Spis treści:
- Rząd chce uszczelnić system fotoradarowy
- Koniec wezwania do wskazania kierowcy? Ma pojawić się nowe zawiadomienie
- Opłata administracyjna zamiast mandatu. Termin to 30 dni
- Leasing i najem długoterminowy też pod kontrolą
- Centralny Rejestr Naruszeń. Służby sprawdzą zagraniczne samochody
- Fotoradary z korektą pomiaru. Od wyniku odejmą 5 lub 6 km/h
Jednym z głównych celów nowych przepisów jest rozwiązanie problemu spraw, w których urządzenie rejestrujące wykroczenie zrobiło zdjęcie, ale ostatecznie nie udało się przypisać odpowiedzialności kierowcy, właścicielowi lub posiadaczowi samochodu.
Rząd chce uszczelnić system fotoradarowy
Ministerstwo wskazuje tutaj m.in. na nieodbieranie korespondencji, brak odpowiedzi na pisma Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, nieskuteczne wskazanie kierującego oraz wykroczenia popełniane pojazdami zarejestrowanymi za granicą.
Jak zapisano w ocenie skutków regulacji, proponowane rozwiązania mają stworzyć "nowy model reakcji państwa na naruszenia przepisów ruchu drogowego ujawniane za pomocą urządzeń rejestrujących".
Jeśli możliwe będzie ustalenie osoby prowadzącej pojazd, nadal podstawowym rozwiązaniem pozostanie mandat karny i postępowanie w sprawie o wykroczenie. Nowa procedura ma natomiast dotyczyć przypadków narażonych na przedawnienie albo bezskuteczne zakończenie postępowania.
Koniec wezwania do wskazania kierowcy? Ma pojawić się nowe zawiadomienie
Dużą zmianą będzie wprowadzenie zawiadomienia o zarejestrowaniu naruszenia. Dokument trafi do właściciela lub użytkownika samochodu ujawnionego w Centralnej Ewidencji Pojazdów i zostanie wysłany na zapisany tam adres.
Właściciel lub użytkownik nie będzie już wzywany do wskazania osoby, której powierzył samochód. Zamiast tego do zawiadomienia zostanie dołączony formularz oświadczenia o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu. Dokument będzie przeznaczony dla osoby, która rzeczywiście prowadziła pojazd. Oznacza to, że właściciel samochodu nie będzie już wskazywał kierowcy urzędnikom, ale będzie musiał sam do niego dotrzeć i przekazać mu dokumenty.
Zawiadomienia o zarejestrowaniu naruszenia nie będzie można zignorować. W zawiadomieniu znajdzie się informacja o konsekwencjach braku reakcji.
Jeżeli adresat nie skorzysta z przewidzianych możliwości (przyjęcie mandatu lub przekazanie sprawy do kierowcy), z mocy prawa zostanie na niego nałożona opłata administracyjna. Ma być ona kilkukrotnie wyższa od mandatu przewidzianego za zarejestrowane wykroczenie.

Opłata administracyjna zamiast mandatu. Termin to 30 dni
System pozostawi niewielką furtkę, która pozwoli właścicielowi czy użytkownikowi samochodu uniknąć odpowiedzialności. Trzeba będzie udowodnić, że w momencie zarejestrowania wykroczenia dana osoba nie była właścicielem lub posiadaczem pojazdu, samochód został wcześniej skradziony albo naruszenie nastąpiło w stanie wyższej konieczności.
Opłata administracyjna stanie się wymagalna po 30 dniach od doręczenia zawiadomienia. Projekt przewiduje jednak zachętę do szybkiej zapłaty. Jeśli należność zostanie uregulowana przed upływem tego terminu, jej wysokość spadnie o 20 proc.
Brak zapłaty oznaczać będzie upomnienie, a następnie egzekucję administracyjną.

Kierowca zagrożony utratą prawa jazdy ze względu na punkty karne, nadal będzie miał więc możliwość uniknięcia tej konsekwencji - wystarczy, że nie odpowie na korespondencję, zapłaci wówczas wyższą opłatę administracyjną, ale nie dostanie mandatu i punktów karnych.
Leasing i najem długoterminowy też pod kontrolą
Konsekwencji zbyt szybkiej jazdy nie unikną natomiast osoby użytkujące samochody leasingowane lub znajdujące się w najmie długoterminowym (powyżej 30 dni).
Formalny właściciel takiego pojazdu (firma leasingowa czy też prowadzącą najem) będzie musiał przekazać do Centralnej Ewidencji Pojazdów dane użytkownika samochodu (leasingobiorcy lub najemcy). Na zgłoszenie przewidziano 30 dni od zawarcia umowy.
W przypadku zmiany użytkownika lub zakończenia umowy termin będzie krótszy i wyniesie 14 dni.
Dzięki temu Canard będzie mógł od razu dotrzeć do faktycznego użytkownika samochodu, a nie za pośrednictwem firm będących jego właścicielem.
Centralny Rejestr Naruszeń. Służby sprawdzą zagraniczne samochody
Projekt przewiduje także utworzenie w CEP Centralnego Rejestru Naruszeń, czyli CRN. Mają być w nim gromadzone informacje dotyczące naruszeń popełnianych pojazdami zarejestrowanymi poza Polską. Dane zostaną podzielone na samochody z państw Unii Europejskiej oraz państw trzecich.
Informacje do CRN będzie przekazywać GITD. Podczas kontroli drogowej rejestr mają obowiązkowo sprawdzać Inspekcja Transportu Drogowego, Policja, Straż Graniczna oraz Służba Celno-Skarbowa.
Dla kierowców samochodów zarejestrowanych za granicą przewidziano specjalną procedurę. Kierujący będzie mógł przyjąć mandat albo zapłacić opłatę administracyjną za wszystkie odnotowane naruszenia.
Jeżeli tego nie zrobi, pojazd będzie mógł zostać usunięty na parking strzeżony. Podczas kontroli granicznej konsekwencją może być również uniemożliwienie wjazdu do Polski lub wyjazdu z kraju.
Fotoradary z korektą pomiaru. Od wyniku odejmą 5 lub 6 km/h
Projekt zawiera również istotną zmianę dotyczącą pomiarów prędkości wykonywanych przez fotoradary i inne urządzenia rejestrujące (systemy odcinkowego pomiaru prędkości).
Od zarejestrowanej wartości ma być odejmowane 5 km/h. Inna korekta będzie obowiązywała na autostradach i drogach ekspresowych, gdzie od wskazania urządzenia odejmowane ma być 6 km/h.












