciel auta zrobił po wypadku, nie miało większego znaczenia dla wysokości odszkodowania. Innymi słowy - rzeczoznawca wyliczał kwotę odszkodowania, ubezpieczyciel ją wypłacał, a właściciel auta mógł je naprawić taniej, drożej lub nawet wcale - sprzedając jako uszkodzone.
Jak przypomniała prezes Izby Cywilnej SN, wcześniejsze orzecznictwo zakładało, że "roszczenie odszkodowawcze powstaje już w momencie wystąpienia zdarzenia szkodzącego". To oznaczało, że późniejsze działania kierowcy nie wpływały na samą wysokość szkody.
Przełomowe uchwały SN zmieniły podejście do napraw aut
Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać w 2024 roku. W maju siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego orzekł, że jeśli kierowca poniósł już koszty naprawy lub zobowiązał się do ich pokrycia, to właśnie te wydatki powinny decydować o wysokości odszkodowania z OC.
Sędziowie zaznaczyli jednocześnie, że wyjątkiem mogą być sytuacje, w których koszty są "oczywiście nieuzasadnione".
Kolejna ważna uchwała zapadła we wrześniu 2024 roku. Tym razem SN uznał, że jeśli samochód został naprawiony albo sprzedany po wypadku, odszkodowanie powinno odpowiadać realnym kosztom naprawy lub różnicy między wartością auta sprzed szkody a ceną uzyskaną po sprzedaży uszkodzonego pojazdu.
Wydawało się wtedy, że linia orzecznicza została już ostatecznie ustalona. Tym bardziej że obie uchwały zapadły w składach siedmiorga sędziów.
Kolejna uchwała SN znów wywołała chaos
Problem wrócił jednak we wrześniu 2025 roku. Wtedy trzyosobowy skład Sądu Najwyższego ponownie opowiedział się za wcześniejszym podejściem.
Sędziowie uznali, że sam fakt naprawienia samochodu nie powinien mieć wpływu na wysokość odszkodowania wypłacanego z OC. To oznaczałoby powrót do rozliczania szkód przede wszystkim na podstawie kosztorysów i wyliczeń, a nie realnie poniesionych wydatków.
W uzasadnieniu tamtej uchwały podkreślono, że system powinien być "jak najbardziej prosty, ryczałtowy". Zdaniem sędziów rozliczanie rzeczywistych kosztów naprawy może prowadzić do dodatkowych sporów dotyczących części zamiennych, zakresu prac czy późniejszej sprzedaży auta.
Jednocześnie zwrócono uwagę na trwający od lat problem związany z różnymi składami sędziowskimi w Sądzie Najwyższym. W uzasadnieniu zaznaczono, że brak rozwiązania tej kwestii przez ustawodawcę utrudnia SN wypracowanie jednolitego stanowiska.
Kierowcy czekają na ważną decyzję Sądu Najwyższego
Teraz sprawą zajmie się cała Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Jak podkreśliła prezes Joanna Misztal-Konecka, wydanie w krótkim czasie "diametralnie odmiennych uchwał" wymaga jednoznacznego rozstrzygnięcia. Sprawa została już oficjalnie zarejestrowana pod sygnaturą III CZP 17/26.
Dla kierowców wynik tej sprawy może mieć ogromne znaczenie. Od ostatecznej interpretacji zależy bowiem, w jaki sposób ubezpieczyciele będą wyliczać odszkodowania po wypadkach i kolizjach.
A tylko w 2025 roku w Polsce doszło do ponad 21 tys. wypadków z poszkodowanymi, ponadto na policję zgłoszono niemal 392 tys. kolizji. Dane te nie obejmują zdarzeń, w których jeden z kierowców przyznawał się do odpowiedzialności spowodowanie kolizji i podpisywał na miejscu stosowne oświadczenie, wobec czego obywało się bez interwencji policji.










