Używane auta z Chin. Nowe groźne zjawisko już w Polsce
W marcu w zarejestrowano po raz pierwszy niespełna 85 tys. używanych samochodów sprowadzonych do Polski z zagranicy. To najgorszy wynik od dwóch lat. Na sile przybiera za to nowe zjawisko, które może być potencjalnie groźne dla polskich kierowców - import "używanych" samochodów z Chin. Można je kupić dużo taniej niż u dealera, ale ich nabywcy muszą mieć się na baczności. Z naszych informacji wynika, że oficjalni importerzy "nie wspierają" pojazdów, które nie pochodzą z europejskiej sieci dystrybucji. Nie sprowadzają też do nich części zamiennych.

W skrócie
- W marcu 2024 roku w Polsce zarejestrowano prawie 85 tys. używanych samochodów sprowadzonych z zagranicy, a import używanych aut z Chin szybko rośnie.
- Samochody importowane z Chin często są fabrycznie nowe, ale pochodzą spoza oficjalnej europejskiej dystrybucji, co oznacza brak wsparcia importerów i utrudniony dostęp do części zamiennych.
- Kupujący takie auta nie otrzymują gwarancji i muszą liczyć się z szybszą utratą wartości pojazdu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jak podaje instytut SAMAR, w marcu zarejestrowano w Polsce dokładnie 84 746 samochodów używanych sprowadzonych w ramach tzw. "prywatnego importu". Skumulowany wynik po pierwszym kwartale jest już o 9,2 proc. gorszy niż przed rokiem. Na sile przybiera za to nowe zjawisko, które może być potencjalnie groźne dla kupujących - import "używanych" samochodów z Chin. Oficjalni importerzy ostrzegają - chińska gwarancja nie jest respektowana w Europie, a w ASO nie kupimy do nich nawet części zamiennych.
Rośnie import używanych aut z Chin. Nabywcy mogą się zdziwić
Jak zauważa Michał Hadyś - główny analityk Samaru - jeszcze w pierwszym kwartale ubiegłego roku do polski sprowadzono zaledwie 16 egzemplarzy używanych aut z Chińskiej Republiki Ludowej. W pierwszym kwartale tego roku było ich już ponad 200. To wzrost o rekordowe 1125 proc. Oznacza to, że Chiny awansowały właśnie na 21. miejsce wśród najpopularniejszych kierunków importu "używanych" samochodów do Polski. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie Chiny wyprzedzą pod tym względem np. sklasyfikowaną na 20. miejscu Słowację (293 auta w pierwszym kwartale).
W pierwszej trójce najczęściej importowanych obecnie z Chin samochodów "używanych" są dziś BYD i Denza. Słowa "używane" specjalnie używam w cudzysłowie.
Najczęściej chodzi o fabrycznie nowe pojazdy z rocznika 2025, często z symbolicznym przebiegiem
To pojazdy zarejestrowane uprzednio przez chińskich dealerów, np. by ci mogli skorzystać z lokalnych dopłat lub zrealizować plany sprzedażowe. W praktyce mamy więc do czynienia z importem nowych samochodów poza oficjalnymi kanałami dystrybucji. Zjawisko jest niekorzystne dla oficjalnych przedstawicieli marek w Polsce, co dla nabywców takich pojazdów oznacza daleko idące konsekwencje.
Taniej, ale bez gwarancji. Do Polski płynie rzeka "używanych" aut z Chin
Kupno BYD, Denzy czy chociażby Volkswagena spoza oficjalnej europejskiej dystrybucji to sposób na zaoszczędzenie sporej kwoty. Takie auta potrafią być nawet o 1/4 tańsze niż ich "europejskie" odpowiedniki. Potencjalni nabywcy muszą sobie jednak zdawać sprawę z konsekwencji.
Nie wspieramy samochodów sprowadzanych z rynku chińskiego
Przedstawiciel chińskiego producenta tłumaczy, że samochody w specyfikacji na rynek chiński znacznie różnią się technicznie od tych z europejską homologacją. Mają inne multimedia, które nie obsługują wielu funkcjonalności pojazdów europejskich i parametry systemu napędowego czy zawieszenia.
- Te samochody mają też inne numery części zamiennych. Nabywcy, którzy kupują takie pojazdy od niezależnych importerów muszą mieć świadomość, że te samochody nie będą miały takiego wsparcia, jak auta kupione w europejskiej dystrybucji - ostrzega Ziarkowski.
Mówiąc wprost - chociaż autoryzowane serwisy zapewne poradzą sobie z podstawowymi czynnościami obsługowymi, nabywcy muszą mieć świadomość, że nie będą w stanie sprowadzić do Polski np. elementów zawieszenia czy części blacharskich. W tym przypadku nabywcy muszą posiłkować się chińskimi stronami i importem indywidualnym.
Chińskie auta drugiej kategorii? Uwaga na spadek wartości
Chociaż zjawisko prywatnego importu z Chin uderza w oficjalnych importerów, ci - przynajmniej na razie - nie postrzegają go jako zagrożenia. Ziarkowski tłumaczy chociażby, że miesięcznie polska sieć dealerska BYD przyjmuje zamówienia nawet na 1500 egzemplarzy nowych pojazdów chińskiej marki.
Zwraca jednak uwagę, że klienci decydujący się na tańszą alternatywę w postaci nowego "używanego" samochodu z Chin, muszą się liczyć nie tylko z rezygnacją z sześcioletniej gwarancji i trudnościami w serwisowaniu. W jego opinii pochodzenie spoza europejskiej sieci dystrybucji skutkować będzie też znacznie szybszą utratą wartości takich pojazdów.










