Strażak jechał do pożaru szkoły. Przekroczył prędkość i stracił prawo jazdy
Włączył sygnały, ruszył do pożaru szkoły i przekroczył dozwoloną prędkość. Choć prowadził wóz strażacki jadący na interwencję to policja uznała, że złamał przepisy jadąc z szybkością wyższą, niż nakazywały przepisy. Kierowca dostał mandat, punkty karne i stracił prawo jazdy - finał całej sprawy miał miejsce w sądzie.

W skrócie
- Strażak kierujący wozem do pożaru szkoły pod Lipskiem przekroczył dozwoloną prędkość podczas interwencji i został ukarany mandatem oraz utratą prawa jazdy, co wzbudziło kontrowersje w Niemczech.
- Po orzeczeniu sądu utrzymującym karę, strażak i kilku innych ochotników zdecydowało się odejść ze służby, co spowodowało osłabienie lokalnej jednostki straży pożarnej.
- Sąd wyższej instancji ostatecznie uznał interwencję za uzasadnioną i unieważnił wcześniejsze kary, natomiast w Polsce uprawnienia pojazdów uprzywilejowanych są stosowane z zachowaniem ostrożności i w określonych warunkach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pojazdy uprzywilejowane rządzą się swoimi prawami - osoby, które nimi kierują, posiadają odpowiednie uprawnienia, a do tego - w określonych przypadkach - nie muszą stosować się do obowiązujących znaków czy ograniczeń, aby możliwie jak najszybciej, ale przy tym bezpiecznie, dotrzeć do miejsca zdarzenia. Niemiecki strażak kierował wozem pod koniec maja 2025 r. jadąc do pożaru szkoły podstawowej w miejscowości Taucha niedaleko Lipska. Jazdę ze zbyt wysoką prędkością zarejestrował fotoradar, więc mężczyzna dostał mandat i stracił prawo jazdy. Sprawa trafiła do sądu.
Strażak przekroczył prędkość, jadąc do pożaru szkoły. Stracił prawo jazdy
Jak informują niemieckie media MDR oraz Agrarheute, kierowca strażackiego samochodu gaśniczego uruchomił sygnały świetlne i dźwiękowe, a następnie rozpędził pojazd do 72 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 30 km/h. Mimo że pojazd uczestniczył w akcji ratowniczej to policja uznała, że przekroczenie prędkości było nieuzasadnione. W efekcie kierowca został ukarany mandatem w wysokości 369 euro, otrzymał dwa punkty karne oraz miesięczny zakaz prowadzenia pojazdów.
Policja uznała, że nie było zagrożenia życia. Ukarała kierowcę straży pożarnej
Zdaniem niemieckich funkcjonariuszy policji pojazd uprzywilejowany może korzystać ze szczególnych uprawnień wyłącznie wtedy, gdy wymaga tego ochrona życia lub zdrowia ludzi. W tym przypadku szkoła była pusta, dlatego policja stwierdziła, że strażak nadużył przysługujących mu uprawnień. Kierowca nie zgodził się z tą decyzją i odmówił przyjęcia mandatu. Sprawa trafiła do sądu rejonowego w Eilenburgu, jednakże ten podzielił stanowisko policji i utrzymał karę w mocy.
Po wyroku odszedł ze straży. Ochotnik pełnił służbę przez 34 lata
Utrzymany wyrok wywołał spore kontrowersje - strażak postanowił zakończyć służbę po 34 latach działalności, a w geście solidarności podobną decyzję podjęło również kilku innych druhów z tej jednostki. Według doniesień niemieckich mediów lokalna straż pożarna działa obecnie w znacząco osłabionym składzie. Mieszkańcy zwracają uwagę, że problem może mieć odzwierciedlenie na czasie reakcji podczas przyszłych interwencji.
Strażak zaskarżył decyzję sądu. "Mogę spać spokojnie"
Druh z Tauchy nie dał jednak za wygraną i zaskarżył wyrok. Sąd wyższej instancji uwzględnił jego apelację, a sędzia Peter Gottschaldt wyjaśnił, że przekroczenie prędkości i korzystanie z uprawnień pojazdu uprzywilejowanego były w tym przypadku jednoznacznie uzasadnione ze względu na konieczność interwencji w związku z pożarem szkoły.
Ogromny ciężar spadł mi z barków. Mam nadzieję, że teraz będę mógł spać spokojniej
Strażak twierdził, że jazda z taką prędkością była niezbędna, aby wesprzeć strażaków, którzy jako pierwsi wyjechali na akcję z osłabioną obsadą. Lange dodał, że nie naraził na niebezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego, a także jechał z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi. Mandat oraz zakaz prowadzenia pojazdów zostały ostatecznie uznane przez sąd za bezpodstawne.
Pojazdy uprzywilejowane w Polsce. Czy zawsze mogą łamać przepisy?
Polskie przepisy również przewidują szczególne uprawnienia dla pojazdów uprzywilejowanych, ale nie oznacza to całkowitego zwolnienia z przestrzegania zasad ruchu drogowego. Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym pojazdem uprzywilejowanym jest m.in. radiowóz policji, karetka pogotowia czy wóz strażacki. Aby korzystać ze specjalnych uprawnień pojazd musi jednocześnie wysyłać niebieskie sygnały świetlne i sygnały dźwiękowe oraz poruszać się z włączonymi światłami mijania lub drogowymi.
Dopiero wtedy kierowca może nie stosować się do części przepisów, np. przekroczyć dozwoloną prędkość czy przejechać przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Nadal jednak ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i nie może stwarzać zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Pojazd uprzywilejowany nie ma zatem nieograniczonego prawa do łamania przepisów - zasadność wykonania każdego manewru oceniana jest indywidualnie uwzględniając bezpieczeństwa oraz zasadności podjętych działań.










