W skrócie
- Ochotnicy z OSP w Ostrówku zdołali wyruszyć do akcji ratunkowej zaledwie trzy minuty po uruchomieniu syreny alarmowej.
- Szybka reakcja strażaków była niezbędna, ponieważ zostali wezwani do przypadku nagłego zatrzymania krążenia u osoby potrzebującej pomocy.
- Standardy Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego określają pięć minut jako wzorcowy czas wyjazdu jednostki, a 15 minut jako limit graniczny.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Film opublikowany przez Ochotniczą Straż Pożarną w Ostrówku (woj. lubelskie) w ciągu kilku dni obejrzały setki tysięcy osób. Na nagraniu widzimy, że od momentu uruchomienia syreny alarmowej do wyjazdu samochodu ratowniczego minęły zaledwie trzy minuty.
Druhowie dosłownie z każdej strony miejscowości zmierzają do remizy. Jedni przyjeżdżają samochodami, inni biegną pieszo, a jeden ze strażaków dociera nawet rowerem. Kilkadziesiąt sekund później wszyscy są już w ubraniach specjalnych, zajmują miejsca w samochodzie i ruszają do akcji.
Strażacy z OSP w Ostrówku jechali do nagłego zatrzymania krążenia
Jak poinformowała jednostka, alarm dotyczył nagłego zatrzymania krążenia. Szybki wyjazd pozwolił strażakom sprawnie dotrzeć na miejsce, rozpocząć działania wspólnie z Zespołem Ratownictwa Medycznego oraz przygotować lądowisko dla śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Pod nagraniem natychmiast pojawiły się setki komentarzy. Internauci zwracali uwagę nie tylko na błyskawiczne tempo działania, ale przede wszystkim na fakt, że strażacy ochotnicy robią to dobrowolnie.
Inni dodawali, że za każdym razem, gdy oglądają podobne nagrania, mają "gęsią skórkę", a trzy minuty od alarmu do wyjazdu wydają się wręcz niewiarygodnym wynikiem. Warto jednak pamiętać, że za tymi trzema minutami stoją lata szkoleń, ogromne zaangażowanie i służba wykonywana społecznie, często kosztem własnego czasu, pracy czy życia rodzinnego.
Trzy minuty robią wrażenie, ale nie są przypadkiem. Strażacy OSP nie pełnią dyżurów
Warto zaznaczyć, że strażacy ochotnicy nie pełnią całodobowych dyżurów w remizach. W chwili alarmu mogą znajdować się w pracy, w domu, na zakupach czy wykonywać codzienne obowiązki. Dopiero po otrzymaniu sygnału alarmowego muszą jak najszybciej dotrzeć do remizy, założyć ubrania specjalne, skompletować obsadę samochodu i wyjechać do zdarzenia.
Jakie są wymagane czasy wyjazdu OSP?
Na końcowy czas od momentu uruchomienia syreny do wyjazdu wpływa wiele czynników - od odległości remizy, przez porę dnia, aż po liczbę dostępnych druhów. Z tych powodów obowiązujące przepisy nie określają jednego sztywnego limitu minutowego, który obowiązywałby wszystkie jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej.
Przyjmuje się jednak dwa progi czasowe. Pierwszym jest 5 minut - taki czas od ogłoszenia alarmu do wyjazdu uznawany jest w jednostkach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego za wzorcowy standard gotowości operacyjnej. Podczas kontroli prowadzonych przez Państwową Straż Pożarną wyjazd w czasie do pięciu minut pozwala uzyskać najwyższą ocenę w tym zakresie.
Drugim jest 15 minut. To graniczny czas, po którym - jeśli jednostka nie potwierdzi wyjazdu - stanowisko kierowania PSP kieruje do zdarzenia kolejną jednostkę. Przekroczenie tego limitu podczas oceny gotowości oznacza negatywną ocenę zdolności operacyjnej.












