Turystyka paliwowa pod lupą rządu. Możliwa reakcja Komisji Europejskiej
Po amerykańsko-izraelskich uderzeniach na Iran ceny paliw wyraźnie wzrosły. W Niemczech po raz pierwszy od 2022 roku koszt litra przekroczył poziom 2 euro. Skutki szybko dało się zauważyć przy polsko-niemieckiej granicy, gdzie zaczęła się rozwijać tzw. turystyka paliwowa. W reakcji na skalę zjawiska polski rząd zapowiedział, że nie wyklucza działań ograniczających dostęp do tańszego paliwa dla cudzoziemców. Jak się jednak okazuje - takie rozwiązania mogą być niezgodne z prawem Unii Europejskiej.

W skrócie
- Ceny paliw wzrosły po amerykańsko-izraelskich uderzeniach na Iran, co doprowadziło do rozwoju turystyki paliwowej przy polsko-niemieckiej granicy.
- Rząd zapowiedział możliwość ograniczenia dostępu do tańszego paliwa dla cudzoziemców, ale takie rozwiązania mogą być niezgodne z prawem Unii Europejskiej.
- Komisja Europejska podjęła działania wobec Węgier i Słowacji w związku z różnicowaniem cen paliw, a Polska musi brać pod uwagę zobowiązania unijne podczas analizowania sytuacji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Już pod koniec marca, w obliczu rosnących cen na rynkach światowych, rząd uruchomił mechanizm mający ograniczyć koszty tankowania. Jednym z jego kluczowych elementów było wprowadzenie maksymalnych cen benzyny i oleju napędowego. Pakiet "Ceny Paliw Niżej" miał przede wszystkim odciążyć krajowych użytkowników dróg, jednak szybko okazało się, że niższe ceny przyciągają również kierowców z zagranicy.
Turystyka paliwowa przybiera na sile. Rząd monitoruje sytuację
Efektem ubocznym stała się turystyka paliwowa. Jak podaje serwis Forsal - najbardziej widoczne przejawy tego zjawiska obserwowano w miejscowościach przygranicznych. W Lubieszynie, niedaleko Szczecina, przy dystrybutorach ustawiały się kolejki samochodów z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi. Podobne sygnały napływały także z innych części zachodniej Polski, m.in. z województwa lubuskiego. Kierowcy z Niemiec przyznają, że tankowanie w Polsce od dawna było popularne, jednak obecne różnice cen dodatkowo wzmocniły ten trend.
Na rosnącą skalę zjawiska zareagował polski rząd. Choć na razie władze nie określają sytuacji mianem poważnego problemu, podkreślają, że jest ona stale monitorowana. Minister energii zaznaczył, że w razie dalszego nasilenia turystyki paliwowej możliwe będzie wprowadzenie mechanizmów ograniczających dostęp do tańszego paliwa dla cudzoziemców. Również premier zapewnił, że odpowiednie resorty na bieżąco analizują rozwój wydarzeń.
Droższe paliwo dla zagranicznych kierowców?
Donald Tusk zwrócił uwagę, że podobne rozwiązania występują już w innych krajach regionu, takich jak Słowacja czy Węgry. W obu tych państwach zastosowano rozwiązania różnicujące ceny paliw w zależności od kraju rejestracji pojazdu. Kierowcy z danego kraju mogą korzystać z cen maksymalnych, natomiast obywatele innych państw UE płacą stawki rynkowe.
Jak się jednak okazuje, takie praktyki budzą poważne wątpliwości prawne. Zdaniem instytucji unijnych naruszają one zasady jednolitego rynku, w tym swobodę przepływu towarów i usług oraz regulacje dotyczące transportu drogowego. Dodatkowo wskazuje się na brak wymaganej notyfikacji tych środków. Komisja Europejska już podjęła działania wobec Węgier i Słowacji. Jeśli wyjaśnienia rządów w Budapeszcie i Bratysławie okażą się niewystarczające, sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Polsce grozi może grozić spór z Komisją Europejską
Eksperci podkreślają, że Polska, analizując sytuację, musi brać pod uwagę nie tylko interes krajowych kierowców, ale również zobowiązania wynikające z prawa unijnego. Choć ograniczenie napływu zagranicznych klientów może wydawać się kuszące, doświadczenia innych państw pokazują, że takie działania mogą prowadzić do sporów z Komisją Europejską. Na razie turystyka paliwowa ma charakter lokalny, jednak jej dalszy rozwój będzie zależał zarówno od poziomu cen, jak i decyzji politycznych.










