Sebastian M. jest pewien, że wyjdzie na wolność. Ujawniono rozmowę
Sebastian M. oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 nie tylko podważa ustalenia śledczych, ale też przekonuje swoich bliskich, że wkrótce opuści areszt. Z ujawnionych rozmów wynika, że liczy na odbycie ewentualnej kary poza Polską z uwzględnieniem Systemu Dozoru Elektronicznego, a więc - że nie trafi do więzienia.

W skrócie
- Sebastian M. oskarżony o śmiertelny wypadek na autostradzie A1 kwestionuje ustalenia śledztwa i twierdzi, że planuje odbyć ewentualną karę poza Polską.
- Oskarżony konsekwentnie nie przyznaje się do winy oraz zarzuca brak bezstronności sędzi prowadzącej sprawę.
- Prokuratura w Koszalinie analizuje nagrania ujawnione w marcu i kwietniu 2026 roku, obejmujące m.in. sugestie o niszczeniu dowodów i możliwych wpływach na przebieg postępowania.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Sprawa Sebastiana M. od miesięcy budzi ogromne emocje, przede wszystkim ze względu na okoliczności wypadku, do którego doszło we wrześniu 2023 roku w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. Według aktu oskarżenia, luksusowe BMW M850i prowadzone przez Sebastian M. uderzyło w tył jadącej przed nim Kii, która w wyniku zderzenia wpadła na bariery energochłonne i błyskawicznie stanęła w ogniu. W dramatycznym zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina - małżeństwo oraz ich pięcioletni syn.
Po tragicznym wypadku Sebastian M. zdołał opuścić Europę. Na polecenie ówczesnego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry wydano za nim list gończy oraz tzw. czerwoną notę Interpolu.
Mężczyznę zatrzymano na terenie Dubaju dzięki działaniom lokalnej policji. Wieloetapowe działania pozwoliły sprowadzić go do kraju w maju 2025 roku. Od tego czasu przebywa w areszcie śledczym w Piotrkowie Trybunalskim, a jego proces toczy się przed tamtejszym sądem rejonowym. Za zarzucany czyn grozi mu kara do 8 lat więzienia.
Sebastian M. jest przekonany o swojej niewinności
Sebastian M. konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Podczas rozpraw twierdzi, że materiał dowodowy został zmanipulowany, a jego odpowiedzialność za wypadek jest bezpodstawna. Takie stanowisko prezentuje nie tylko w sądzie, ale również w dyskusjach prywatnych. Dowodem na to mogą być rozmowy podejrzanego z żoną i szwagierką ujawnione przez dziennikarzy serwisu o2.pl.
Podczas widzenia, które odbyło się 10 kwietnia 2026 roku, mężczyzna przekonywał, że istnieją dowody świadczące o jego niewinności. Jednocześnie wyrażał niezadowolenie z postawy sędzi prowadzącej sprawę, sugerując, że nie jest wobec niego bezstronna. W jego ocenie to właśnie nastawienie sądu ma wpływać na przebieg procesu.
W tej samej rozmowie Sebastian M. mówił o swojej przyszłości z dużą pewnością. Twierdził, że nawet jeśli zostanie skazany, nie będzie odbywał kary w Polsce. Powoływał się przy tym na swoje niemieckie obywatelstwo, podkreślając, że urodził się w Niemczech.
Pod koniec roku wyląduję na bransoletce w Niemczech, bo to jest moje pierwsze obywatelstwo i Polska nie będzie miała nic do gadania
To nie pierwsze kontrowersyjne wypowiedzi Sebastiana M.
Taka wizja wydarzeń znacząco odbiega jednak od obecnego stanu sprawy, w której sąd regularnie przedłuża tymczasowy areszt. Podczas widzenia w kwietniu 2026 roku Sebastian M. wspomniał również o osobie, która miała zgłosić się do jego obrońcy z informacjami dotyczącymi rzekomego niszczenia dowodów w sprawie. Według relacji oskarżonego chodzi o konkretnego świadka, którego dane miały zostać przekazane prawnikowi. Na tym etapie nie ma jednak potwierdzenia tych twierdzeń w oficjalnych ustaleniach śledczych.
Jednocześnie media przypominają, że kwietniowe spotkanie nie jest jedyną rozmową podejrzanego, która wzbudziła wątpliwości śledczych. W marcu 2026 roku ujawniono zapis telefonicznej wymiany zdań, w której nieznana osoba zapewniała Sebastiana M., że wkrótce odzyska wolność. Rozmówca powoływał się przy tym na rzekome wpływy dyplomatyczne oraz decyzje podejmowane na najwyższym szczeblu.
W rozmowie padały sugestie o zaangażowaniu osób publicznych, w tym ministra sprawiedliwości, a także informacje o działaniach podejmowanych za granicą, między innymi w Hamburgu. Wątek ten jest obecnie analizowany przez prokuraturę w Koszalinie, która prowadzi czynności wyjaśniające.










