W skrócie
- Dealerzy w USA instalowali systemy KARR, których luka w zabezpieczeniach pozwala przez Bluetooth na otwarcie drzwi lub blokadę silnika w około 2,2 mln pojazdów.
- Zagrożenie dotyczy głównie aut sprowadzonych z USA od 2017 roku, w których moduł KARR pozostał pod deską rozdzielczą, nawet jeśli klient nie korzystał z płatnej usługi.
- Właściciele aut mogą sprawdzić obecność systemu po naklejce KARR lub SWDS i zaktualizować oprogramowanie przez aplikację, co eliminuje podatność na ataki hakerskie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Amerykańscy dealerzy montowali system KARR Security przede wszystkim jako narzędzie do ochrony i zarządzania samochodami znajdującymi się na placach. Po sprzedaży auta klient mógł zapłacić za dalszy dostęp do systemu i sterować wybranymi funkcjami za pomocą aplikacji.
Problem polega na tym, że urządzenia często pozostawały w samochodach również wtedy, gdy kupujący nie zdecydował się na usługę. Kolejny właściciel używanego auta mógł więc nawet nie wiedzieć, że pod deską rozdzielczą znajduje się dodatkowy moduł podłączony do elektroniki i układu zapłonowego.
System antykradzieżowy pozwalał otworzyć samochód
Lukę wykryli badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego. Jak informuje serwis UC San Diego, za pomocą przygotowanej przez siebie aplikacji mogli połączyć się z urządzeniem przez Bluetooth i wydawać mu polecenia tak, jak robiłby to właściciel samochodu.
W ten sposób byli w stanie zamykać i otwierać drzwi, uruchamiać klakson, włączać światła oraz blokować możliwość uruchomienia silnika, o ile ten nie pracował już w chwili ataku. Zasięg wynosił około 4,5 metra, dlatego osoba próbująca wykorzystać lukę musiałaby znajdować się stosunkowo blisko pojazdu.
Sam atak przez Bluetooth nie wystarcza do uruchomienia silnika i odjechania samochodem. Otwarcie drzwi może jednak umożliwić dostanie się do wnętrza bez wybijania szyby. Późniejsze uruchomienie auta wymagałoby zastosowania dodatkowych narzędzi służących do programowania lub kopiowania kluczy.
Jeden cyfrowy klucz pasował do wielu urządzeń
Źródłem problemu był sposób uwierzytelniania zastosowany w urządzeniach KARR. Według naukowców podatne moduły korzystały ze wspólnego klucza zabezpieczającego. Badacze porównują to do ustawienia tego samego bardzo prostego hasła we wszystkich egzemplarzach urządzenia.
Po przeanalizowaniu aplikacji i sposobu komunikacji z jednym modułem możliwe było przygotowanie programu łączącego się także z innymi podatnymi urządzeniami. Nie trzeba było wcześniej kraść telefonu właściciela ani zdobywać jego danych logowania.
Naukowcy zwracają ponadto uwagę, że informacje pochodzące z publicznych baz mogły pozwalać na określanie lokalizacji samochodów wyposażonych w takie systemy. Szczegóły techniczne ataku nie zostały ujawnione, aby nie ułatwiać wykorzystania luki przestępcom.
Problem dotyczy aut sprzedawanych przez dealerów w USA
Nie jest to wada fabrycznych systemów samochodów. Wiadomo jednak, że urządzenia KARR montowali m.in. dealerzy Hondy, Toyoty, Mazdy, Forda i Jeepa. Według UC San Diego większość zagrożonych samochodów została sprzedana w południowej Kalifornii od 2017 roku. Używane auta ze Stanów Zjednoczonych regularnie trafiają również do Polski. Dlatego sprawą powinny zainteresować się przede wszystkim osoby, które jeżdżą samochodami sprowadzonymi w ostatnich latach z USA.
Jak rozpoznać obecność urządzenia KARR w samochodzie?
Jedną ze wskazówek jest naklejka z napisem "KARR" albo "SWDS" umieszczona na bocznej szybie od strony kierowcy. Sam moduł może być ukryty pod dolną częścią deski rozdzielczej. Jego widocznym elementem bywa niewielki przycisk z migającą diodą.
Brak naklejki nie daje jednak pewności, że urządzenia nie ma. Mogła ona zostać usunięta przez poprzedniego właściciela albo podczas przygotowywania samochodu do sprzedaży.
Badacze przestrzegają przed samodzielnym wyrywaniem lub odcinaniem znalezionego modułu. System jest połączony z instalacją samochodu i układem zapłonowym, dlatego nieprawidłowy demontaż może unieruchomić pojazd albo spowodować problemy z jego elektroniką. W razie wątpliwości bezpieczniej zwrócić się do warsztatu specjalizującego się w elektryce samochodowej.
Producent udostępnił aktualizację zabezpieczeń
Firma odpowiedzialna za KARR opublikowała aktualizację oprogramowania usuwającą podatność. Właściciele aktywnych systemów mogą zainstalować ją za pomocą aplikacji KARR Security. Zgodnie z oficjalną instrukcją producenta aktualizację mogą przeprowadzić także osoby, które nie wykupiły i nie aktywowały usługi. Aplikacja pozwala wówczas zweryfikować urządzenie na podstawie numeru VIN.
Producent ocenia ryzyko wykorzystania luki w warunkach rzeczywistych jako niskie i zapewnia, że nie odnotował przypadków użycia jej do włamania lub kradzieży samochodu. Badacze podkreślają jednak, że największym problemem pozostaje dotarcie do właścicieli. Wielu z nich nie wie, że urządzenie nadal znajduje się w ich aucie.
Przy oględzinach samochodu sprowadzonego z USA warto więc sprawdzić nie tylko jego historię w bazach i stan techniczny. Równie ważne może okazać się ustalenie, jakie dodatkowe zabezpieczenia zamontował pierwszy dealer i czy ich oprogramowanie zostało zaktualizowane.











