Samochód elektryczny dla każdego za 450 zł miesięcznie? Jest taka propozycja
Z najnowszego raportu Fundacji Instrat wynika, że kryzys paliwowy kosztował już Polaków około 10 mld zł. Najbardziej ucierpiały przedsiębiorstwa, powszechnie korzystające z samochodów z silnikami Diesla. To właśnie olej napędowy podrożał najmocniej, a co gorsza - obniżka VAT-u na paliwa jest dla firm nieodczuwalna. Ratunkiem mogą być samochody elektryczne.

Spis treści:
- Diesel najmocniej podrożał. Firmy transportowe zapłaciły najwięcej
- Ratunek w samochodach elektrycznych?
- Tańsze ładowanie aut elektrycznych i leasing za 450 zł
- Bez nowych ładowarek elektromobilność nie przyspieszy
- Propozycje zmian po kryzysie paliwowym
Eksperci zwracają uwagę, że choć państwo częściowo złagodziło skutki podwyżek dzięki czasowemu obniżeniu VAT i akcyzy na paliwa, to nie rozwiązuje to problemu na przyszłość. Według autorów raportu Polska nadal pozostaje silnie uzależniona od importu ropy i gazu, a kolejne kryzysy mogą ponownie wywołać gwałtowne wzrosty cen na stacjach.
Diesel najmocniej podrożał. Firmy transportowe zapłaciły najwięcej
Fundacja Instrat podkreśla, że największe koszty poniosły firmy korzystające z samochodów ciężarowych i dostawczych napędzanych olejem napędowym. Według wyliczeń cena diesla wzrosła średnio aż o 1,77 zł na litrze. Dla branży transportowej oznacza to ogromne dodatkowe wydatki, które odbijają się później również na cenach towarów i usług.
Znacznie mniej kryzys odczuli kierowcy aut benzynowych. W ich przypadku wzrost cen paliwa wyniósł około 40 groszy na litrze.
Eksperci zaznaczają, że działania osłonowe państwa nie zadziałały jednakowo dla wszystkich. Obniżka VAT na paliwa pomogła konsumentom, ale przedsiębiorcy nie odczuli jej w takim samym stopniu. Powód jest prosty - firmy będące płatnikami VAT i tak odliczają ten podatek, więc jego czasowe obniżenie nie przełożyło się realnie na zmniejszenie kosztów działalności.
Więcej płacą również właściciele samochodów z instalacją LPG. Z niewiadomych przyczyn autogaz nie został objęty programem CPN, co spowodowało wzrost cen. Tymczasem w Polsce jest około 2 mln samochodów przystosowanych do jazdy na gazie.
Ratunek w samochodach elektrycznych?
Autorzy raportu przekonują, że obecny kryzys pokazuje, jak bardzo polska gospodarka jest uzależniona od światowego rynku paliw kopalnych. Ich zdaniem konieczne jest przyspieszenie elektryfikacji transportu, aby ograniczyć wpływ globalnych konfliktów na portfele kierowców.
"Nie wiemy, ile jeszcze ten konflikt potrwa. Musimy uniezależnić się od importu ropy i gazu oraz postawić na elektryfikację krajowego transportu" - wskazał Michał Grabka z Fundacji Instrat.
Ekspert podkreśla, że większa liczba samochodów elektrycznych ładowanych energią produkowaną w Polsce mogłaby zwiększyć stabilność kosztów transportu. Chodzi przede wszystkim o energię pochodzącą ze słońca i wiatru. Według Instratu oznaczałoby to nie tylko mniejsze uzależnienie od cen ropy, ale też zatrzymanie większej ilości pieniędzy w krajowej gospodarce.
Tańsze ładowanie aut elektrycznych i leasing za 450 zł
Fundacja Instrat proponuje przeznaczenie 6 mld zł z planowanego podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego na rozwój elektromobilności. Chodzi o tzw. windfall tax, który zapowiada resort finansów.
Zdaniem ekspertów część tych środków mogłaby zostać wykorzystana na rozwój społecznego leasingu samochodów elektrycznych. Program miałby działać podobnie do rozwiązania funkcjonującego we Francji. Według propozycji miesięczny koszt najmu elektryka miałby wynosić maksymalnie 450 zł, co pozwoliłoby na dostęp do takich aut także mniej zamożnym gospodarstwom domowym.
Instrat proponuje również obniżenie VAT na energię elektryczną wykorzystywaną do ładowania samochodów. Tzw. "pakiet e-CPN" zakłada zmniejszenie stawki do 8 proc. Eksperci przekonują, że takie rozwiązanie mogłoby zachęcić kierowców do przesiadki na auta elektryczne.
Bez nowych ładowarek elektromobilność nie przyspieszy
Autorzy raportu podkreślają, że sama obniżka kosztów użytkowania elektryków nie wystarczy. Konieczna jest także rozbudowa infrastruktury ładowania. Bez większej liczby stacji kierowcy nadal będą mieli obawy przed zakupem samochodów elektrycznych, szczególnie poza największymi miastami.
Według Instratu rozwój sieci ładowarek miałby znaczenie nie tylko dla kierowców prywatnych. Elektryfikacja mogłaby objąć również logistykę i transport dostawczy, które dziś są szczególnie wrażliwe na wahania cen diesla.
Eksperci wskazują także na potrzebę zmian w transporcie publicznym. Jednym z pomysłów jest wprowadzenie jednolitego biletu lokalnego i regionalnego na wzór Niemiec. Tam miesięczny bilet kosztuje 63 euro, czyli około 265 zł, i pozwala korzystać z transportu publicznego w wielu regionach kraju.
Propozycje zmian po kryzysie paliwowym
Fundacja Instrat ocenia, że obecny kryzys powinien być sygnałem ostrzegawczym dla Polski. Zdaniem ekspertów kolejne napięcia na światowych rynkach paliw mogą ponownie przełożyć się na wysokie ceny na stacjach i dodatkowe koszty dla gospodarki.
Według raportu kluczowe mają być inwestycje w elektromobilność, rozwój odnawialnych źródeł energii oraz transport publiczny. To właśnie te działania mają w przyszłości ograniczyć wpływ światowych kryzysów na codzienne koszty ponoszone przez kierowców i firmy transportowe.










