W skrócie
- Unia Europejska planuje zaostrzenie przepisów dotyczących badań technicznych pojazdów poprzez szerszą weryfikację systemów elektronicznych i oprogramowania auta.
- Diagnostowie mają zyskać nowe narzędzia do sprawdzania systemów asystujących, takich jak start-stop, hamowanie awaryjne czy tempomat, w celu wykrycia nielegalnych modyfikacji.
- Nowe regulacje zakładają dokładniejszą kontrolę emisji spalin oraz wykorzystanie danych z systemu OBFCM, co pozwoli wykryć pojazdy z usuniętymi filtrami cząstek stałych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Badanie techniczne samochodu może w przyszłości wyglądać zupełnie inaczej niż obecnie. W połowie lipca w Brukseli odbyło się posiedzenie Komisji Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego. Dotyczyło ono m.in. zmian przepisów dotyczących zarówno okresowych przeglądów, jak i kontroli pojazdów użytkowych na drogach. Powodem jest rosnąca liczba elektronicznych systemów, które odpowiadają za bezpieczeństwo oraz kontrolują pracę układu napędowego i emisję spalin.
Wyłączenie systemów może oznaczać problem na przeglądzie
Obecnie przeglądy koncentrują się przede wszystkim na mechanicznym stanie pojazdu. Nowe przepisy mają znacznie mocniej uwzględniać elektronikę. Diagnosta będzie miał sprawdzać, czy systemy asystujące samochodu działają prawidłowo i czy nie zostały trwale wyłączone albo zmodyfikowane. Na liście znajdują się m.in. start-stop, automatyczne hamowanie awaryjne, asystent utrzymania pasa ruchu, ostrzeganie o przekroczeniu prędkości oraz tempomat.
Unijne instytucje zwracają uwagę, że kierowcy coraz częściej korzystają z możliwości ingerowania w oprogramowanie auta. Dotyczy to również dezaktywacji start-stop, tak aby system nie uruchamiał się automatycznie po każdym odpaleniu silnika. W przyszłości takie modyfikacje mogą zostać wykryte podczas badania.
Sprawdzenie zaawansowanych systemów będzie rzecz jasna wymagało odpowiedniego sprzętu oraz oprogramowania, a jednym z rozwiązań ma być szersze wykorzystanie diagnostyki OBD i danych zapisanych w samochodzie.
Emisja spalin zostanie sprawdzona dokładniej
Komisja Europejska chce również skuteczniej wychwytywać samochody, które podczas normalnej jazdy emitują więcej zanieczyszczeń niż wynikałoby to z ich formalnych parametrów. Szczególne znaczenie mają mieć pomiary cząstek stałych oraz tlenków azotu, czyli NOx.
Takie badanie może ujawnić między innymi samochody, z których usunięto filtr cząstek stałych, albo pojazdy z niesprawnym układem oczyszczania spalin. W praktyce może to oznaczać większe problemy z przeglądem dla właścicieli starszych diesli, w których zastosowano tego typu modyfikacje. Także w tym przypadku pomocne mają być informacje dostępne w elektronice samochodu.
Nowym elementem badania może być również sprawdzenie, czy samochód nie jest objęty akcją serwisową producenta. Chodzi o sytuacje, w których marka wykryła w określonej grupie pojazdów usterkę mogącą mieć wpływ na bezpieczeństwo.
Diagnosta zajrzy do danych zapisanych w aucie
Jednym ze źródeł dodatkowych informacji może być system OBFCM. Jest on obowiązkowo stosowany w nowych samochodach sprzedawanych w Unii Europejskiej od 2021 r. System gromadzi m.in. dane dotyczące zużycia paliwa, przebiegu oraz sposobu wykorzystywania napędu w samochodach zelektryfikowanych.
Informacje te mogą pokazać, jak samochód zachowuje się podczas rzeczywistej eksploatacji. Planowane przepisy zakładają wyposażenie stacji kontroli w narzędzia pozwalające odczytywać te dane. Dzięki temu możliwe byłoby wykrycie aut emitujących ponadnormatywną ilość zanieczyszczeń, nawet jeśli w tradycyjnym badaniu uzyskałyby pozytywny wynik.
Na razie nie ma jeszcze konkretnej daty wejścia tych zmian w życie. Jeżeli zgodnie z zapowiedziami porozumienie w sprawie nowych przepisów zostanie osiągnięte przed końcem 2026 r., kolejnym krokiem będzie głosowanie nad zmianami w Parlamencie Europejskim. Następnie nowe wymagania będą musiały zostać wdrożone do prawa poszczególnych państw UE.











