W skrócie
- Właściciel nowej Omody 9 zgłosił wadę techniczną polegającą na samoczynnym ściąganiu pojazdu w prawo, co według niego zagraża bezpieczeństwu podróżujących podczas jazdy.
- Prywatny rzeczoznawca potwierdził istnienie istotnej wady pojazdu, mimo że serwis dealera początkowo twierdził, iż parametry techniczne samochodu mieszczą się w fabrycznych normach.
- Firma leasingowa zdecydowała o odstąpieniu od umowy sprzedaży, jednak proces zwrotu pojazdu i wzajemnych rozliczeń między stronami do sierpnia nie został sfinalizowany.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Użytkownik mówi o ściąganiu auta w prawo wymagającym ciągłych korekt. Rzeczoznawca - o istotnej wadzie. Importer - o zmianie pozycji kierownicy, która nie wpływa na bezpieczeństwo.
Przeanalizowałem dokumentację sprawy i poprosiłem o wyjaśnienia dealera, importera oraz firmę leasingową. Wszyscy odpowiedzieli, ale nie na wszystkie pytania.
Samochód zbacza w prawo
Pan Rafał odebrał nową Omodę 9 z salonu Gezet w Szczecinie 27 października 2025 roku. Kilkanaście dni później poinformował salon o dziwnym zachowaniu samochodu na prostej drodze.
"Auto zdecydowanie ciągnie do prawej strony, niewiele, ale jazda na prostej drodze wymaga ciągłej korekcji pozycji kierownicy" - napisał 10 listopada w wiadomości do dealera. Omoda trafiła do serwisu. Sprawdzono geometrię i przeprowadzono jazdy testowe. Parametry mieściły się w granicach fabrycznych norm, a serwis nie potwierdził nieprawidłowości.
Ale kierowca nadal odczuwał ściąganie. W oświadczeniu przekazanym dealerowi 17 grudnia napisał: "Ściąganie pojazdu w prawą stronę - nadal występuje". Dokument podpisał również przedstawiciel salonu, ale jego treść nie wskazuje, aby dealer uznał zgłaszane zachowanie za wadę techniczną.
Pan Rafał relacjonuje również, że podczas jazdy tego dnia podobnie zachowywał się samochód demonstracyjny salonu. Zapytaliśmy Gezet o tę okoliczność, ale dealer nie odniósł się do niej w odpowiedzi.
Serwis podtrzymywał swoje wcześniejsze stanowisko. Pomiary nie wykazały odchyleń, a podczas kontroli nie potwierdzono nieprawidłowości. Użytkownik słyszał więc, że samochód spełnia wymagane parametry. Jednocześnie za każdym razem, gdy wyjeżdżał na drogę, musiał korygować tor jazdy.
53 kilometry, po których Omoda stanęła na dobre
Użytkownik poinformował o problemie firmę leasingową, z którą podpisał umowę pozwalającą na korzystanie z pojazdu. Santander zasugerował poddanie auta niezależnej ocenie technicznej. Próba drogowa odbyła się 19 stycznia.
Rzeczoznawca przejechał Omodą 53 kilometry po drodze krajowej nr 13 i autostradzie A6. Sprawdzał samochód przy różnych prędkościach i w kilku trybach jazdy. System utrzymywania pasa ruchu był wyłączony. Próby prowadzono również na lewym pasie autostrady, aby ograniczyć wpływ naturalnego pochylenia jezdni w prawą stronę.
Opinia została wydana 4 lutego. Jej wnioski wyraźnie różniły się od wcześniejszej oceny serwisu. Według rzeczoznawcy samochód zbaczał w prawo niezależnie od trybu jazdy i nachylenia drogi, a zachowanie nasilało się wraz ze wzrostem prędkości. Utrzymanie prostego toru miało wymagać ciągłych korekt kierownicą.
"Badany pojazd posiada wadę istotną, opisaną powyżej, która uniemożliwia normalne i bezpieczne korzystanie z pojazdu (wymaga ciągłego korygowania kierownicą kierunku jazdy). Dodatkowo potencjalnie zagraża bezpieczeństwu podróżujących pojazdem jak również innym uczestnikom ruchu drogowego" - czytamy w opinii.
Nie była to ekspertyza biegłego sądowego ani rozstrzygnięcie urzędu. Była to prywatna opinia sporządzona na zlecenie pana Rafała. Dla użytkownika okazała się jednak granicą, po której nie chciał już prowadzić tego samochodu.
Od dnia otrzymania opinii Omoda stoi przed jego domem.
Najpierw nie stwierdzono problemu. Potem pojawiła się aktualizacja
24 lutego deaker poinformował, że producent opracował rozwiązanie techniczne pozwalające na usunięcie opisanych przez niego objawów ściągania pojazdu podczas jazdy. Pan Rafał został zaproszony do serwisu na wykonanie aktualizacji i kolejne testy.
To zaskakujące, że opracowane zostało rozwiązanie techniczne objawów, które wcześniej uznawano za nieistniejące. Zapytaliśmy Gezet, jak wyjaśnia tę różnicę i dlaczego aktualizacji nie można było zaproponować podczas wcześniejszych wizyt. Dealer nie odpowiedział wprost. Jak wyjaśnił mi przedstawiciel dealera, aktualizacja dotyczyła oprogramowania elektronicznego wspomagania kierownicy. Miała dostosować sposób jego działania do oczekiwań europejskich klientów oraz różnych warunków drogowych.
Pan Rafał nie zgodził się na kolejną próbę. Wcześniejsze wizyty w serwisie, jazdy testowe i opinia rzeczoznawcy wystarczyły mu, by stracić zaufanie do samochodu. Jeszcze przed otrzymaniem informacji o aktualizacji, 12 lutego, złożył oświadczenie o odstąpieniu od umowy.
Gezet uznał je za "przedwczesne" i "bezskuteczne". Salon nadal chciał wykonać aktualizację. Dealer miał procedurę, której nie mógł przeprowadzić bez ponownego dostępu do auta. Użytkownik odpowiadał, że po opinii ostrzegającej przed potencjalnym zagrożeniem nie zamierza rozpoczynać kolejnej próby naprawy.
W leasingu decyzja należy do finansującego
Pan Rafał korzystał z Omody, ale formalnym właścicielem samochodu był Santander Consumer Multirent. To firma leasingowa zawarła z Gezetem umowę sprzedaży.
W leasingu większość uprawnień związanych z wadami pojazdu przechodzi na korzystającego. Jest jednak ważny wyjątek: od umowy sprzedaży może odstąpić finansujący, ponieważ to on jest jej stroną. Użytkownik może zażądać takiego działania, ale jego własne oświadczenie nie zastępuje decyzji leasingodawcy.
23 marca pan Rafał formalnie wezwał Santander do odstąpienia od umowy zawartej z dealerem. Przekazał dokumentację, korespondencję i opinię rzeczoznawcy. Na decyzję czekał prawie trzy miesiące.
17 czerwca Santander poinformował, że uwzględnia żądanie. Według dokumentów oświadczenie o odstąpieniu od umowy sprzedaży zostało wysłane do Gezetu 25 czerwca.
W czasie oczekiwania pan Rafał zwrócił się również do Rzecznika Finansowego. Instytucja zakończyła interwencję, gdy Santander poinformował o odstąpieniu od umowy. Z dokumentów wynika jednak, że pismo Rzecznika wpłynęło do spółki już po wysłaniu oświadczenia do Gezetu, dlatego nie ma podstaw, by przypisywać interwencji Rzecznika taką a nie inną decyzję finansującego.
Po wysłaniu odstąpienia sprawa powinna wejść w etap zwrotu samochodu i rozliczeń. Do początku sierpnia nie została jednak zakończona.
Dla kierowcy "ściąganie", dla importera "zmiana pozycji kierownicy"
O zajęcie stanowiska w tej sprawie poprosiłem też importera. Omoda Auto Poland opisuje zachowanie samochodu inaczej niż użytkownik i rzeczoznawca.
Importer poinformował Interię, że w jednostkowych egzemplarzach modelu Omoda 9 Super Hybrid odnotowano "zjawisko zmiany pozycji wyjściowej kierownicy" po zdjęciu dłoni z jej obręczy. Według firmy wychylenia nie uniemożliwiały utrzymania toru jazdy w normalnych warunkach.
"Na podstawie przeprowadzonych ocen technicznych oraz zweryfikowanych przypadków zjawisko to nie wpływa na bezpieczeństwo jazdy w normalnych warunkach użytkowania" - przekazał importer.
Producent przygotował aktualizację elektronicznego wspomagania kierownicy. Importer zapewnił również, że nie odnotował przypadku, w którym samochodu nie udałoby się usprawnić po przeprowadzeniu przewidzianej procedury. Nie podał jednak, ilu dokładnie egzemplarzy dotyczyły zgłoszenia, ani nie wskazał technicznej przyczyny zjawiska.
W publicznym wykazie akcji serwisowych Transportowego Dozoru Technicznego znajdują się działania dotyczące Omody 9, ale odnoszą się do innych zagadnień związanych z oprogramowaniem. Nie znaleźliśmy tam kampanii opisanej jako dotycząca ściągania lub zmiany toru jazdy.
Firmy odpowiadają. Szczegółów brak
Gezet zastrzegł, że "dla dobra prowadzonej sprawy" nie będzie publicznie omawiał szczegółów indywidualnego postępowania ani korespondencji stron. Dealer zapewnił, że działał zgodnie z prawem, procedurami producenta i standardami technicznymi. Podkreślił również, że po uzupełnieniu procedur pan Rafał był wielokrotnie zapraszany do serwisu.
"Pomimo podejmowanych przez nas prób organizacji takich wizyt, nie doszło do udostępnienia nam pojazdu w celu przeprowadzenia pełnego zakresu wymaganych działań diagnostycznych i serwisowych" - odpowiedział Gezet.
Santander również nie odniósł się do konkretnego przypadku. Powołał się na poufność oraz ochronę informacji o klientach i umowach. Wyjaśnił jedynie, że samo odstąpienie od umowy nie zamyka procesu.
"Kolejnym etapem jest wykonanie skutków tego oświadczenia przez strony, w szczególności w zakresie zwrotu ceny pojazdu, jego odbioru oraz wzajemnych rozliczeń" - przekazała spółka.
Trzy miesiące jazdy, pół roku czekania
Pan Rafał ma opinię rzeczoznawcy i mówi, że nie będzie jeździł samochodem uznanym za potencjalnie niebezpieczny. Dealer wskazuje na procedurę, której nie mógł dokończyć bez auta. Importer utrzymuje, że opisane zjawisko nie wpływa na bezpieczeństwo i może zostać usunięte. Santander wysłał oświadczenie o odstąpieniu i czeka na wykonanie jego skutków.
Omoda nadal stoi przed domem.
Jeden przypadek nie pozwala oceniać wszystkich egzemplarzy Omody 9 ani tym bardziej wszystkich samochodów z Chin. Pokazuje jednak, że dla klienta nowej marki równie ważne jak cena, wyposażenie i osiągi może być to, co wydarzy się po zgłoszeniu problemu, którego serwis początkowo nie potwierdzi. Niestety, to problem, który zatacza szersze kręgi i wcale nie dotyczy wyłącznie marek z Chin.
W stojącym od pół roku aucie pana Rafała rozładował się akumulator. Nie reaguje na podłączenie prostownika. Jeśli więc nawet strony jutro dojdą do porozumienia, pan Rafał nie odstawi samochodu do salonu. Po jego Omodę będzie musiała przyjechać laweta. Nic jednak nie wskazuje na to, by sprawa miała się szybko zakończyć.
Materiał powstał na podstawie korespondencji użytkownika z dealerem i finansującym, dokumentacji serwisowej, opinii rzeczoznawcy i Rzecznika Finansowego oraz odpowiedzi przesłanych Interii przez Gezet, Omoda Auto Poland i Santander Consumer Multirent.










