Spis treści:
- Jak doszło do wypadku karetki w Jedlińsku?
- Nagranie z wypadku karetki w Jedlińsku
- Co ustalono w śledztwie?
- Kierowca karetki dobrowolnie poddał się karze
- Kim był ratownik Piotr Miernecki?
Jak doszło do wypadku karetki w Jedlińsku?
Do wypadku doszło 13 listopada 2024 roku na drodze krajowej numer 7 w Jedlińsku. Według ustaleń policjantów, karetka pogotowia jechała od strony Radomia i na skrzyżowaniu zderzyła się z Peugeotem, który poruszał się z przeciwnej strony i skręcał w lewo. Od początku było wiadomo, że ambulans wjechał na skrzyżowanie mając czerwone światło, zaś Peugeot miał światło zielone.
Między pojazdami doszło do kontaktu, a karetka wypadła z drogi i dachowała. Jej kierowca w ciężkim stanie trafił do szpitala. Nic nie stało się kierowcy Peugeota i dwójce jadących z nim dzieci. Niestety w wypadku zginął ratownik medyczny - Piotr Miernecki.
Nagranie z wypadku karetki w Jedlińsku
Zaraz po wypadku w internecie pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano przebieg wypadku. Jest ono niestety (choć to już wyświechtane słowo) szokujące. Wynika z niego, że kierujący karetką poruszał się ze znaczną prędkością bez sygnałów uprzywilejowania. Bez tych sygnałów wjechał na skrzyżowanie i dopiero w jego połowie widać włączenie sygnałów świetlnych (prawdopodobnie razem z dźwiękowymi).
Tym, co trudno na nagraniu dostrzec, jest moment zderzenia się dwóch pojazdów. Wszystko wskazuje na to, że Peugeot dopiero ruszał i najprawdopodobniej jedynie zawadził przodem o karetkę. To mogło wystarczyć, by zdestabilizować szybko poruszający się i wysoki pojazd, który koziołkował.
Co ustalono w śledztwie?
Jak poinformowała rzecznika Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź, w toku śledztwa, w oparciu m.in. o opinię biegłego z zakresu ruchu drogowego, ustalono, że kierujący karateką Pogotowia Ratunkowego poruszał się z kierunku od Radomia do stacji pogotowia w Białobrzegach. W Jedlińsku, jadąc z prędkością przekraczającą dozwoloną, wjechał na skrzyżowane w chwili nadawania sygnału czerwonego dla jego kierunku jazdy, kontynuował jazdę i doprowadził do zderzenia z drugim pojazdem, prawidłowo wykonującym na skrzyżowaniu manewr skrętu w lewo.
Na skutek utraty stabilności ruchu pojazd karetki Pogotowia Ratunkowego uderzył w bariery oddziałujące jezdnie, a następnie dachował. Ustalono, że w chwili zdarzenia karetka nie była pojazdem uprzywilejowanym.
Kierowca karetki dobrowolnie poddał się karze
Kierujący karetką Piotr M. skorzystał z prawa do dobrowolnego poddania się odpowiedzialności karnej. Sąd Rejonowy w Radomiu uwzględnił wniosek prokuratora o wydanie wyroku skazującego i 30 grudnia orzekł wobec Piotra M. karę 1 roku pozbawienia wolności, przy czym jej wykonanie zawiesił warunkowo na okres 3 lat.
Ponadto sprawca wypadku zapłaci grzywnę w wysokości 5 tys. zł.
Sąd zobowiązał również Piotra M. do informowania o przebiegu okresu próby i orzekł wobec niego środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, z wyłączeniem pojazdów, na które wymagana jest kategoria "A" na okres 3 lat. Innymi słowy, przez trzy lata mężczyzna będzie mógł się poruszać wyłącznie motocyklami.
Kim był ratownik Piotr Miernecki?
Tragiczny finał tego zdarzenia poniósł się szerokim echem po mediach, ponieważ ofiarą wypadku był bardzo znany w środowisku ratownik Piotr Miernecki. 34-latek był pracownikiem Pogotowia Ratunkowego w Białobrzegach oraz zastępcą szefa skupiającej wolontariuszy Grupy Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża "Kielce". Miernecki nie tylko ratował ludzi, ale również przeprowadził setki szkoleń z udzielania pierwszej pomocy.
Po wypadku hołd tragicznie zmarłemu oddali nie tylko koledzy z pogotowia ratunkowego, ale także Państwowa Straż Pożarna oraz Polska Policja.











