Volvo miało być niezniszczalne. Dane mówią coś innego
296 problemów na 100 samochodów - tak dziś wygląda "niezawodność" Volvo według J.D. Power. To jeden z najgorszych wyników w całym zestawieniu. Wynik wygląda źle, ale jeszcze ciekawsze jest to, co się pod nim kryje.

Samochody są coraz bardziej zaawansowane, ale jednocześnie coraz częściej zawodzą. Najnowsze badanie J.D. Power pokazuje wyraźny spadek niezawodności - a Volvo znalazło się niemal na samym końcu zestawienia. To nie jest pojedynczy przypadek, tylko szerszy trend w całej branży.
Volvo od zawsze budowało swoją pozycję na trwałości i bezpieczeństwie. Dziś ten pierwszy filar zaczyna się chwiać. Wyniki najnowszego badania J.D. Power sugerują, że marka - przynajmniej w oczach użytkowników - nie dowozi tego, z czego była znana.
Zmiana nie dotyczy wyłącznie jednego producenta. Dane pokazują, że problem jest systemowy i wynika z kierunku, w którym poszła motoryzacja.
Jak J.D. Power mierzy niezawodność samochodów i co oznaczają wyniki?
Badanie Vehicle Dependability Study opiera się na liczbie problemów zgłaszanych przez użytkowników po trzech latach eksploatacji auta. Kluczowy wskaźnik to PP100 - liczba usterek na 100 pojazdów. Im niższy wynik, tym lepsza niezawodność.
Każdy zgłoszony problem - niezależnie od jego wagi - jest liczony tak samo. Może to być zarówno awaria skrzyni biegów, jak i wolno działający ekran czy problem z połączeniem telefonu.
Wskaźnik PP100 oznacza liczbę problemów przypadających na 100 samochodów. Jeśli wynik wynosi 200, oznacza to średnio dwa zgłoszone problemy na auto w ciągu trzech lat użytkowania. To kluczowe: nie mówimy o awariach unieruchamiających samochód, tylko o wszystkich niedogodnościach zgłoszonych przez użytkowników.
W 2026 roku średnia dla całej branży wyniosła 204 problemy na 100 samochodów. To najwyższy poziom od czasu zmiany metodologii badania w 2022 roku, co oznacza, że auta realnie psują się częściej niż jeszcze kilka lat temu.

Dlaczego Volvo wypadło tak słabo w rankingu niezawodności?
W przypadku Volvo wynik jest wyraźnie poniżej średniej. W badaniu odnotowano 296 problemów na 100 aut, co dało marce przedostatnie miejsce - wyprzedziła jedynie Volkswagena.
To wyraźne pogorszenie względem poprzedniego roku, kiedy Volvo również było poniżej średniej, ale różnica nie była aż tak duża. Trudno uznać to za przypadek. W tle widać konkretne decyzje produktowe: szybkie przejście na napędy zelektryfikowane oraz intensywne rozwijanie funkcji opartych na oprogramowaniu. Oba te obszary są dziś najbardziej problematyczne.
Czy winne są systemy multimedialne i aktualizacje OTA?
Z danych J.D. Power wynika, że największym źródłem problemów nie są silniki ani skrzynie biegów, tylko elektronika.
Systemy infotainment odpowiadają za największą liczbę zgłoszeń - 56,7 problemu na 100 aut. Co istotne, cztery z pięciu najczęstszych usterek dotyczą integracji ze smartfonem, w tym Android Auto i Apple CarPlay.
Do tego dochodzą aktualizacje OTA. Teoretycznie mają poprawiać działanie auta, ale w praktyce tylko 27 proc. użytkowników zauważa realną poprawę, a 58 proc. nie widzi żadnej różnicy. Co więcej, wprowadzenie aktualizacji wiąże się ze wzrostem liczby problemów.
W przypadku Volvo, które mocno stawia na software i centralne zarządzanie funkcjami auta, ten efekt może być szczególnie widoczny.
Czy hybrydy plug-in i auta elektryczne psują się częściej?
Tak - i dane są tu jednoznaczne. Najwięcej problemów zgłaszają użytkownicy hybryd plug-in - aż 281 usterek na 100 pojazdów.
Samochody elektryczne i klasyczne hybrydy również wypadają gorzej niż auta spalinowe. Te ostatnie notują najniższy poziom problemów - 198 PP100.
To ważny kontekst dla wyników Volvo, które w ostatnich latach mocno rozbudowało ofertę PHEV i EV. W praktyce oznacza to wejście w segmenty, gdzie ryzyko problemów jest statystycznie wyższe.
Dlaczego samochody premium są dziś mniej niezawodne?
Jeszcze kilka lat temu auta premium kojarzyły się z lepszą jakością wykonania i trwałością. Dziś jest odwrotnie - segment premium wypada gorzej niż masowy.
W 2026 roku samochody premium osiągnęły wynik 217 PP100, czyli wyraźnie powyżej średniej dla rynku. Powód jest prosty: więcej technologii oznacza więcej potencjalnych punktów awarii. Rozbudowane systemy, duże ekrany, cyfrowe interfejsy i zależność od oprogramowania zwiększają ryzyko problemów, nawet jeśli mechanika pozostaje dopracowana.
Co te wyniki oznaczają dla kierowców?
Dla użytkownika najważniejsza jest zmiana proporcji problemów. Coraz rzadziej chodzi o poważne awarie mechaniczne, a coraz częściej o rzeczy, które utrudniają codzienne korzystanie z auta - zawieszający się system, problemy z łącznością czy błędy aktualizacji.
To nie są usterki unieruchamiające samochód, ale wpływają na komfort i poczucie jakości. W efekcie rośnie frustracja użytkowników, mimo że same auta są technicznie bardziej zaawansowane niż kiedykolwiek.
W przypadku marek takich jak Volvo problem jest bardziej odczuwalny, bo uderza w fundament wizerunku budowanego przez dekady.








