To najbardziej wkurza kierowców w nowych autach. 60 proc. naciska "wyłącz"
Wsiadasz do nowego auta i po chwili zaczynają się sygnały, komunikaty i ostrzeżenia. Samochód poprawia twoją jazdę, zwraca uwagę na to, gdzie patrzysz, i podpowiada, co robisz źle - nawet wtedy, gdy prowadzisz normalnie. Dla wielu kierowców to już nie pomoc, ale źródło frustracji. Najnowsze dane pokazują, że aż 60 proc. właścicieli nowych samochodów po prostu wyłącza te funkcje.

W skrócie
- 60 procent kierowców nowych samochodów wyłącza systemy wsparcia ADAS.
- Badanie wykazało, że 69 procent kierowców nie zostało przeszkolonych z obsługi tych systemów przed rozpoczęciem użytkowania auta.
- Australijski ANCAP zapowiedział obniżanie ocen samochodom z nadwrażliwymi systemami wsparcia od 2026 roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jechałem ostatnio nowym SUV-em japońskiej marki. Zjeżdżałem ślimakiem z jednej autostrady na drugą. Naturalnie patrzyłem w prawo, tam gdzie prowadziła linia łącznika. Po kilku sekundach samochód uznał, że coś jest nie tak i ostrzegł mnie przed "utratą koncentracji". Nie byłem zdekoncentrowany. Po prostu jechałem zgodnie z przebiegiem drogi. Za to SUV z Chin ostatnio stanął dęba, jak "zobaczył" że z prawej strony, ulicą podporządkowaną zbyt szybko zbliża się dostawczak. Auto, które prowadziłem, niepotrzebnie wyhamowało do zera. Właśnie w takich momentach widać, jak bardzo elektronika potrafi rozmijać się z rzeczywistością.
60 proc. kierowców wyłącza systemy bezpieczeństwa w nowych samochodach
To nie jest pojedyncza opinia kilku zirytowanych kierowców. Z badania przeprowadzonego przez IAG, największego ubezpieczyciela w Australii, wynika, że sześciu na dziesięciu kierowców przyznaje się do wyłączania systemów wsparcia w swoich samochodach. Ankietą objęto dwa tysiące osób korzystających z nowych aut. 
Chodzi o zestaw funkcji określanych jako ADAS - automatyczne hamowanie awaryjne, asystę pasa ruchu, ostrzeganie przed kolizją czy rozpoznawanie znaków. To dokładnie te systemy, które dziś są obowiązkowe w nowych samochodach również w Unii Europejskiej.
Dlaczego kierowcy nie znoszą systemów ADAS w swoich autach
Problem nie polega na tym, że kierowcy są przeciwni bezpieczeństwu. Chodzi o sposób, w jaki te systemy działają. Elektronika reaguje na schematy, a nie na sytuację drogową. Wystarczy niestandardowy przebieg pasa, łagodny łuk albo szybkie spojrzenie w bok przy manewrze, by samochód uznał, że dzieje się coś niepokojącego.
Dla kierowcy to normalna jazda. Dla algorytmu - potencjalne zagrożenie. Ta różnica w ocenie bardzo szybko prowadzi do frustracji.
Systemy bezpieczeństwa rozpraszają i utrudniają jazdę - mówią kierowcy
W badaniu IAG 38 proc. respondentów stwierdziło, że systemy są rozpraszające, a 34 proc. uznało, że potrafią wręcz utrudniać bezpieczną jazdę. 
To nie są drobne niedogodności. Chodzi o fałszywe alarmy, niepotrzebne ingerencje w kierownicę i sygnały dźwiękowe w sytuacjach, które z perspektywy człowieka nie niosą żadnego ryzyka. Zaufanie do systemu w takich warunkach bardzo szybko znika.
Kierowcy nie są szkoleni z obsługi systemów bezpieczeństwa
Na to nakłada się brak edukacji. 69 proc. osób, które niedawno zdawały egzamin lub brały lekcje jazdy, przyznało, że nikt nie uczył ich obsługi tych systemów. Prawie połowa kierowców poznaje ich działanie metodą prób i błędów. 
W praktyce oznacza to, że kierowcy dostają do rąk zaawansowaną elektronikę ingerującą w prowadzenie auta, ale bez realnego przygotowania do jej używania. Gdy coś zaczyna działać niezrozumiale, pierwszym odruchem jest wyłączenie tej funkcji.
Instytucje bezpieczeństwa zaczynają karać auta za zbyt agresywne systemy
Coraz wyraźniej widać, że problem dostrzegają także instytucje zajmujące się oceną bezpieczeństwa samochodów. Australijska organizacja ANCAP zapowiedziała, że od 2026 roku będzie odbierała punkty modelom, których systemy wsparcia działają zbyt agresywnie albo nadwrażliwie.
Nowe testy mają obejmować realny ruch drogowy, w tym dokładność rozpoznawania znaków i sposób, w jaki asysta pasa ruchu ingeruje w prowadzenie. Jeśli system reaguje zbyt gwałtownie albo zbyt wcześnie, producent dostanie za to niższą ocenę. 
To de facto przyznanie, że w pogoni za regulacjami i punktami bezpieczeństwa producenci przekroczyli granicę.
Unia Europejska narzuciła obowiązkowe systemy - kierowcy je wyłączają
W Europie sytuacja wygląda podobnie. Pakiet systemów ADAS został wprowadzony odgórnie, ale nie towarzyszyły mu szkolenia ani realna weryfikacja tego, jak te funkcje działają w codziennej jeździe.
Efekt jest prosty. Kierowcy coraz częściej prowadzą normalnie, a samochód uznaje, że popełniają błąd. I reagują najprostszym możliwym ruchem - wyłączają to, co miało im pomagać.









