Wulkanizator przyszłości już działa. Robot sam wymienia i wyważa opony
Jeszcze do niedawna automatyzacja w warsztatach samochodowych ograniczała się głównie do najróżniejszych urządzeń, podnośników, wyważarek czy zaawansowanych komputerów diagnostycznych. Teraz sztuczna inteligencja i robotyka zaczynają wchodzić również do wulkanizacji, a jedna z amerykańskich firm pokazała urządzenie, które potrafi wymienić i wyważyć opony bez zdejmowania kół z samochodu.

W skrócie
- Nowe urządzenie firmy Automated Tire, SmartBay, umożliwia automatyczną wymianę i wyważanie opon bez zdejmowania kół z samochodu.
- SmartBay posiada kamery i system analizujący stan elementów przy kole, w tym układ hamulcowy, i przekazuje operatorowi dane o zużyciu tarcz i klocków.
- Koszt leasingu automatycznego wulkanizatora wynosi około 4,9 tys. dolarów miesięcznie, co na rynku polskim może być trudne do uzasadnienia ekonomicznie ze względu na niższe koszty pracy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Za tym projektem stoi amerykański firma Automated Tire, która opracowała system o nazwie SmartBay. To zautomatyzowane stanowisko, które ma przejąć sporą część pracy wykonywanej dziś przez wulkanizatorów. Cały proces wygląda zupełnie inaczej niż klasyczna wymiana opon, do której kierowcy zdążyli się już przyzwyczaić. Nie jest również tak tani i na tyle zaawansowany, żeby nie wymagać pomocy ze strony pracownika.
Tak wygląda wulkanizator przyszłości. Koła zostają na aucie, a robot wymienia opony
W tradycyjnym warsztacie mechanik musi podnieść samochód, odkręcić koła, zdjąć opony z felg, założyć nowe ogumienie, wyważyć komplet i ponownie zamontować. SmartBay eliminuje sporą część tych czynności, ponieważ wymiana odbywa się bez demontażu całych kół z pojazdu. Auto wjeżdża na specjalny podnośnik, a resztą zajmuje się maszyna. System automatycznie wykonuje wymianę opon oraz wyważanie bez konieczności demontażu felg.
Sztuczna inteligencja sprawdzi też hamulce. Robot-wulkanizator posiada kamery
Całość nie kończy się jednak wyłącznie na samej wymianie opon, ponieważ SmartBay wyposażono w kamery i system analizujący stan elementów znajdujących się przy kole. Urządzenie może przy okazji skanować układ hamulcowy i przekazywać informacje dotyczące zużycia tarcz czy klocków. To akurat przydatna funkcja, ponieważ wulkanizatorzy - szczególnie w najgorętszym sezonie wymiany ogumienia - raczej nie skupiają się na sprawdzaniu stanu innych podzespołów.
Jak długo robot wymienia opony w aucie?
Amerykański producent przekonuje, że jeden pracownik jest w stanie nadzorować jednocześnie od dwóch do trzech stanowisk SmartBay. Same maszyny wykonują najbardziej powtarzalne czynności praktycznie bez udziału człowieka, ale ten nadal jest niezbędny, ponieważ opony trzeba fizycznie załadować do urządzenia.
Według deklaracji wymiana kompletu opon trwa od 30 do 45 minut, czyli mniej więcej tyle samo, ile potrzebuje doświadczony wulkanizator. Różnica polega jednak na tym, że robot może pracować praktycznie bez przerwy i nie traci wydajności pod koniec dnia pracy, co pozwala zwiększyć przepustowość warsztatu i skrócić kolejki w sezonie wymiany opon. SmartBay poradzi sobie z ogumieniem znajdującym się w praktycznie każdym samochodzie - wymiana jest możliwa na oponach w rozmiarze od 14 do 24 cali.
Ile kosztuje automatyczny wulkanizator? W Polsce opony wymienia się tradycyjnie
Firma oferuje robota SmartBay głównie w formie leasingu. Miesięczna rata wynosi około 4,9 tys. dolarów, czyli około 18 tys. zł. Producent zaznacza jednak, że w Stanach Zjednoczonych jest to mniejszy koszt niż zatrudnienie pracownika.
Tyle, że europejski i polski rynek wyglądają zupełnie inaczej. W Polsce koszty pracy nadal są znacznie niższe niż w USA, dlatego zakup lub leasing takiego urządzenia może być trudny do uzasadnienia ekonomicznie. Nie zmienia to jednak faktu, że SmartBay jest pewnego rodzaju pokazem kierunku, w którym zmierza świat. Nawet jeśli jakiś czas temu w pewnych kwestiach byliśmy przekonani, że robotyka i sztuczna inteligencja nie są w stanie zastąpić człowieka, to dziś kolejne debiutujące urządzenia pokazują, że w coraz bardziej odległych obszarach po prostu przestajemy być potrzebni.










