Wjechał w miejski autobus BMW za 850 tys. zł. Grozi mu 8 lat więzienia
Jest decyzja prokuratury w sprawie kierowcy BMW, który kilka dni temu doprowadził do wypadku z udziałem miejskiego autobusu w podwarszawskich Markach. Mężczyzna usłyszał zarzuty i grozi mu do 8 lat więzienia.

W skrócie
- Kierowca BMW wjechał na czerwonym świetle w miejski autobus na skrzyżowaniu w Markach, powodując przewrócenie się pojazdu.
- Osiem osób zostało poszkodowanych, najciężej pasażerka, która wypadła z autobusu.
- Prokuratura postawiła kierowcy zarzuty, przyznał się do winy i grozi mu do 8 lat więzienia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Prokuratura Rejonowa w Wołominie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku, do jakiego doszło na skrzyżowaniu Al. Piłsudskiego i ul. Bandurskiego w podwarszawskich Markach. BMW M3 uderzyło w bok miejskiego autobusu, który przewrócił się na bok. W sumie poszkodowanych zostało osiem osób - najciężej pasażerka, która wypadła z autobusu.
Kierowca BMW, który wjechał w autobus w Markach, usłyszał zarzuty
Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie prokurator Karolina Staros przekazała, że wykonano oględziny miejsca wypadku i pojazdów biorących udział w wypadku, przesłuchano świadków i uzyskano opinię biegłego dotyczącą stanu zdrowia najciężej poszkodowanej.
- Zapisy rejestratorów pojazdów znajdujących się w pobliżu miejsca zdarzenia dały podstawy do wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów kierującemu samochodem osobowym - poinformowała prokurator Staros.
Kierujący BMW usłyszał zarzuty naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, niezachowania szczególnej ostrożności, niedostosowania techniki i taktyki jazdy oraz prędkości do panujących warunków drogowych oraz niezastosowania się do sygnalizacji świetlnej, co spowodowało, że wjechał na skrzyżowanie i doprowadził do zderzenia z autobusem komunikacji miejskiej i nieumyślnie spowodował ciężkie obrażenia ciała u jednej z pasażerek autobusu. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Mężczyzna przyznał się do winy i złożył krótkie wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji.
- W dalszym toku postępowania będzie uzupełniany materiał dowodowy w zakresie obrażeń pozostałych osób biorących udział w zdarzeniu, konieczne będzie również uzyskanie opinii biegłego z zakresu techniki samochodowej oraz z zakresu rekonstrukcji i badań wypadków komunikacyjnych - poinformowała prokurator Staros.
Jak doszło do wypadku BMW i autobusu w Markach?
Przebieg zdarzenia od początku był dość jasny, jako że w sieci szybko pojawiły się nagrania z wypadku. Zgodnie z tym co przedstawiła prokuratura, na skrzyżowaniu zapaliło się czerwone światło, które zignorował kierujący BMW. Na filmie widać jak około 3 sekundy po tym, gdy pojawił się czerwony sygnał, wjechał on na skrzyżowanie z dużą prędkością.
Niestety w tym czasie na skrzyżowaniu znajdował się już skręcający w lewo niewielki autobus miejski. Impet uderzenia skoncentrował się na szczęście na płycie podłogowej, ale ta wygięła się, zaś sam pojazd aż podskoczył od uderzenia i przewrócił się na bok.
Trudno powiedzieć, czy kierowca BMW zagapił się i nie widział czerwonego światła, czy też widział, ale liczył, że jadąc odpowiednio szybko, zdąży jeszcze przejechać. Pewnym natomiast jest, że poruszał się samochodem naprawdę szybkim, a do tego wyjątkowym.
To BMW M3 CS, a więc limitowana, najmocniejsza i najszybsza odmiana modelu. Jego 3-litrowy silnik wzmocniony został do 551 KM, dzięki czemu auto przyspiesza do 100 km/h w 3,4 s i może rozpędzić się do 302 km/h. Cena takiego auta w salonie wynosiła 770 tys. zł, ale kompletnie wyposażony egzemplarz, taki jak testowaliśmy kilka lat temu, wart był już 850 tys. zł.









