Wielki plan Stellantisa. 60 nowych aut i miliardy dla czterech marek
60 nowych modeli i związane z tym inwestycje w wysokości 60 mld euro zakłada nowy plan restrukturyzacji i rozwoju koncernu Stellantis. Aż 70 proc. tej kwoty trafić ma do marek: Jeep, Ram, Peugeot i Fiat. To właśnie one stanowić mają cztery główne filary obecności koncernu na światowych rynkach. Co stanie się z pozostałymi markami z portfolio Stellantisa?

W skrócie
- Stellantis planuje wydać 60 mld euro na wprowadzenie 60 nowych modeli, z czego 70 proc. środków ma zostać przeznaczone na marki Jeep, Ram, Peugeot i Fiat.
- Nowy plan przewiduje, że marki DS i Lancia zostaną ograniczone do "marek specjalistycznych" z ofertą głównie na rynkach rodzimych, a przyszłość Maserati pozostaje niejasna.
- Strategia zakłada zmniejszenie wydatków o około 6 mld euro do 2028 roku poprzez redukcję mocy produkcyjnych w Europie o ok. 800 tys. pojazdów oraz współpracę z chińskimi partnerami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Antonio Filosa, dyrektor generalny Stellantisa, zaprezentował obliczony na najbliższych pięć lat plan rozwoju motoryzacyjnego giganta - piątego co do wielkości producenta samochodów na świecie.
Szczegóły zaprezentowane zostały na zamkniętym spotkaniu z inwestorami w amerykańskiej siedzibie Stellantis w Auburn Hills w stanie Michigan.
Plan jest mocno osadzony w rzeczywistości i ma na celu stworzenie warunków rentownego i zrównoważonego wzrostu – stwierdził Filosa.
60 mld dolarów na nowe modele. Zyskają głównie cztery marki
Dobra wiadomość jest taka, że Stellantis szykuje się właśnie do modelowej ofensywy. W nadchodzących pięciu latach na rynek trafić ma aż 60 nowych modeli. Mocno upraszczając, można stwierdzić, że każdy z nich pochłonie około 1 mld euro.
Wraz z zapowiedziami inwestycji poznaliśmy też nową strukturę hierarchiczną dotyczącą będących w posiadaniu Stellantisa marek. Aż 70 proc. z przeznaczonych na inwestycje środków trafić ma do marek: Jeep, Ram, Peugeot i Fiat oraz działu pojazdów użytkowych Stellantis Pro One.
Drugi garnitur stanowić mają Alfa Romeo, Citroen i Opel. Oficjalnie w trzeciej lidze znajdą się należąca do Citroena marka DS i - pozostająca w posiadaniu Fiata - Lancia. Przedstawiciele Stellantisa określają DS i Lancię mianem "marek specjalistycznych", których oferta najprawdopodobniej ograniczona zostanie do rodzimych rynków.
Największą zagadką pozostaje przyszłość Maserati, które - jeśli wierzyć wcześniejszym zapowiedziom - opracowuje właśnie dwa nowe "duże modele".
Wielki powrót legendy. Citroen szykuje nowego 2CV
Ofensywa modelowa w Europie skupiać się będzie wokół planowanych przez Komisję Europejską przepisów mających promować niewielkie, elektryczne samochody z dużym udziałem tzw. "local content". Stelantis startuje więc z programem E-Car, w ramach którego na europejskie drogi trafić mają trzy nowe modele. Najważniejszym będzie zapewne zupełnie nowe wcielenie jednej z ikon europejskiej motoryzacji - Citroena 2CV. Własnego E-Cara wykorzystującego nową platformę otrzymać ma również Fiat.
Sporo nowości czeka fanów Peugeota, który w ramach ofensywy wprowadzić ma na rynek aż siedem nowych modeli. Zupełną nowością ma być np. średniej wielkości shooting brake bazujący na technologii chińskiej marki Dongfeng. Oprócz niego pojawi się też nowy kompaktowy SUV, następca Peugeota 308 i dwa nowe niewielkie elektryki bazujące na platformie STLA One. Te najprawdopodobniej zastąpią w ofercie modele 208 i 2008.
Citroen wprowadzić ma na rynek aż sześć nowości, z których największą będzie właśnie nowe wcielenie modelu 2CV. Opel - oprócz kompaktowego elektrycznego SUV-a bazującego na technologii chińskiego Leapmotor (produkcja w Hiszpanii ruszyć ma przed końcem roku) - szykuje się też do odświeżenia pełnej gamy modelowej Astry i wprowadzenia na rynek nowej generacji Corsy.
Pomysł na zmiany w ofercie Fiata to m.in. wprowadzenie czterodrzwiowej wersji Fiata Topolino czy nowy kompaktowy SUV o Grizzly - bliźniaczy model Citroena C3 Aircross i Opla Frontera.
Stellantis tnie moce produkcyjne w Europie
Inwestycje to jedno, ale nowy plan rozwoju zakłada też potężne cięcia kosztów. Do 2028 roku Stellantis chce ograniczyć swoje roczne wydatki o około 6 mld euro. Oznacza to m.in. ograniczenie mocy produkcyjnych w Europie o około 800 tys. pojazdów, co nie pozostanie zapewne bez wpływu na poziom zatrudnienia. Większa kooperacja z chińskimi partnerami ma m.in. zaowocować gigantycznym skróceniem czasu potrzebnego na opracowanie nowych modeli z obecnych 44 do około 24 miesięcy.
Oznacza to, że nad sporą częścią pracowników produkcyjnych i inżynierów zatrudnionych w europejskich fabrykach Stellantisa zbierają się właśnie czarne chmury.










