Jak poinformował Interię Wojciech Król z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, w pierwszej połowie 2026 roku działające w Polsce odcinkowe pomiary prędkości zarejestrowały około 384 tys. wykroczeń.
Z danych przekazanych przez Ministerstwo Infrastruktury wynika, że od początku stycznia do końca czerwca wystawiono na podstawie zapisów z OPP dokładnie 116 001 mandatów.
Zestawienie tych dwóch wartości pokazuje skalę różnicy. Liczba mandatów odpowiada zaledwie 30,2 proc. liczby zarejestrowanych naruszeń. Innymi słowy, na jeden wystawiony mandat przypadają ponad trzy wykroczenia wykryte przez urządzenia.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że nie są to dokładnie te same zbiory spraw. Mandaty wystawione w pierwszym półroczu mogą dotyczyć również przejazdów zarejestrowanych wcześniej, a część tegorocznych naruszeń nadal jest procedowana. Proporcja nie pokazuje więc, jaki będzie ostateczny los każdego zdjęcia. Dobrze pokazuje jednak, jak bardzo tempo karania kierowców odstaje od tempa rejestrowania wykroczeń.
Rok wcześniej wynik wyglądał lepiej
W całym 2025 roku odcinkowe pomiary prędkości ujawniły około 470,5 tys. wykroczeń. W tym samym okresie na podstawie zapisów z OPP wystawiono 227 681 mandatów.
Było to 48,4 mandatu na każde 100 zarejestrowanych naruszeń. Jeden mandat przypadał zatem na nieco ponad dwa wykroczenia.
W pierwszej połowie 2026 roku ten bieżący wskaźnik spadł do około 30 mandatów na 100 naruszeń. Różnica jest duża: relacja liczby mandatów do liczby rejestracji okazała się o ponad jedną trzecią niższa niż w zestawieniu za 2025 rok.
Nie przesądza to jeszcze, ile tegorocznych spraw ostatecznie zakończy się karą. Pokazuje natomiast, że zaległość pomiędzy automatycznym wykrywaniem wykroczeń a ich obsługą szybko rośnie.
Oficjalna skuteczność OPP wyniosła 38 proc.
Ministerstwo Infrastruktury posługuje się również wskaźnikiem uwzględniającym wynik prowadzonych czynności. Z danych resortu wynika, że w 2025 roku ukaraniem kierującego zakończyło się 38 proc. naruszeń zarejestrowanych przez odcinkowe pomiary prędkości.
To wyraźnie mniej niż w przypadku klasycznych fotoradarów. Tam skuteczność wyniosła 53 proc. Systemy rejestrujące przejazd na czerwonym świetle osiągnęły wynik 49,6 proc.
Na tle pozostałych elementów automatycznego nadzoru OPP wypadają więc najsłabiej:
- odcinkowe pomiary prędkości - 38 proc.,
- systemy Red Light - 49,6 proc.,
- fotoradary - 53 proc.
Oznacza to, że nawet według oficjalnego sposobu liczenia ponad sześć na dziesięć naruszeń zarejestrowanych przez OPP nie zakończyło się ukaraniem kierującego.
111 urządzeń wygenerowało prawie połowę wszystkich spraw
W pierwszej połowie 2026 roku w Polsce działało 111 odcinkowych pomiarów prędkości. W tym czasie wszystkie urządzenia obsługiwane przez CANARD ujawniły łącznie ponad 825 tys. wykroczeń.
Same OPP odpowiadały więc za około 46,5 proc. wszystkich zarejestrowanych naruszeń. Choć stanowiły tylko część infrastruktury CANARD, wygenerowały niemal połowę spraw trafiających do systemu.
Średnio na jeden odcinkowy pomiar przypadło w ciągu sześciu miesięcy około 3460 wykroczeń. To mniej więcej 19 rejestracji dziennie na jedno urządzenie. Oczywiście rzeczywiste wyniki poszczególnych lokalizacji znacznie się różnią, ale średnia dobrze obrazuje skalę materiału, który trzeba później zweryfikować i obsłużyć.
Kamery mogą pracować przez całą dobę, bez weekendów i urlopów. Liczba pracowników nie rośnie jednak automatycznie wraz z liczbą wykonanych zdjęć.
Zdjęciami zajmuje się "kilkadziesiąt osób"
Wojciech Król z GITD przekazał Interii, że obróbką zdjęć i wystawianiem mandatów zajmuje się obecnie "kilkadziesiąt osób". Jednocześnie poziom zatrudnienia w Inspekcji nie zwiększał się proporcjonalnie do rozbudowy systemu automatycznego nadzoru.
Tylko w pierwszym półroczu do CANARD wpłynęły informacje o ponad 825 tys. naruszeń. Część spraw można obsłużyć z wykorzystaniem systemów informatycznych, ale ustalenie kierującego, prowadzenie korespondencji czy przygotowanie wniosku do sądu nadal wymagają udziału pracowników.
Latem, kiedy część załogi korzysta z urlopów, inspektorzy są czasowo przesuwani do pracy biurowej. Chodzi o to, aby jak najwięcej spraw zakończyć przed upływem terminu przedawnienia.
W Ministerstwie Infrastruktury procedowany jest projekt ustawy (UD263), który przewiduje wprowadzenie regulacji zmierzających do zwiększenie skuteczności egzekwowania wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary
Setki tysięcy spraw już przepadły
W uzasadnieniu rządowego projektu UD263, który ma zwiększyć skuteczność karania kierowców podano, że już w 2023 roku bez ukarania sprawcy zakończyło się około 440 tys. spraw obsługiwanych przez CANARD, czyli 44,6 proc. wszystkich zarejestrowanych naruszeń.
Rok później liczba wykrytych naruszeń wzrosła do 1 169 522, czyli o niemal 19 proc. Ministerstwo zakładało przy tym, że bez zmiany dotychczasowego sposobu działania przedawnieniu może ulec podobna liczba spraw.
Te dane wyjaśniają, dlaczego proste dostawianie kolejnych kamer nie musi przekładać się na większą nieuchronność kary. System coraz skuteczniej wykrywa wykroczenia, ale nie radzi sobie równie dobrze z ich egzekwowaniem.
Ministerstwo chce uszczelnić system
Planowane rozwiązania obejmują między innymi dokładniejsze zasady wskazywania osoby prowadzącej pojazd, kary porządkowe za brak odpowiedzi na korespondencję oraz utworzenie wykazu samochodów, którymi popełniono wykroczenie, lecz nie udało się ukarać sprawcy.
Ministerstwo chce również wzmocnić możliwości ścigania kierowców pojazdów zarejestrowanych za granicą. Projekt ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w trzecim kwartale 2026 roku. Na razie są to jednak planowane rozwiązania, a nie obowiązujące prawo.










