W skrócie
- Tor Poznań, ważny obiekt sportowy działający od 1977 roku, zmaga się z problemami po tym, jak Główny Inspektor Ochrony Środowiska czasowo zamknął go z powodu przekroczeń limitów hałasu.
- Projekt ustawy mający wyłączyć tory wyścigowe spod rygorystycznych norm hałasu został wstrzymany, a Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaproponowało własną wersję zmian w przepisach.
- Zarządcy Toru Poznań obawiają się, że propozycje resortu klimatu uzależnią przyszłość obiektu od uznaniowych decyzji urzędników, co nie zapewnia pełnej ochrony przed zamknięciem.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tor Poznań od lat jest miejscem organizacji zawodów samochodowych i motocyklowych, a także szkoleń dla kierowców. Obiekt działający od 1977 roku wiosną 2026 roku niespodziewanie został zamknięty przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Powodem były przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu stwierdzone na dwóch ulicach w pobliżu toru.
Zamknięcie toru wywołało protesty. Pojawił się kolejny problem
Decyzja Głównego Inspektora Ochrony Środowiska spotkała się z dużym sprzeciwem. W obronę Toru Poznań zaangażowały się władze miasta, lokalni politycy oraz minister sportu. Po około dwóch tygodniach GIOŚ zdecydował o wstrzymaniu wykonania swojej decyzji na sześć miesięcy. Dzięki temu obiekt mógł ponownie rozpocząć działalność i nadal funkcjonuje.
Nie oznacza to jednak końca problemów. Rozwiązaniem miała być przygotowana przez posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego zmiana przepisów, która wyłączałaby obiekty sportowe, w tym tory wyścigowe, spod obowiązujących norm hałasu. Jak się jednak okazało - projekt nie trafił pod dalsze obrady.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zwróciło się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o wycofanie go z procedowania i zaproponowało własną wersję zmian w ustawie o ochronie środowiska. Według propozycji decyzje dotyczące funkcjonowania takich obiektów miałyby nadal pozostawać w rękach administracji. Urzędy mogłyby wskazywać konkretne godziny, w których dopuszczalne byłyby wydarzenia powodujące większy hałas, a także wydawać czasowe zgody na odstępstwa od obowiązujących limitów.
Takie rozwiązanie oznacza, że tory wyścigowe nadal podlegałyby przepisom dotyczącym ochrony środowiska, ale jednocześnie administracja miałaby narzędzia pozwalające uwzględnić ich sportową funkcję. Resort argumentuje, że pozwoliłoby to zachować równowagę między potrzebą organizowania zawodów i szkoleń a ochroną mieszkańców przed nadmiernym hałasem.
Resort klimatu proponuje inne rozwiązanie
Dla zarządców Toru Poznań problemem jest jednak to, że takie przepisy nie dają automatycznej ochrony. Jak wskazuje Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolskiego, w praktyce oznaczałoby to dalszą zależność od decyzji urzędników. Jego zdaniem istnieje ryzyko, że każdy przypadek będzie oceniany indywidualnie, a przyszłość obiektu może zależeć od interpretacji lokalnych organów.
Prezes Automobilklubu przyznał, że środowisko sportów motorowych liczyło na pełniejszą ochronę takich obiektów. Także zarządca Toru Poznań nie zamierza rezygnować z walki o korzystniejsze przepisy. Działacze czekają na dalsze prace nad projektem i liczą, że szczegóły zmian zostaną przedstawione podczas posiedzenia sejmowej komisji zajmującej się ochroną środowiska.












