Wkrótce nowe wyposażenie auta? Obowiązkowe przednie światło stopu
Do dyskusji o bezpieczeństwie na drogach wraca pomysł dodatkowego światła hamowania montowanego z przodu samochodu. Rozwiązanie, które jeszcze niedawno było traktowane jako ciekawostka, dziś jest ponownie analizowane przez naukowców i może w przyszłości trafić do nowych aut jako standardowe wyposażenie.

W skrócie
- Trwa analiza montowania przedniego światła stopu jako potencjalnego obowiązkowego wyposażenia w nowych samochodach.
- Testy wykazały pozytywny odbiór systemu wśród pieszych i kierowców oraz możliwość zmniejszenia liczby kolizji od 7,5 do 17 procent.
- Zaproponowano dalsze badania nad skutecznością rozwiązania oraz rozważenie jego wprowadzenia w przyszłości.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Koncepcja przedniego światła stopu pojawiła się w 2023 roku. Zaproponował ją słowacki wynalazca Lubomir Marjak. Chodziło o to, aby kierowca podczas hamowania wysyłał sygnał nie tylko do pojazdów za sobą, ale także do osób znajdujących się przed autem, zwłaszcza pieszych przy przejściach.
Sam system działa w bardzo prosty sposób. W czasie jazdy dodatkowe światło pozostaje nieaktywne. Gdy jednak kierowca zaczyna hamować, z tyłu auta zapalają się klasyczne czerwone światła stopu, a z przodu pojawia się światło koloru zielonego. Ma ono sygnalizować innym użytkownikom drogi, że kierowca zwalnia i przygotowuje się do ustąpienia pierwszeństwa tym, którzy znajdują się przed pojazdem.
Pierwsze testy na drogach i reakcje uczestników ruchu
Pomysł został sprawdzony w praktyce podczas testów na Słowacji. Wzięło w nich udział 3072 pojazdów różnych typów - od samochodów osobowych po ciężarówki. Badania odbywały się w normalnym ruchu drogowym, aby sprawdzić, jak system działa w codziennych warunkach.
Wyniki okazały się w większości pozytywne. 86 proc. pieszych dobrze oceniło dodatkowe światło i uznało je za pomocne. Także 80 proc. badanych kierowców wyraziło pozytywną opinię i poparcie dla tego rozwiązania. Według uczestników testów sygnał był czytelny i ułatwiał ocenę sytuacji na drodze.
Dodatkowym światłem zainteresowali się także Austriacy
Kolejne analizy przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Technicznego w Grazu. Współpracowali oni z niemieckim instytutem zajmującym się psychologią ruchu drogowego. Badacze przyjrzeli się 200 wypadkom drogowym, które miały miejsce na skrzyżowaniach w Austrii.
Każdy z tych wypadków został dokładnie odtworzony, a następnie zasymulowany w wersji z dodatkowym przednim światłem hamowania. Zakładano, że jeśli sygnał byłby widoczny, kierowcy i inni uczestnicy ruchu mogliby szybciej reagować i wcześniej rozpocząć hamowanie. Dzięki temu porównywano rzeczywiste zdarzenia z hipotetyczną sytuacją z użyciem nowego rozwiązania.
Przednie światło stopu może realnie zmniejszyć liczbę kolizji
Wyniki analiz pokazały, że takie światło mogłoby zmniejszyć liczbę kolizji od 7,5 do 17 proc. W wielu przypadkach pozwalałoby też ograniczyć siłę zderzenia, ponieważ pojazdy miałyby więcej czasu na wyhamowanie. To mogłoby przełożyć się na mniejsze obrażenia uczestników wypadków.
Jednocześnie badacze zauważyli, że system nie zawsze działałby skutecznie. W około jednej trzeciej analizowanych przypadków światło było słabo widoczne przez ułożenie pojazdów na drodze. Dlatego zaproponowano, aby w przyszłości rozważyć także montowanie podobnych świateł z boku samochodu.
Czy zielone światło trafi do wyposażenia seryjnego?
Pomysł na zastosowanie dodatkowego, przedniego światła stopu wzbudził spore zainteresowanie w krajach Unii Europejskiej. Autor koncepcji zaproponował, aby umożliwić montaż takich świateł w formie zatwierdzonych zestawów, a później rozważyć ich obowiązkowe stosowanie w nowych pojazdach.
Na razie nie ma jednak ostatecznych decyzji. Wyniki kolejnych badań mają pomóc ocenić, czy rozwiązanie rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo na tyle, aby wprowadzić je do przepisów i uczynić częścią standardowego wyposażenia samochodów.









