Twoje auto hamuje samo? We mgle i deszczu może tego nie zrobić. Test ADAC
Systemy awaryjnego hamowania to dziś obowiązkowe wyposażenie w każdym nowym samochodzie. Producenci chętnie podkreślają ich skuteczność, a Euro NCAP przyznaje za nie punkty w testach bezpieczeństwa. Problem w tym, że testy Euro NCAP odbywają się przy idealnej pogodzie.

Spis treści:
- Jak ADAC testował systemy hamowania awaryjnego?
- Wyniki testu systemów hamowania awaryjnego
- Test awaryjnego hamowania. Tesla zaskakuje
- Najgorszy wynik osiągnął BYD Seal
- Co z tego wynika dla kierowców?
ADAC postanowił sprawdzić, co dzieje się z tymi systemami, gdy pada deszcz albo droga tonie we mgle. Wyniki są niepokojące.
Jak ADAC testował systemy hamowania awaryjnego?
Testy przeprowadzono w specjalnej hali klimatycznej o powierzchni około 1600 metrów kwadratowych, która pozwala na odtworzenie różnych warunków atmosferycznych w kontrolowany i powtarzalny sposób. Inżynierowie symulowali gęstą mgłę, intensywny deszcz i zmienne warunki oświetleniowe, przez co każde auto mogło zostać poddane identycznym próbom.
Sześć samochodów rozpędzano do 30 km/h i kierowano w stronę dwóch przeszkód: poruszającego się z prędkością 5 km/h manekina pieszego przecinającego tor jazdy oraz stojącego pojazdu z włączonymi światłami tylnymi. Każdy scenariusz powtarzano trzykrotnie, przy czym dwa zgodne wyniki pozwalały zakończyć próbę po dwóch przejazdach.
Euro NCAP zapowiedział, że od 2026 roku uwzględni warunki złej pogody w ocenie tych systemów, jednak nie będzie sam przeprowadzać testów - oprze się na danych dostarczonych przez producentów. ADAC uznał to za powód, żeby sprawdzić, czy tym danym można ufać.
Wyniki testu systemów hamowania awaryjnego
Najlepiej poradził sobie Mercedes CLA z wynikiem 92 proc., wyposażony w radar i kamerę. Na drugim miejscu uplasował się Nio EL6 z wynikiem 88 proc., jako jedyny testowany samochód posiadający dodatkowo lidar. Dalej Tesla Model Y osiągnęła 78 proc., korzystając wyłącznie z kamer, a Subaru Impreza uzyskała 77 proc. przy stereofonicznym układzie kamer bez radaru. VW T-Roc z wynikiem 65 proc. i BYD Seal z rezultatem zaledwie 38 proc. zamknęły stawkę.
Żaden z testowanych samochodów nie poradził sobie ze wszystkimi scenariuszami. Gęsta mgła okazała się najtrudniejszym wyzwaniem dla praktycznie każdego systemu - w tych warunkach większość aut nie rozpoznawała pieszego przecinającego tor jazdy ani nie reagowała na stojący pojazd.
Test awaryjnego hamowania. Tesla zaskakuje
Mercedes CLA zachował zdolność do działania nawet w gęstej mgle, co wyróżnia go na tle pozostałych. Miał jednak nieoczekiwaną słabość w lekkiej mgle z deszczem - raz podjęta decyzja o hamowaniu została przerwana w trakcie, co w realnych warunkach oznaczałoby uderzenie w pieszego.
Nio EL6, wyposażony w technologicznie zaawansowany lidar uzupełniony radarem i kamerami, nie wygrał testu mimo największej liczby czujników. Lidar, który w teorii powinien radzić sobie lepiej od radaru w trudnych warunkach optycznych, napotykał ograniczenia wynikające ze sposobu, w jaki światło laserowe odbija się od kropelek wody i mgły.
Tesla Model Y, opierająca się wyłącznie na kamerach bez radaru, wypadła lepiej niż można było się spodziewać. Auto nie unikało każdej kolizji, ale ostrzegało kierowcę we wszystkich scenariuszach - co jest istotną różnicą wobec systemów, które w tych samych warunkach milczały całkowicie.
Subaru Impreza, działające na stereofonicznym układzie kamer bez radaru, wyróżniało się w teście czymś innym niż skutecznością hamowania. System jasno informował kierowcę o ograniczonej widoczności i wyłączał się w sposób kontrolowany, sygnalizując swoje granice. Po ponownym uruchomieniu pojazdu był gotowy do pracy. To podejście ADAC ocenił jako wzorcowe.
Najgorszy wynik osiągnął BYD Seal
Najgorszy wynik w teście nie był jedynym problemem BYD-a Seal. Samochód w warunkach intensywnego deszczu i gęstej mgły niemal nie reagował na przeszkody, ale też nie informował o tym kierowcy. Auto zachowywało się tak, jakby wszystko działało normalnie.
Kierowca, który widzi na desce rozdzielczej potwierdzenie działania systemu, ma prawo zakładać, że w razie potrzeby auto zareaguje. Jeśli ta informacja jest nieprawdziwa, system staje się źródłem fałszywego poczucia bezpieczeństwa, co jest gorsze niż jego brak.
VW T-Roc wypadł słabiej niż jego wyposażenie mogłoby sugerować - radar i kamera nie wystarczyły, żeby skutecznie wykrywać pieszych w trudniejszych warunkach, a przy gęstej mgle system przestawał działać.
Co z tego wynika dla kierowców?
ADAC podkreśla, że systemy awaryjnego hamowania są "ostatnią linią obrony", a przy słabej widoczności odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na kierowcy nawet bardziej niż przy dobrej pogodzie, niezależnie od tego, jak zaawansowany system ma dany samochód. Wyniki testu ADAC pokazują, że różnica między modelami jest duża i że sama obecność radaru nie gwarantuje skuteczności w warunkach, które na polskich drogach jesienią i zimą są zjawiskiem całkowicie normalnym.









