W skrócie
- Elon Musk jako pierwszy człowiek na świecie przekroczył majątek 500 mld dolarów, choć szybko stracił prawie 900 mln z powodu wahań giełdowych.
- Dynamiczny wzrost wartości akcji Tesli przyczynił się do zwiększenia fortuny Muska, a sama marka notuje rekordy rejestracji w Polsce.
- Popularność Tesli wynika także z nowej polityki cenowej, większej dostępności modeli oraz korzystnych warunków finansowych dla przedsiębiorców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W środę majątek Elona Muska pierwszy raz przekroczył wartość 500 mld dolarów. To kwota, jakiej w czasach współczesnych nie osiągnął jeszcze żaden człowiek. W przeliczeniu na złotówki daje to astronomiczną sumę 1 816 817 500 000 - jednego biliona ośmiuset szesnastu miliardów ośmiuset siedemnastu milionów pięciuset tysięcy złotych (niespełna 1,817 bln zł).
Dla porównania, budżet Polski na bieżący rok zakłada wydatki na poziomie 921,6 mld złotych i wpływy w wysokości 632,8 mld zł. Zakładając, że nikt w kraju nie zapłaciłby ani grosza podatku, Musk mógłby utrzymać całą Polskę przez dwa lata.
Elon Musk kąpie się w dolarach. Jeszcze nikt nie był tak bogaty
Rekord Muska nie trwał długo, bo jeszcze w środę o godzinie 17, przynajmniej jeśli wierzyć indeksowi miliarderów Forbesa, w wyniku wahań cen akcji majątek Muska skurczył się o blisko 900 mln dolarów, do 499,1 mld dolarów.
Gigantyczna fortuna Muska to w ogromnym stopniu efekt jego udziałów w stworzonej przez ekscentrycznego miliardera marce Tesla (obecnie posiada w niej 12 proc. udziałów).
Wprawdzie po serii rynkowych wpadek, zwłaszcza na Starym Kontynencie, wyniki sprzedażowe amerykańskiego producenta nie były ostatnio imponujące, ale wydaje się, że - przynajmniej z giełdowego punktu widzenia - kryzys marki został już zażegnany.
W stosunku do chudego początku roku akcje Tesli zyskały na wartości aż o 14 proc. Co ciekawe, duża w tym zasługa samego Muska, który w ubiegłym miesiącu poinformował o nabyciu akcji Tesli o wartości 1 mld dolarów. W rzeczywistości nowy pakiet stanowił formę rekordowego w historii marki wynagrodzenia dla dyrektora generalnego i pomysł na jeszcze mocniejsze związanie Muska z firmą.
Giełda, istotnie, odebrała to jako symbol zaufania do marki, która w ostatnim czasie przechodzi ciekawą transformację od producenta samochodów, do dostawcy technologii AI i robotyki. Od czasu opublikowania informacji o przekazaniu pakietu akcji Muskowi 5 września notowania Tesli wzrosły już o 35,7 proc. Aktualna cena oscyluje w okolicach 459,5 dolara. Dla porównania, w czasie marcowych i kwietniowych dołków, notowania spadały nawet poniżej 230 dolarów za akcję. Jak widać, inwestorzy dobrze oceniają odejście Muska z polityki i powrót do zarządzania firmą.
Tesla z nowym rekordem sprzedaży. Europejczycy znów ją pokochali?
Z danych ACEA wynika, że w okresie od stycznia do sierpnia sprzedaż Tesli w Europie spadła rok do roku o 32,6 proc. Z drugiej strony, wiele wskazuje na to, że europejscy nabywcy wybaczyli już Muskowi romans z polityką i administracją Donalda Trumpa, na co wskazują rosnące wyniki rejestracji, w takich krajach, jak np.:
- Francja (+2,7 proc. r./r.),
- Dania (+20,5 proc. r./r.),
- Norwegia (+14,7 proc. r./r.),
- Hiszpania (+3,4 proc. r./r.).
O rekordowych wynikach mówić też może polski importer Tesli. Wprawdzie w ujęciu rok do roku skumulowana sprzedaż po dziewięciu miesiącach wciąż jest o 7,3 proc. niższa niż rok wcześniej, ale wrzesień przyniósł marce rekordowy wzrost na poziomie blisko 45 proc. rejestracji.
Nowa Tesla tańsza niż Chińczyki. Klienci rzucili się do salonów
Skokowy wzrost liczby rejestracji Tesli w Polsce to m.in. efekt większej dostępności zmodernizowanego bestsellera marki, czyli modelu Y, ale przede wszystkim agresywnej polityki cenowej.
Przykładowo, do końca ubiegłego miesiąca Tesla Model 3 oferowana była nabywcom biznesowym w promocyjnym leasingu RSSO 0 proc. Biorąc pod uwagę bazową kwotę 30 tys. dopłaty w ramach programu NaszEauto, cena podstawowej bogato wyposażonej Tesli model 3 w wersji RWD spadała do około 155 tys. zł.
Jeśli uwzględnimy wyższe limity odpisów podatkowych (kosztów amortyzacji) dla przedsiębiorców, które w przypadku pojazdów elektrycznych wynoszą 225 tys. zł, rzeczywista cena "końcowa" auta spadała w okolice 130 tys. zł, czyli do poziomu wielu szturmujących właśnie polski rynek chińskich pojazdów.
Taka kalkulacja nie uwzględnia jeszcze wielokrotnie niższych kosztów eksploatacji auta elektrycznego, oczywiście przy założeniu, że nabywca korzysta z własnego gniazdka.












