Tego klienci nigdy nie zobaczą. Tu nowe auta rozpadają się po 15 tys. km
350 hektarów powierzchni, 32 kilometry torów testowych i blisko 67 tys. metrów kwadratowych zabudowań. Wszystko to kryje się pod niepozorną nazwą RTR. Chodzi kompleks badawczo-rozwojowy Grupy Renault w Rumunii - jedyny taki europejski obiekt położony poza Francją. Tutaj, w okolicach miejscowości Titu, swoją drogową karierę rozpoczyna wiele nowych modeli Alpine, Dacii czy Renault. Wszystkie przechodzą prawdziwe piekło.

W skrócie
- W okolicach rumuńskiej miejscowości Titu znajduje się centrum badawczo-rozwojowe Grupy Renault zajmujące 350 hektarów, na którym testowane są nowe modele marek Alpine, Dacia i Renault.
- Tory testowe w kompleksie mają łączną długość 32 kilometrów, a pokonanie na nich 15 tysięcy kilometrów odpowiada całemu okresowi eksploatacji standardowego auta.
- Grupa Renault realizuje plan poprawy jakości, dzięki któremu liczba usterek zgłaszanych w pierwszym roku gwarancji oraz liczba holowań pojazdów spadły o połowę.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Titu to niewielkie, liczące około 11 tys. mieszkańców, miasto na rumuńskiej Wołoszczyźnie. Według przewodników turystycznych jego największą zaletą jest... odległość około 50 km dzieląca miejscowość od stolicy kraju, Bukaresztu. Turyści - istotnie - rzadko zaglądają w te rejony, ale nie znaczy to wcale, że nie znajdziemy tam niczego interesującego. Wręcz przeciwnie - z perspektywy fana motoryzacji okolice Titu jawią się jako gigantyczny plac zabaw dla dużych chłopców. Takich, którzy bawią się samochodami w sposób, o jakim większość z nas może jedynie pomarzyć.
Poznałem największy kompleks Dacii. Zabrali mi kamerę i zakleili telefon
To właśnie w okolicach Titu zlokalizowane jest centrum badawczo-rozwojowe Renault Technologie Roumanie. Miałem okazję zobaczyć ten kompleks na własne oczy, ale niestety musicie mi wierzyć na słowo. Na portierni zabrano mi wszystkie urządzenia rejestrujące i pieczołowicie zaklejono obiektywy aparatu w telefonie komórkowym.
Nie ma się czemu dziwić, bo właśnie tutaj swoją karierę rozpoczyna wiele nowych modeli Alpine, Dacii czy Renault, na długo przed tym, zanim pojawią się w salonach. I - uwierzcie mi - zanim trafią na drogi przechodzą tu prawdziwe piekło.
Na RTR składa się wiele obiektów. W Bukareszcie znajdują się biura projektowe, fabryka w Miovieni odpowiada m.in. za próby zderzeniowe, a Centrum Techniczne Titu - za tworzenie prototypów i szeroko pojęte testy. Lokalizacja kompleksu nie jest przypadkowa. Titu znajduje się mniej więcej w połowie drogi między Bukaresztem, a fabryką w Miovieni.
Mordercze testy Dacii i Renault. Nawet 12 mln km rocznie
Historia RTR sięga 2007 roku, gdy Francuzi zdecydowali o stworzeniu nowego centrum testowego - uzupełnienia dla podobnego obiektu we francuskim Aubevoye. Zaledwie trzy lata później uruchomiono Centrum Techniczne Titu - jedyny europejski kompleks testowy Grupy Renault położony poza Francją.
Pierwszym poważnym projektem RTR była Dacia Duster II generacji, która pojawiła się w ofercie w 2016 roku. Większym wyzwaniem dla inżynierów z RTR i Titu były jednak prace nad nową platformą CMF-B, która zadebiutowała na rynku w 2019 roku, i jej najnowszym rozwinięciem - RGMP (Renault Global Modular Platform).
W sumie, na platformach, w których opracowaniu brali udział specjaliści z RTR, powstaje dziś około 1,2 mln samochodów rocznie. Czym dokładnie zajmuje się Centrum Techniczne Titu i jak wyglądają testy prototypowych modeli Grupy Renault w Rumunii?
Nowe auta rozpadają się po 15 tys. km. Ten tor to zabójca samochodów
W kompleksie nieopodal Titu największe wrażenie robią tory testowe o łącznej długości 32 km, które mogą być wykorzystywane 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Przedstawiciele RTR tłumaczą, że w sumie kierowcy testowi są w stanie przejechać po nich nawet 12 mln kilometrów rocznie.
Dla samochodów oznacza to prawdziwą katorgę. Inżynier, który oprowadzał nas po obiekcie zdradził, że 15 tys. km pokonanych autem w warunkach tutejszych torów testowych odpowiada całemu okresowi eksploatacji pojazdu.

Oprócz fragmentów imitujących różne nawierzchnie, na obiekcie znajdziemy m.in. specjalne tunele pyłowe i żwirowe, wzniesienia o różnym stopniu nachylenia czy kanały, w których sprawdzić można głębokość brodzenia. Kompleks dysponuje też tzw. "torem miejskim", w którym odwzorowywać można warunki charakterystyczne np. dla Rzymu, Londynu czy Madrytu.
Deszcz, słońce i dziesiątki mikrofonów. Tego klienci nigdy nie zobaczą
Ale tory testowe to tylko część z potężnego kompleksu. Na obiekt składają się też zabudowania o powierzchni blisko 68 tys. metrów kwadratowych. Znajdziemy w nich m.in. prototypownię i szereg stanowisk testowych. Te obejmują np. komorą pół-bezechową do testowania wygłuszenia i emisji hałasu przez pojazdy, kabinę deszczową czy komorę klimatyczną, gdzie przeprowadza się m.in. testy "słoneczne". Chodzi np. o sprawdzenie, jak radzą sobie z działaniem słońca i UV elementy z tworzyw sztucznych czy lakiery.

Dacia i Renault jak Toyota? Ambitny plan Francuzów
Nasza wizyta w Titu nie jest przypadkowa. Zaproszenie dziennikarzy do zamkniętego dla osób postronnych centrum testowego wpisuje się w realizowany przez Grupę Renault od 2021 roku plan poprawy jakości, która stanowić ma jeden z fundamentów sprzedaży.
Mówiąc prościej - szeroko pojęta bezawaryjność i zaufanie do marki ma kluczowy wpływ na wartość rezydualną pojazdów. A ta stanowi jedną z największych przewag takich marek jak Dacia czy Renault nad szturmującymi europejski rynek producentami z Chin.
Chcemy, by po pięciu latach eksploatacji nasze wciąż były jak nowe
A Audrey Lointier - odpowiedzialna w koncernie za sprawy dotyczące kontroli jakości - przekonywała, że cel wydaje się całkiem realny. Przykładowo - dzięki nowej, opartej na AI, kontroli jakości i testom, liczba usterek zgłaszanych przez użytkowników w ramach gwarancji w czasie pierwszych 12 miesięcy użytkowania pojazdu spadła w ostatnim czasie o połowę. O równe 50 proc. spadła też liczba pojazdów Grupy Renault, które skorzystać musiały z holowania w ramach posprzedażowego wsparcia assistance.
Nowa polityka testów i kontroli jakości przynosi więc spodziewany efekt. Czyżby w perspektywie kilku kolejnych lat, nowe Dacie i Renault miały stać się nowym synonimem trwałości? Cel wydaje się bardzo ambitny, ale widać już konkretne rezultaty. Niewykluczone, że w perspektywie kilku kolejnych lat wielu polskich kierowców będzie musiało gruntownie zrewidować swoje przekonania dotyczące trwałości "samochodów na F".









