W skrócie
- Kursant mimo braku prawa jazdy jest w świetle przepisów kierującym pojazdem i może ponosić odpowiedzialność za spowodowane przez siebie kolizje lub wypadki.
- Instruktor nie jest jedynie pasażerem i ma ustawowy obowiązek obserwowania sytuacji na drodze oraz reagowania w sytuacjach zagrożenia, w tym użycia hamulca.
- Sądy badają każdą sprawę indywidualnie, biorąc pod uwagę stopień wyszkolenia kursanta oraz to, czy instruktor miał realną możliwość zapobieżenia zdarzeniu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Osoba odbywająca kurs prawa jazdy nie posiada jeszcze uprawnień do samodzielnego prowadzenia pojazdu, ale z punktu widzenia przepisów jest kierującym pojazdem. Wynika to wprost z ustawy o kierujących pojazdami. A zatem kursant może ponosić odpowiedzialność za swoje zachowanie na drodze, jeżeli naruszy przepisy lub zasady bezpieczeństwa i doprowadzi do kolizji albo wypadku. Nie każda stłuczka z udziałem samochodu oznaczonego literą "L" automatycznie obciąża jednak osobę szkoloną.
Instruktor nie jest biernym pasażerem. Ma obowiązek reagować
Podczas szkolenia instruktor odpowiada nie tylko za przekazywanie wiedzy, ale również za bezpieczeństwo jazdy. Powinien stale obserwować sytuację na drodze, oceniać zachowanie kursanta i odpowiednio wcześnie reagować na pojawiające się zagrożenia. Do jego obowiązków należy m.in. wydawanie poleceń, ostrzeganie kursanta, a w razie konieczności także użycie dodatkowego pedału hamulca znajdującego się po stronie instruktora. I właśnie z powodu tego dodatkowego elementu odpowiedzialność za zdarzenie drogowe jest oceniana oddzielnie w stosunku do kursanta i instruktora.

Sąd Najwyższy: "zachowanie kursanta i instruktora należy oceniać osobno"
Takie stanowisko wyraził SN w postanowieniu z 23 lutego 2011 r. (sygn. III KK 276/10). Przy ocenie odpowiedzialności kursanta należy brać pod uwagę nie tylko sam popełniony błąd, ale również stopień jego wyszkolenia. Innych umiejętności można oczekiwać od osoby, która dopiero rozpoczyna kurs, a innych od kursanta będącego tuż przed egzaminem państwowym. Niezależnie analizowane jest również zachowanie instruktora oraz to, czy miał możliwość zapobieżenia niebezpiecznej sytuacji.
Kiedy instruktor może ponosić odpowiedzialność za spowodowanie wypadku przez kursanta?
Jak wynika z wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia (sygn. XI W 4005/13), podczas oceny postępowania instruktora bierze się pod uwagę przede wszystkim to, czy miał realną możliwość zareagowania. Sąd może sprawdzić m.in., czy instruktor odpowiednio wcześnie zauważył zagrożenie, czy wydał kursantowi właściwe polecenia, czy mógł użyć dodatkowego hamulca oraz czy miał możliwość uniknięcia kolizji lub ograniczenia jej skutków.
Jeżeli zagrożenie było widoczne odpowiednio wcześniej, a instruktor nie podjął żadnych działań, to może ponieść odpowiedzialność za skutki zdarzenia. W tym miejscu trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że instruktor nauki jazdy nie odpowiada za każdy wypadek podczas szkolenia. Jeżeli kursant wykona nagły, nieuzasadniony, całkowicie nieprzewidywalny manewr, na który instruktor nie zdąży zareagować, to odpowiedzialność poniesie kursant.
Co z odszkodowaniem? Poszkodowany korzysta z OC samochodu nauki jazdy
Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych szkody wyrządzone w związku z ruchem pojazdu objętego obowiązkowym ubezpieczeniem OC są likwidowane z polisy tego pojazdu.
Jeżeli kierujący samochodem nauki jazdy spowoduje kolizję lub wypadek, to poszkodowany może zgłosić szkodę do ubezpieczyciela, u którego wykupione zostało OC pojazdu szkoleniowego. Ochrona obejmuje zarówno szkody w mieniu, obrażenia ciała, jak i roszczenia związane ze śmiercią poszkodowanego.












