W skrócie
- Odcinek autostrady A4 w okolicach Przemyśla należy do najmniej obciążonych dróg w Polsce, notując średnio zaledwie około 2,5 tys. pojazdów na dobę.
- Niskie natężenie ruchu na wschodnich odcinkach wynika m.in. z preferowania przez kierowców przejścia w Medyce zamiast w Korczowej oraz specyfiki ruchu przygranicznego.
- Podczas gdy na wschodzie ruch jest znikomy, główne trasy wokół Warszawy notują natężenie przekraczające 100 tys. pojazdów dziennie, a lokalnie nawet 200 tys.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Autostrady buduje się z myślą o sprawnym przemieszczaniu się dużej liczby samochodów, dlatego niewielkie natężenie ruchu na tego typu trasie może zaskakiwać. Tymczasem dane z Generalnego Pomiaru Ruchu prowadzonego przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad pokazują, że niektóre fragmenty polskiej sieci drogowej są wykorzystywane znacznie rzadziej niż inne.
Jednym z takich miejsc jest wschodni fragment A4 w okolicach Przemyśla. Według pomiarów korzysta z niego średnio około 2,5 tys. pojazdów w ciągu doby. Dla porównania, na najbardziej zatłoczonych trasach w kraju liczba samochodów przekracza 100 tys. dziennie.
A4 miała być ważnym szlakiem w stronę Ukrainy
Niewielka liczba samochodów korzystających z tego fragmentu autostrady nie jest chwilowym zjawiskiem. Jak wynika z informacji przywoływanych przez forsal.pl - podobna sytuacja utrzymuje się praktycznie od uruchomienia trasy pod koniec 2013 roku. A4 miała pełnić istotną funkcję komunikacyjną i tranzytową, prowadząc ruch w kierunku granicy z Ukrainą.
Rzeczywiste natężenie okazało się jednak znacznie niższe od oczekiwanego. Jednym z powodów jest sposób, w jaki kierowcy wybierają przejścia graniczne. Korczowa nie cieszy się taką popularnością jak Medyka, a wybór tej drugiej trasy ma dla części kierowców dodatkowe uzasadnienie. Po ukraińskiej stronie prowadzi ona drogą ocenianą jako korzystniejsza w kierunku Lwowa. Zmiany związane z wybuchem wojny nie doprowadziły do trwałego, wyraźnego odwrócenia tego trendu.
Na wschodzie Polski podobnych odcinków jest więcej
Niskie natężenie ruchu dotyczy nie tylko A4. Także inne drogi szybkiego ruchu położone w pobliżu wschodnich granic Polski znajdują się wśród najmniej obciążonych tras w kraju. Znaczenie ma między innymi ograniczona skala międzynarodowego ruchu drogowego poza obszarem Schengen.
Wyraźnie widać to na S22 prowadzącej w stronę granicy z Rosją. Według danych przejeżdża tam około 1290 pojazdów na dobę, czyli natężenie przypomina poziom spotykany na znacznie mniejszych drogach lokalnych. Niewielki ruch notowany jest również na S19 przy granicy z Białorusią. Obecnie korzysta z niej około 1,5 tys. kierowców dziennie, podczas gdy w 2020 roku było ich ponad 3 tys. Na wynik wpływają zarówno uwarunkowania geopolityczne, jak i bardzo ograniczony regularny ruch przez granicę.
Warszawa, Katowice i Kraków to zupełnie inna skala
Kontrast między wschodnią częścią kraju a najbardziej obciążonymi trasami jest szczególnie wyraźny w centralnej i zachodniej Polsce. W pobliżu granicy z Niemcami autostrady A2 i A4 notują około 22-24 tys. pojazdów dziennie. To nadal wielokrotnie więcej niż na najmniej uczęszczanych fragmentach wschodniej Polski.
Największe wartości pojawiają się jednak w rejonach największych aglomeracji. Na głównych trasach wokół Warszawy natężenie przekracza 100 tys. samochodów na dobę, a na najbardziej obciążonych odcinkach zbliża się nawet do 200 tys. Podobnie wygląda sytuacja w innych dużych ośrodkach.
W okolicach Katowic i Krakowa, a także na obwodnicy Trójmiasta, niektóre fragmenty dróg zbliżają się do poziomu 100 tys. pojazdów dziennie. Na tle takich wyników około 2,5 tys. samochodów na dobę na A4 w rejonie Przemyśla wygląda więc wyjątkowo skromnie.













