Samochód elektryczny prosto za salonu za 60 tys. zł? Jest oficjalna zapowiedź
Odpowiedzią na słabnący popyt na nowe samochody w Europie i narastającą konkurencję z Chin ma być powrót do przeszłości i produkowanie tanich, miejskich i uniwersalnych modeli. Citroën ma ciekawy pomysł, aby ożywić sprzedaż i zamierza przywrócić do gamy modelowej samochód, który powstanie na założeniach kultowego Citroëna 2CV. Ma być nie tylko funkcjonalny, ale przede wszystkim niezwykle przystępny cenowo.

W skrócie
- Citroën planuje wprowadzić do oferty tani, elektryczny model inspirowany kultowym 2CV, którego cena ma wynosić poniżej 15 tys. euro.
- Nowy samochód ma być dedykowany przede wszystkim mieszkańcom miast, młodym kierowcom oraz osobom szukającym przystępnego cenowo środka transportu.
- Citroën chce odpowiedzieć na słabnący popyt i rosnącą konkurencję z Chin poprzez oferowanie prostych, tanich i uniwersalnych samochodów elektrycznych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Podstawą do stworzenia nowego samochodu ma być ta sama filozofia, która towarzyszyła produkcji modelu 2CV. To właśnie to auto po zakończeniu II wojny światowej zmotoryzowało Europę za sprawą prostoty konstrukcji, taniej produkcji i przede wszystkim atrakcyjnej ceny zakupu. W ten sposób Citroën chce "oddać siłę nabywczą" klientom, którzy dziś wypadli z rynku nowych samochodów, ze względu na wzrost cen.
Citroën wraca do idei 2CV. Tani samochód dla każdego
Zgodnie z zapowiedziami nowy model ma trafić do segmentu A i będzie w pełni elektryczny. Co jednak najważniejsze, jego cena ma wynosić poniżej 15 tys. euro, co uczyni go jednym z najtańszych pełnoprawnych samochodów EV w Europie.
Pracujemy nad takim samochodem. To absolutnie kluczowe dla zwiększenia udziałów rynkowych
Auto ma być pośrednim następcą spalinowego Citroën C1 i jednocześnie tańszą alternatywą dla modelu ë-C3. Przypomnijmy, że jego cena w polskich salonach rozpoczyna się od 107 950 zł. Różnica będzie zatem znacząca.

Sprzedaż nie wróciła do poziomu sprzed pandemii. Citroën reaguje zapowiadając nowy model
Europejski rynek motoryzacyjny jako jedyny nie wrócił do poziomów sprzedaży sprzed pandemii. "Brakuje około trzech milionów klientów rocznie. I w 60 proc. wynika to z faktu, że nie ma już samochodów poniżej 15 tys. euro" - mówi Chardon.
Niestety, to w dużej mierze efekt przepisów unijnych. Samochody muszą być coraz lepiej wyposażone, co podnosi ich ceny. Do tego dochodzą kary za emisję, które również są doliczane do cen.
W efekcie średni wiek samochodu w Europie przekroczył już 12 lat i w ciągu ostatnich pięciu lat wzrósł o ponad dwa lata. Zdaniem Chardona najlepszą motywacją do zwiększenia ruchu w salonach jest wprowadzenie modeli, które będą po prostu tanie.
Nowa definicja "auta dla ludzi" według Citroëna
Nowy model ma odpowiadać na dzisiejsze potrzeby - ma być tani w produkcji, maksymalnie uniwersalny i dostępny cenowo.
Ważniejsze niż sam 2CV jest zrozumienie jego celu. Wtedy chodziło o przewiezienie czterech rolników i 50 kg ziemniaków. Nie jestem pewien, czy to założenie można dziś w 100 proc. przełożyć - zwłaszcza że rolników w Europie jest coraz mniej. Dziś rolnika może zastąpić pielęgniarka
Najnowszy model Citroëna będzie zatem dedykowany mieszkańcom miast i mniejszych miejscowości, a także młodym kierowcom, którzy szukają taniego środka transportu do codziennego przemieszczania się.

Tani elektryk ma uratować sprzedaż Citroëna. Presja z Chin rośnie
Sytuacja na rynku w ostatnich latach diametralnie się zmieniła i wymusiła na producentach zmianę podejścia. Wizja Citroëna pokazuje, jak silna jest presja ze strony chińskich producentów i rosnących cen aut. Francuska marka chce przyciągnąć klientów oferując prostego i taniego elektryka, którego cena szacowana jest na mniej niż 15 tys. euro, czyli -przy obecnym kursie - niespełna 64 tys. zł bez żadnych dopłat.
To poziom, jakiego dziś nie jest w stanie osiągnąć żaden nowy samochód elektryczny. Obecnie najmniej trzeba zapłacić za Dacię Spring (od 66 500 zł) i Leapmotora T03 (od 69 900 zł). To wręcz poziom, jaki z trudem osiągają najtańsze samochody spalinowe (Fiata Pandinę w promocji da się kupić za 55 tys. zł).












