W tych miastach nie wjedziesz już do centrum. Kary liczone w tysiącach zł
W wielu europejskich miastach wjazd do historycznych centrów od dawna jest ograniczony. Włoskie ZTL czy strefy ekologiczne w Niemczech zdążyły już nauczyć kierowców, że nie wszędzie da się podjechać pod sam rynek. Teraz podobny system szykuje Austria. Co ważne, ma być on oparty na kamerach, a mandaty mają dotyczyć również zagranicznych kierowców - w tym Polaków.

W skrócie
- Austria planuje wprowadzenie stref ograniczonego ruchu w centrach największych miast, wzorowanych na rozwiązaniach włoskich i niemieckich.
- System kontroli oparty będzie na kamerach, które rejestrują tablice rejestracyjne i nakładają wysokie kary na nieuprawnionych kierowców, również z zagranicy.
- Za nieuprawniony wjazd przewidziane są mandaty nawet do 2180 euro, a pełne wdrożenie w Wiedniu planowane jest na ok. 2028 rok.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nowe przepisy dotyczące organizacji ruchu przewidują możliwość wprowadzenia kontroli wjazdu do wybranych obszarów miast na podstawie systemu kamer. Mowa przede wszystkim o centrach, gdzie lokalne władze chcą ograniczyć ruch samochodów, zmniejszyć hałas i poprawić jakość powietrza.
Zamiast klasycznych patroli policji czy straży miejskiej, przy wlotach do takich stref mają stanąć zestawy kamer. Będą one odczytywać tablice rejestracyjne wszystkich wjeżdżających aut i porównywać je z lokalną listą uprawnionych pojazdów. Na liście znajdą się między innymi mieszkańcy, służby ratunkowe, taksówki, dostawcy oraz inne kategorie, które miasto uzna za priorytetowe.
Które miasta w Austrii zostaną objęte zakazem?
Rozwiązaniem zainteresowało się około 25 miast. Wśród nich są największe ośrodki: Wiedeń, Salzburg, Linz, Graz, St. Pölten czy Leoben. Szczególnie zainteresowany jest Wiedeń, który widzi w tym sposobność do realnego odciążenia z ruchu ścisłego centrum. Analizy prowadzone przez miasto sugerują, że wprowadzenie stref mogłoby ograniczyć liczbę wjazdów do pierwszej dzielnicy o około 30 procent, a zajętość miejsc parkingowych zmniejszyć o blisko jedną czwartą.
Żeby kierowca nie mógł tłumaczyć się nieświadomością, strefy mają być wyraźnie oznaczone. Oprócz tradycyjnych znaków zakazu wjazdu przewidziano dodatkową tablicę z symbolem kamery. Na jezdni mają pojawić się też nowe oznaczenia poziome, informujące, że wjeżdżamy w obszar objęty szczególnym nadzorem.
W praktyce będzie to działać podobnie jak we Włoszech, gdzie białe tablice z napisem "Zona a traffico limitato" i kamerą jednoznacznie oznaczają, że bez odpowiedniego pozwolenia lepiej zawrócić.
System obejmie też kierowców z Polski. Projekt zakłada, że kamery będą w stanie odczytywać również zagraniczne tablice rejestracyjne, a system ma być przygotowany do wystawiania mandatów dla turystów łamiących zasady wjazdu do strefy. Sam fakt, że auto ma obcą rejestrację, nie będzie żadnym usprawiedliwieniem.
Za nieuprawniony wjazd przewidziano kary sięgające 726 euro, a w przypadku poważniejszych naruszeń lub recydywy nawet 2180 euro. W przeliczeniu na złotówki mówimy o przedziale od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Austriackie ministerstwo odpowiedzialne za transport podkreśla, że system ma działać w zgodzie z przepisami o ochronie danych. Kamery mają rejestrować i przetwarzać wyłącznie numery rejestracyjne, a nie pełne dane osobowe kierowców. Same informacje o właścicielach pojazdów pozostaną w odpowiednich rejestrach, tak jak obecnie przy klasycznych mandatach. Władze Wiednia szacują, że realny start takiego systemu w stolicy to raczej okolice 2028 roku.









