Zmiana nie oznacza jednak, że starsi kierowcy zostali pozostawieni bez nadzoru. Nadal muszą częściej odnawiać dokument i przechodzić badania wzroku, a obowiązkowy egzamin zachowano dla najstarszej grupy. Illinois uznało więc, że skuteczniejsza od automatycznej kontroli wszystkich seniorów będzie ocena ich rzeczywistej sprawności.
Seniorzy nie muszą już zdawać egzaminu praktycznego
Nowe zasady obowiązują w Illinois od lipca tego roku. Do tej pory kierowcy po ukończeniu 79 lat musieli podczas odnawiania prawa jazdy zaliczyć egzamin praktyczny. Illinois było jedynym stanem USA, który nakładał taki obowiązek wyłącznie ze względu na wiek kierowcy.
Przyjęta ustawa Road Safety and Fairness Act podniosła granicę obowiązkowego egzaminu z 79 do 87 lat. W rezultacie kierowcy w wieku od 79 do 86 lat nie muszą już rutynowo udowadniać swoich umiejętności za kierownicą.
Nie oznacza to jednak, że mogą bezwarunkowo zachować prawo jazdy. Nadal muszą odnawiać dokument osobiście oraz przechodzić kontrolę wzroku. Osoby w wieku 79 i 80 lat robią to co cztery lata, natomiast kierowcy mający od 81 do 86 lat - co dwa lata.
Po ukończeniu 87 lat prawo jazdy trzeba odnawiać co roku. W tej grupie nadal obowiązują zarówno badanie wzroku, jak i praktyczny egzamin z jazdy.
Statystyki stanęły po stronie starszych kierowców
Za zmianą przepisów przemawiały dane dotyczące bezpieczeństwa na drogach. Według statystyk władz Illinois kierowcy w wieku co najmniej 75 lat uczestniczyli w 2024 roku w 25,54 wypadku na tysiąc osób posiadających prawo jazdy.
Był to najniższy wynik spośród wszystkich analizowanych grup wiekowych. Starsi kierowcy mieli statystycznie uczestniczyć w mniejszej liczbie wypadków niż osoby w wieku od 16 do 74 lat. Władze stanu uznały więc, że automatyczne kierowanie seniorów na egzamin nie odpowiada rzeczywistemu poziomowi ryzyka.
Sekretarz stanu Illinois Alexi Giannoulias przekonuje, że zdolność do bezpiecznej jazdy powinna być oceniana na podstawie rzeczywistej sprawności konkretnej osoby, a nie wyłącznie daty urodzenia. Zmiana obejmuje około 350 tys. kierowców w wieku od 79 do 86 lat.
Mniej wypadków nie zawsze oznacza bezpieczniejszą jazdę
Do takich danych należy jednak podchodzić ostrożnie. Liczba wypadków przypadająca na tysiąc posiadaczy prawa jazdy nie uwzględnia tego, jak często i na jakich dystansach prowadzą oni samochody.
Starsi kierowcy zazwyczaj pokonują mniej kilometrów, a część z nich świadomie unika jazdy nocą, złej pogody, dużego natężenia ruchu oraz długich podróży. Po przeliczeniu liczby wypadków na przejechany dystans różnica między seniorami i młodszymi kierowcami może być znacznie mniejsza.
Wraz z wiekiem rośnie także podatność organizmu na poważne obrażenia. Wypadek, który dla młodszego kierowcy zakończyłby się stosunkowo niegroźnie, dla seniora może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.
Nie podważa to jednak podstawowego argumentu władz Illinois. Statystyki nie potwierdziły, że każdy kierowca po przekroczeniu 79. roku życia powinien być automatycznie traktowany jako osoba stwarzająca podwyższone zagrożenie.
Rodzina może zgłosić kierowcę, który stwarza zagrożenie
Illinois nie ograniczyło zmian do zniesienia obowiązkowego egzaminu dla części seniorów. Nowe przepisy wprowadzają również możliwość zgłoszenia kierowcy, którego stan zdrowia lub zachowanie na drodze budzą uzasadnione obawy.
Takie zawiadomienie mogą złożyć najbliżsi członkowie rodziny. Samo zgłoszenie nie oznacza jednak automatycznej utraty prawa jazdy. Informacje mają zostać zweryfikowane przez urząd, który może skierować kierowcę na dodatkowe badania lub egzamin.
System ma więc koncentrować się na konkretnych sygnałach świadczących o utracie zdolności do bezpiecznego prowadzenia samochodu. Pod uwagę mogą być brane między innymi stan zdrowia, problemy ze wzrokiem oraz rzeczywiste zachowanie za kierownicą, zamiast samego wieku zapisanego w dokumentach.
Unia Europejska również nie wprowadziła egzaminów dla seniorów
Dyskusja o dodatkowych wymaganiach dla starszych kierowców toczyła się również w Unii Europejskiej. Jednym z rozważanych rozwiązań było skrócenie ważności prawa jazdy do pięciu lat dla osób, które ukończyły 70 lat.
Pomysł nie został jednak przyjęty. Nowa dyrektywa nie wprowadza jednego wieku, po którego osiągnięciu każdy kierowca w UE musiałby przejść obowiązkowe badanie lekarskie albo ponownie zdawać egzamin.
Prawo jazdy na samochody osobowe i motocykle będzie co do zasady ważne przez 15 lat. Poszczególne państwa mogą skrócić ten okres do 10 lat, jeżeli dokument służy również jako dowód tożsamości.
Kraje członkowskie zachowały także możliwość skracania ważności praw jazdy osobom, które ukończyły 65 lat. Może to służyć częstszym badaniom lekarskim, samoocenom stanu zdrowia albo udziałowi w zajęciach przypominających. Nie jest to jednak obowiązek narzucony wszystkim państwom.
Polska zdecyduje, jak kontrolować stan zdrowia kierowców
Dyrektywa wymaga, aby przy odnawianiu prawa jazdy kontrolowana była zdolność fizyczna i psychiczna kierowcy. Państwa mogą jednak wybrać sposób realizacji tego obowiązku.
Zamiast pełnego badania lekarskiego możliwe będzie zastosowanie formularza samooceny albo stworzenie krajowego systemu reagującego na istotne zmiany stanu zdrowia kierowcy. Jeżeli zebrane informacje będą wskazywać na chorobę wpływającą na zdolność do jazdy, konieczne będzie skierowanie danej osoby na badanie.
Nie wiadomo jeszcze, na które rozwiązanie zdecyduje się Polska. Nowe unijne przepisy nie nakazują jednak wprowadzenia obowiązkowych badań ani egzaminów wyłącznie dla seniorów.
O prawie jazdy nie powinien decydować sam PESEL
Przykład Illinois nie oznacza, że stan zdrowia starszych kierowców nie powinien być kontrolowany. Wzrok, czas reakcji, sprawność ruchowa i funkcje poznawcze mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo za kierownicą.
Problemem jest natomiast automatyczne założenie, że każdy kierowca po osiągnięciu określonego wieku prowadzi gorzej. Proces starzenia przebiega indywidualnie. Jedna osoba może bezpiecznie jeździć po osiemdziesiątce, podczas gdy znacznie młodszy kierowca z powodu choroby, leków albo problemów ze wzrokiem może stwarzać większe zagrożenie.
Zarówno nowe przepisy Illinois, jak i regulacje unijne zmierzają więc w podobnym kierunku. O możliwości prowadzenia samochodu powinna decydować rzeczywista sprawność kierowcy, a nie wyłącznie liczba lat wpisana w dokumentach.










