Straszą policją za parkowanie pod marketami. Przepisy mówią co innego
W mediach społecznościowych błyskawicznie rozchodzi się wpis o "kontrolach" miejsc parkingowych dla rodzin z dziećmi pod marketami i straszeniu kierowców policją. Zdjęcie wygląda wiarygodnie, emocje są spore, ale pytanie jest jedno: czy za zaparkowanie na takim miejscu rzeczywiście można dostać mandat?

W mediach społecznościowych krąży wpis sugerujący, że enigmatyczni "sygnaliści" kontrolują miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi pod marketami, sprawdzają auta i straszą kierowców policją. Historia brzmi jak gotowy materiał na internetową burzę. Jest tylko jeden problem - wszystko wskazuje na to, że to po prostu kolejny viral żerujący na emocjach kierowców.
To jednak nie znaczy, że temat można zignorować. Bo choć opowieść o "kontrolach" wygląda na internetową fikcję, pytanie pozostaje aktualne: czy za zaparkowanie na miejscu oznaczonym jako przeznaczone dla rodzin z dziećmi rzeczywiście można dostać mandat?
Viral o "kontrolach" pod marketami niesie się po sieci
W poście, który zaczął krążyć w mediach społecznościowych, czytamy o rzekomych kontrolach prowadzonych na parkingach marketów - na przykładzie Lidla. Autor przekonuje, że "funkcjonariusze" mieli sprawdzać, czy w samochodach zaparkowanych na miejscach dla rodzin z dziećmi znajdują się ślady obecności najmłodszych pasażerów - od fotelików po zabawki i ubrania.
Problem w tym, że całość wygląda jak klasyczny internetowy "bait". Nie znaleźliśmy żadnych wiarygodnych informacji potwierdzających, by podobna akcja była prowadzona przez jakikolwiek sklep, policję czy legalnie działający podmiot. Sam wpis nie wskazuje miejsca, daty ani podmiotu odpowiedzialnego za rzekome "kontrole", co jest typowym sygnałem ostrzegawczym przy viralowych treściach.
To jednak dobry pretekst, by sprawdzić, co naprawdę mówią przepisy.
Czy za zajęcie miejsca dla rodzin z dziećmi można dostać mandat
Sprawdziliśmy, czy polskie przepisy przewidują sankcję za zajęcie takiego miejsca. Nie znaleźliśmy podstawy prawnej analogicznej do tej obowiązującej przy kopertach dla osób z niepełnosprawnościami. Sam fakt, że właściciel parkingu namalował na asfalcie symbol rodziny z dzieckiem albo ustawił odpowiednią tabliczkę, nie tworzy nowego wykroczenia drogowego.
Parking marketu to nie to samo co publiczna droga
I tu pojawia się ważny niuans. Parking przy sklepie to najczęściej teren prywatny, a jego właściciel może ustalić własne zasady korzystania z obiektu poprzez regulamin. To oznacza, że może oczekiwać respektowania określonych zasad organizacyjnych.
Nie należy jednak mylić tego z policyjnym mandatem wynikającym z prawa o ruchu drogowym. Nawet jeśli parking formalnie znajduje się w strefie ruchu, nie zmienia to podstawowego faktu - przepisy nie przewidują osobnego wykroczenia za zajęcie miejsca oznaczonego jako przeznaczone dla rodzin z dziećmi.
Czy na parkingu pod sklepem ktoś może kontrolować kierowców
Nieformalna "straż obywatelska", czy sygnaliści z wpisu, nie mają żadnych uprawnień do legitymowania kierowców, żądania dokumentów czy nakładania mandatów.
Ktoś może zwrócić uwagę, zrobić zdjęcie auta czy zgłosić sprawę ochronie obiektu. To jednak zupełnie co innego niż oficjalna kontrola.
Mandatu może nie być, ale to nie oznacza pełnej dowolności
Brak podstawy do automatycznego mandatu nie oznacza, że temat jest całkowicie zero-jedynkowy. Miejsca dla rodzin z dziećmi powstały po to, by ułatwić korzystanie z parkingu osobom podróżującym z małymi dziećmi. Można więc dyskutować o kulturze parkowania, ale nie należy dorabiać do tego przepisów, których po prostu nie ma.








