Tesla wprowadza tryb "Mad Max", a NHTSA rozpoczyna dochodzenie
Tesla wprowadziła do systemu autonomicznej jazdy nowy tryb "Mad Max", który pozwala samochodom poruszać się szybciej, podejmować większe ryzyko i lawirować w korkach. Nowa funkcja niemal natychmiast przyciągnęła uwagę amerykańskiej agencji bezpieczeństwa drogowego. Nie jest to pierwsza sytuacja, w której producent Tesli znalazł się pod nadzorem amerykańskich władz.

W skrócie
- Tesla wprowadziła nowy tryb "Mad Max" do systemu autonomicznej jazdy, pozwalający na bardziej agresywne manewry i szybszą jazdę, co wzbudziło kontrowersje.
- Amerykańska agencja bezpieczeństwa drogowego NHTSA wszczęła dochodzenie w sprawie potencjalnych naruszeń przepisów i zwiększonego ryzyka kolizji związanych z nową funkcją.
- Tesla i Elon Musk na razie nie odnieśli się do zarzutów, a producentowi grożą kary oraz możliwość wycofania trybu "Mad Max".
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Podczas ostatniej aktualizacji oprogramowania systemu autonomicznej jazdy Tesla wprowadziła tryb "Mad Max", który zdążył już wzbudzić niemałe kontrowersje. Funkcja pozwala bowiem poruszać się szybciej niż przewidują przepisy oraz częściej zmienia pasy ruchu, dzięki czemu przejazd danego odcinka zajmuje mniej czasu niż w standardowym trybie autonomicznego prowadzenia samochodu.
Tryb "Mad Max" zwiększa ryzyko kolizji, ale ułatwia jazdę w korkach?
Tryb "Mad Max" po raz pierwszy pojawił się w testach w 2018 roku, ale został wycofany po publicznym sprzeciwie. Wówczas Elon Musk tłumaczył, że taki profil jazdy jest jedynym sposobem poruszania się po korkach w Los Angeles. Według niego, zachowawcza jazda w dużym mieście powoduje, że samochody wielokrotnie blokują drogę, a postępy w ruchu są minimalne. Agresywniejszy tryb jazdy autonomicznej zwiększa wprawdzie ryzyko kolizji, ale ma także ułatwiać włączanie się do ruchu i poruszanie się w zatłoczonych ulicach.
Zagraniczne serwisy technologiczne donoszą jednak, że Tesle wyposażone w tryb "Mad Max" nie ograniczają się tylko do sprawniejszego przejazdu przez korki. Świadkowie twierdzą, że po włączeniu tego trybu auta potrafią przekraczać dozwoloną prędkość nawet o 25 km/h i nie zatrzymują się na znakach stop. Ponieważ system autonomicznej jazdy Tesli opiera się na kamerach, które bez problemu rozpoznają znaki drogowe, można przypuszczać, że samochód celowo narusza przepisy ruchu drogowego.
NHTSA wszczęła dochodzenia w sprawie trybu "Mad Max"
Jak można było przewidzieć, nie trzeba było długo czekać na reakcję amerykańskich służb. Kontrowersyjnym trybem zainteresowała się już Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA). Wcześniej agencja wielokrotnie badała niepokojące zachowania Tesli w trybie autonomicznej jazdy. W październiku 2024 roku NHTSA wszczęła dochodzenie w sprawie wypadków, do których system miał doprowadzić przy ograniczonej widoczności, na przykład podczas jazdy we mgle. Jeszcze wcześniej agencja analizowała, czy system autonomicznej jazdy uniemożliwia kierowcy odwracanie uwagi od drogi i nie pozwala na skupienie się na innych czynnościach podczas jazdy.
Elon Musk nie odpowiedział na zarzuty. Tesli grozi kara
Jak poinformowała agencja Reutera, NHTSA pozostaje w kontakcie z Teslą w celu uzyskania dodatkowych informacji. Agencja podkreśliła, że pełna odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu i przestrzeganie przepisów ruchu drogowego spoczywa na kierowcy. Jeśli okaże się, że nowy tryb jazdy Tesli celowo narusza przepisy, producent może zostać zmuszony do jego wycofania, a dodatkowo grożą mu dotkliwe sankcje. Na ten moment ani Tesla, ani Elon Musk nie skomentowali jednak zarzutów.










