W skrócie
- Badanie brytyjskiego serwisu Carwow pokazuje, że ubezpieczenie chińskich aut bywa problematyczne, a stawki są często wyższe niż w przypadku modeli znanych marek.
- Ubezpieczyciele mają trudności z oceną ryzyka, gdyż brakuje danych o kosztach napraw, historii szkód oraz dostępności części zamiennych dla nowych chińskich pojazdów.
- Przed zakupem chińskiego auta warto sprawdzić koszty polisy, ponieważ dostępność ofert i wysokość składek mogą się znacząco różnić w zależności od konkretnego modelu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W Wielkiej Brytanii chińscy producenci odpowiadają już za ponad 15 proc. sprzedaży nowych samochodów. Marki takie jak Jaecoo, BYD, Xpeng czy Skywell szybko zwiększają swoją obecność, ale dla ubezpieczycieli wciąż są stosunkowo nowym zjawiskiem. To właśnie brak odpowiedniej historii szkód i doświadczenia z naprawami może być jednym z powodów problemów z polisami.
Niektórych chińskich aut ubezpieczyciele nie chcą ubezpieczać
Carwow sprawdził oferty 10 dużych brytyjskich ubezpieczycieli dla ośmiu samochodów: Jaecoo 7, Xpeng G6, BYD Seal U, Skywell BE11, Volkswagena Tiguana, Kii EV3, Peugeota E-3008 i Toyoty RAV4. W badaniu przyjęto profil 27-letniego kierowcy bez szkód, punktów karnych i wyroków.
W opublikowanym zestawieniu najgorzej wypadł Skywell BE11. Aż dziewięć z 10 firm nie przedstawiło oferty. Jedyny ubezpieczyciel, który zdecydował się objąć samochód ochroną, zaproponował około 2203 funtów rocznie (ok. 11 100 zł). Dla porównania średnia składka dla Peugeota E-3008 wyniosła około 838 funtów (ok. 4220 zł). Różnica sięgnęła więc około 1365 funtów, czyli 6870 zł rocznie.
Problemy pojawiły się również w przypadku Jaecoo 7. Połowa ubezpieczycieli odmówiła przedstawienia oferty. Wśród pozostałych pięciu średnia składka wyniosła około 858 funtów (ok. 4320 zł). Volkswagen Tiguan, który stanowił punkt odniesienia, kosztował średnio 692 funty (ok. 3490 zł). Różnica wyniosła więc około 166 funtów (ok. 840 zł) rocznie.

Podobnie było z Xpengiem G6. Pięciu ubezpieczycieli odmówiło objęcia go ochroną, tłumacząc to m.in. tym, że nie ubezpieczają "tego typu pojazdów". W przypadku firm, które przygotowały ofertę, średnia składka wyniosła około 1102 funty (ok. 5550 zł). Dla Kii EV3 było to 827 funtów (ok. 4170 zł), czyli o około 275 funtów (ok. 1390 zł) mniej.
BYD pokazuje, że chiński samochód nie musi być drogi
Nie wszystkie chińskie modele wypadły jednak źle. Dobrym przykładem jest BYD Seal U. Trzech z 10 ubezpieczycieli nie przedstawiło oferty, ale w pozostałych przypadkach średnia składka wyniosła tylko 645 funtów rocznie (ok. 3250 zł).
To aż o około 543 funty (ok. 2740 zł) mniej niż w przypadku Toyoty RAV4. Japoński SUV okazał się najdroższym z popularnych modeli uwzględnionych w badaniu. W jego przypadku składki sięgały nawet 1188 funtów rocznie (ok. 5990 zł).
Wyniki Carwow pokazują więc, że nie można uznać wszystkich chińskich samochodów za drogie w ubezpieczeniu. Duże znaczenie ma konkretny model, jego popularność, dostępność części oraz ilość danych, jakimi dysponują firmy ubezpieczeniowe.

Ubezpieczyciele obawiają się kosztownych napraw
Dlaczego część firm nie chce jeszcze ubezpieczać nowych chińskich modeli? Jednym z najważniejszych powodów jest trudność w oszacowaniu kosztów napraw. Ubezpieczyciel musi wiedzieć, ile może kosztować likwidacja szkody, jak szybko dostępne będą części i czy warsztaty mają odpowiednią dokumentację oraz doświadczenie.
W przypadku samochodu, który dopiero pojawił się na rynku, danych jest znacznie mniej. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jak często dochodzi do konkretnych awarii, ile kosztują naprawy po kolizjach i jak szybko można sprowadzić potrzebne elementy.
General Insurance, należące do Allianz, poinformowało Carwow, że nie oferuje obecnie ubezpieczenia Xpenga G6, BYD Seal U i Skywella BE11, ponieważ nadal ocenia ryzyko związane z tymi modelami. Firma bierze pod uwagę m.in. możliwość naprawy, dostępność części oraz historię szkód. To istotny problem, bo części zamienne odpowiadają za dużą część kosztów likwidacji szkód. Według danych Thatcham Research przywołanych przez Carwow stanowią około 40 proc. kosztów napraw. Tymczasem w ostatnich latach ich ceny mocno wzrosły.
Przed zakupem warto sprawdzić nie tylko cenę auta
Badanie Carwow pokazuje przede wszystkim, że cena samochodu to dopiero początek kalkulacji. W przypadku nowych chińskich marek trzeba sprawdzić również koszt ubezpieczenia, dostępność części i możliwości naprawy.
Najlepiej jeszcze przed podpisaniem umowy poprosić o wycenę polisy dla konkretnego modelu i wersji samochodu. Warto porównać kilka firm, ponieważ różnice mogą być bardzo duże, a część ubezpieczycieli może w ogóle nie mieć danego modelu w swojej ofercie.
Eksperci podkreślają również, że sytuacja nie musi jednak wyglądać tak samo za kilka lat. Im więcej chińskich samochodów będzie jeździć po europejskich drogach, tym więcej danych zdobędą ubezpieczyciele. Łatwiej będzie wtedy ocenić ryzyko, koszty napraw i dostępność części, a następnie odpowiednio ustalić składki.











