Stellantis i Volkswagen uczą się od Chin. Kto tu kogo ratuje?
Europejscy giganci, tacy jak Stellantis i Volkswagen, coraz częściej sięgają po technologie oraz know-how rozwijane w Chinach. Wszystko po to, by przyspieszyć prace nad samochodami definiowanymi programowo (SDV) i nadrobić dystans do nowych graczy na rynku elektromobilności. Partnerstwa z chińskimi firmami motoryzacyjnymi stają się jednym z najważniejszych trendów w światowej branży samochodowej.

Spis treści:
- Samochody definiowane programowo zmieniają motoryzację
- Stellantis szuka wsparcia w Chinach
- Volkswagen realizuje plan "In China, for China"
- Chiny stają się centrum innowacji motoryzacyjnych
Motoryzacja nieustanie się zmienia i nie chodzi tylko o wymuszane przez Unię Europejską przechodzenie na napęd elektryczny. Zmienia się całe podejście do samochodu. Jeszcze kilka lat temu jeden producent zyskiwał przewagę nad innym oferując lepsze silniki, zawieszenie czy lepszą jakość wykonania.
Dziś coraz większe znaczenie ma oprogramowanie. To właśnie ono odpowiada za działanie systemów multimedialnych, funkcji wspomagających kierowcę, czy systemów bezpieczeństwa.
Samochody definiowane programowo zmieniają motoryzację
W efekcie narodziło się nowe pojęcie - samochody definiowane programowo, czyli SDV (Software Defined Vehicle). Takie pojazdy mają działać podobnie jak smartfony, to oznacza, że auto nie jest zamkniętym środowiskiem, które w takiej formie, jak wyjedzie z salonu za kilkanaście lat trafi na złom. Wprost przeciwnie - już po sprzedaży konkretnego egzemplarza, jego producent może zdalnie dodawać nowe funkcje i poprawiać działanie systemów.
Dla koncernów oznacza to jednak ogromne wyzwanie technologiczne i konieczność inwestowania miliardów euro w rozwój własnego oprogramowania.
Stellantis szuka wsparcia w Chinach
Stellantis, właściciel takich marek jak Fiat, Peugeot, Citroen, Opel czy Jeep, to jeden z liderów partnerstwa z firmami chińskimi. Najbardziej zaawansowana współpraca dotyczy firmy Leapmotor. Stellantis wraz z tym chińskim producentem utworzył spółkę Leapmotor International, w której objął 51 proc. udziałów i która odpowiada za sprzedaż samochodów marki Leapmotor poza Chinami, w tym w Europie.
Jednak ta współpraca może wkroczyć na kolejny poziom. Stellantis analizuje możliwość wykorzystania chińskich technologii związanych z napędami elektrycznymi i akumulatorami w swoich europejskich markach. Takie rozwiązanie pozwoliłoby ograniczyć koszty rozwoju i szybciej wprowadzać nowe modele na rynek.
Szef koncernu Antonio Filosa nie ukrywa, że partnerstwo technologiczne ma pomóc firmie zwiększyć konkurencyjność szczególnie w segmencie aut elektrycznych. Jak podkreślał, współpraca ma również poprawić rozwój nowych technologii.
Równocześnie Stellantis prowadzi rozmowy z kolejnymi chińskimi producentami. Wśród potencjalnych partnerów wymienia się m.in. Dongfeng, Xiaomi oraz XPeng. W wypadku tych marek chodzić ma głównie o uruchomienie produkcji samochodów w europejskich fabrykach Stellantisa, które obecnie pracują "na pół gwizdka" - analitycy wskazują, że wykorzystują zaledwie 45 proc. mocy produkcyjnych, podczas gdy powinny między 65 a 80 proc.
Volkswagen realizuje plan "In China, for China"
Trochę inną drogą, ale również zakładającą nawiązanie współpracy z chińskimi markami, podąża koncern Volkswagena. Niemiecki gigant od kilku lat realizuje strategię określaną hasłem "In China, for China". Jednym z kluczowych elementów tej strategii jest współpraca z XPeng.
Obie firmy wspólnie rozwijają nową architekturę elektryczną dla samochodów przeznaczonych na rynek chiński. Dzięki temu Volkswagen chce przyspieszyć wdrażanie nowych usług cyfrowych, funkcji autonomicznej jazdy oraz aktualizacji online.
Koncern rozwija również wspólne przedsięwzięcie z amerykańskim Rivianem. Celem projektu jest stworzenie nowoczesnej architektury elektronicznej i oprogramowania dla przyszłych samochodów definiowanych programowo. W pracach uczestniczy już ponad 1500 specjalistów.
Chiny stają się centrum innowacji motoryzacyjnych
Jeszcze dekadę temu europejscy producenci byli postrzegani jako technologiczni liderzy, a chińskie firmy dopiero aspirowały do tego, by stać się poważnymi graczami. Dziś sytuacja jest diametralnie inna i to uznane europejskie marki szukają wsparcia u chińskich partnerów.
Rosnąca liczba porozumień między europejskimi koncernami a chińskimi producentami pokazuje, jak szybko zmienia się układ sił w światowej motoryzacji. Stellantis i Volkswagen nadal pozostają jednymi z największych producentów samochodów na świecie, ale jednocześnie coraz wyraźniej dostrzegają, że bez współpracy z technologicznymi partnerami z Chin trudno będzie im utrzymać swoją pozycję.
Najbliższe lata pokażą, czy chińskie technologie rzeczywiście pomogą europejskim markom skutecznie konkurować w erze samochodów definiowanych programowo, już dziś widać, że walka o dominację w świecie motoryzacji coraz częściej rozgrywa się nie w fabrykach, lecz w centrach rozwoju oprogramowania. I to akurat się nie zmieni.










