W skrócie
- Do 2035 roku Volkswagen planuje ograniczyć ofertę o około połowę, a liczbę dostępnych konfiguracji poszczególnych modeli zmniejszyć nawet o 75 procent.
- Koncern zamierza zredukować skalę produkcji aut do 9 milionów egzemplarzy rocznie, co oznacza wyraźny spadek względem dotychczasowych celów produkcyjnych.
- Plany oszczędności wywołały protesty pracowników i spory z radą zakładową, a przyszłość fabryk w Emden, Zwickau, Hanowerze oraz Neckarsulm stoi pod znakiem zapytania.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W czwartek, w siedzibie Volkswagena w Wolfsburgu nie brakowało emocji. W czasie, gdy rada nadzorcza debatowała nad przyszłością marki, tysiące pracowników protestowały w blisko 20 lokalizacjach na terenie Niemiec przeciwko planowanym działaniom oszczędnościowym. Wieczorem koncern ujawnił założenia szerokiej restrukturyzacji, która obejmie zarówno ofertę modelową, jak i skalę produkcji.
O połowę mniej modeli i znacznie mniej wersji
Jak informuje niemiecki dziennik Bild - najbardziej odczuwalną zmianą dla klientów ma być ograniczenie gamy modelowej. Do 2035 roku poza rynkiem chińskim Volkswagen planuje zmniejszyć liczbę oferowanych modeli o około 50 proc. Jeszcze większe cięcia obejmą warianty poszczególnych aut.
Producent zakłada redukcję liczby konfiguracji nawet o 75 proc. Dotyczy to m.in. odmian silnikowych i wersji wyposażenia. Równolegle zmniejszona ma zostać skala produkcji całej Grupy Volkswagen. Roczna liczba wytwarzanych samochodów ma spaść do 9 milionów egzemplarzy. Dla porównania, przed pandemią koncern zakładał możliwość produkowania nawet 12 milionów aut rocznie, natomiast po jej wybuchu cel został skorygowany do 10 milionów.
Redukcja zatrudnienia i niepewność wokół fabryk
Na tym etapie firma nie przedstawiła oficjalnych informacji dotyczących liczby etatów, które mogą zostać zlikwidowane, ani ewentualnego zamykania zakładów. Według informacji opublikowanych przez zachodnie media - prezes Oliver Blume chce zredukować zatrudnienie nawet o 120 tys. osób. Byłoby to o 70 tys. więcej niż zakładały wcześniejsze ustalenia.
Volkswagen ma koncentrować się przede wszystkim na dobrowolnych odejściach, takich jak wcześniejsze emerytury czy programy odpraw. Jednocześnie zapowiedziano ponowną analizę obowiązujących gwarancji zatrudnienia. Niepewna pozostaje również przyszłość części niemieckich fabryk. Chodzi o zakłady w Emden i Zwickau, gdzie po zakończeniu produkcji obecnych modeli w 2031 roku nie ma gwarancji uruchomienia nowych projektów. Podobna sytuacja dotyczy fabryki w Hanowerze po 2032 roku oraz zakładu Audi w Neckarsulm po 2034 roku.
Spór z pracownikami i apel o zmianę strategii
Przeciwko planom zarządu stanowczo wystąpiła rada zakładowa Volkswagena. Jej przewodnicząca Daniela Cavallo zażądała od prezesa Olivera Blume jednoznacznego stanowiska w sprawie planowanych oszczędności do piątku. Zarzuciła kierownictwu pozostawianie pracowników w niepewności i brak odpowiedniej komunikacji przed okresem urlopowym.
Związkowcy zapowiedzieli, że jeśli odpowiedzi nie będzie, po wakacjach we wszystkich zakładach Volkswagena mogą odbyć się jednoczesne nadzwyczajne zebrania pracowników. Krytycznie o pomyśle zamykania fabryk wypowiedział się również premier Dolnej Saksonii Olaf Lies, który zasiada w radzie nadzorczej koncernu. Jego zdaniem przyszłość Volkswagena powinna opierać się na konkurencyjnych i innowacyjnych produktach oraz lepszym wykorzystaniu synergii wewnątrz grupy, a nie na likwidacji gamy modelowej i zakładów.












