W skrócie
- Ministerstwo Infrastruktury planuje ograniczyć liczbę nieczytelnych tabliczek tekstowych pod znakami drogowymi, zastępując je w miarę możliwości prostymi piktogramami.
- Eksperci proponują nowe znaki drogowe sygnalizujące zalecaną prędkość w zależności od warunków atmosferycznych, co ma poprawić płynność i bezpieczeństwo ruchu na drogach.
- Reforma zakłada połączenie przepisów w jeden dokument oraz wprowadzenie sztywnych terminów dla urzędników, co ma wyeliminować absurdy i opóźnienia w organizacji ruchu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zapewne każdemu kierowcy zdarzyło się napotkanie na swojej drodze znaków, których po prostu nie dało się zrozumieć za pierwszym rzutem oka. Najbardziej jaskrawym przykładem takiego zjawiska są znaki z tabliczkami zawierającymi tekst zapisany niewielkim drukiem. Tego typu rozwiązania mają przejść do historii.
Rysunki zamiast tekstu pod znakami
Ministerstwo Infrastruktury opublikowało założenia mającego powstać projektu nowelizacji rozporządzenia o znakach i sygnałach drogowych oraz w sprawie warunków zarządzania ruchem. Najważniejszą dla kierowców zmianą będzie poprawienie czytelności znaków i sygnałów drogowych. Resort w odpowiedzi na interpelację Waldemara Sługockiego zdradził, że jedną z istotnych zmian ma być ograniczenie w stosowaniu tabliczek tekstowych pod znakami.
Tego typu rozwiązania często stosowane są np. podczas trwania remontów dróg. Zdarza się, że długość wprowadzonego na tabliczce tekstu uniemożliwia jego odczytanie podczas jazdy. Nie sposób też wymagać od kierowców, by ci zatrzymywali się przed znakiem w celu dokładnego zapoznania się z jego treścią. W efekcie powstaje oznakowanie, którego głównym zadaniem jest spełnienie formalnych wymogów, a w praktyce jest ono zupełnie nieczytelne.
Tabliczki pod znakami, które uszczegółowiają ich znaczenie, nie występują wyłącznie w czasie remontów. Często można je spotkać w miejscach, gdzie od zasad wskazanych przez znak obowiązują wyjątki. W 2025 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący oznakowania dróg w wybranych gminach. W Warszawie przy ul. Św. Wincentego kontrolerzy napotkali znak B-1 "zakaz ruchu" z tabliczkami opisującymi wyłączenia. Łącznie kierowca miał do przeczytania 12 linijek tekstu z literami o wysokości 4 cm. Trudno podejrzewać, że jadący kierowca ma na to jakiekolwiek szanse.

Rozwiązaniem tego problemu ma być popularyzacja piktogramów. Po zmianach - tam, gdzie będzie to możliwe - zamiast tekstu pojawią się jego reprezentacje graficzne. Ma to pozwolić kierowcy na szybkie odczytanie znaku bez zbyt długiego odrywania uwagi od drogi.
Mogą pojawić się nowe znaki
Jak w wykazie prac legislacyjnych informuje Ministerstwo Infrastruktury, planowane jest również "(...) ograniczenie stosowania rozwiązań, które nie znajdują uzasadnienia z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub sprawności organizacji ruchu". Jak informuje Interię Ministerstwo Infrastruktury, na razie jest zbyt wcześnie, by rozmawiać o szczegółach.
Po opracowaniu projektu zostanie on poddany konsultacjom publicznym oraz uzgodnieniom międzyresortowym. Dopiero ten etap pozwoli wypracować ostateczny kształt rozwiązań.
Jak wynika z opracowania NIK z 2025 r., zdaniem kierowców dużym problemem na polskich drogach jest zbyt duża liczba znaków drogowych. Wśród ankietowanych, którzy odpowiedzieli na pytania kontrolerów instytucji, aż 59 proc. stwierdziło, że znaków jest zdecydowanie za dużo, a dalsze 29 proc. uznało, że jest ich raczej za dużo. Jedynie 7 proc. zapytanych kierowców uważało, że liczba znaków jest odpowiednia, a 3 proc. było zdania, że jest ich za mało.
Ministerstwo Infrastruktury będzie zmieniać przepisy w oparciu o analizę naukową zewnętrznych ekspertów. Taki dokument już powstał i jest dostępny na stronie internetowej resortu. Jeśli zawarte w nim propozycje zostaną przyjęte, można spodziewać się popularyzacji znaków drogowych o zmiennej treści. Mogą się one pojawiać tam, gdzie konieczne jest dynamiczne sterowanie ruchem. To jednak nie koniec.

Wśród propozycji ekspertów pojawiły się również nowe znaki drogowe. Z punktu widzenia kierowców szczególnie interesujące mogą okazać się znaki D114 i D114a. Pierwszy - biała liczba na niebieskim, kwadratowym tle - miałby wskazywać zalecaną prędkość. Znak miałby być stosowany na drogach, gdzie występują mało oczywiste zagrożenia, na przykład silne wiatry.
Znak D-114a miałby podawać bezpieczną prędkość na danym odcinku, na przykład na łuku, w zależności od warunków atmosferycznych. Niebieskie tło proponowanego znaku jest przedzielone w poziomie, a wartość sugerowanej prędkości w czasie deszczu jest inna niż w czasie dobrej pogody. Obydwie nowości to na razie jedynie propozycje ekspertów. Są one zbieżne z oznakowaniem, jakie można znaleźć na drogach części unijnych państw, ale na razie nie jest pewne, czy rząd poprze takie rozwiązanie.
Koniec z prawnymi absurdami
Kolejnym zadaniem nowelizacji jest uproszczenie samych przepisów i zlikwidowanie obecnych w nich od lat luk. Przede wszystkim zmiany sprawią, że powstanie jeden dokument zamiast obecnie obowiązujących dwóch: rozporządzenia ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych. W efekcie regulacji dotyczących znaków nie trzeba będzie szukać w dwóch aktach prawnych.
Zlikwidowane zostaną również niedopowiedzenia, które mogą wpływać na opóźnienia w pracach drogowych. Jak informuje Ministerstwo Infrastruktury, wprowadzone zostaną maksymalne terminy działań na poszczególnych etapach rozpatrywania projektu organizacji ruchu.
Obecnie przepisy nie przewidują żadnych wiążących granic czasu pracy urzędników. Czasami prowadzi to do absurdalnych sytuacji. Jak informowała poznańska delegatura Najwyższej Izby Kontroli, w jednym ze zbadanych przez kontrolerów przypadków projekt zatwierdzenia stałej organizacji ruchu zatwierdzono po 721 dniach od jego złożenia w starostwie. Urząd tłumaczył to koniecznością nanoszenia poprawek w uzgodnienia z wykonawcą, ale nie ulega wątpliwości, że blisko dwa lata to zdecydowanie zbyt długo.
Planowane zmiany mogą cieszyć, ale przyjdzie na nie jeszcze poczekać. Zgodnie z deklaracją Ministerstwa Infrastruktury, akty prawne związane z przepisami o inwestycjach drogowych mają być gotowe w II kwartale 2027 r., a w IV kwartale 2028 r. gotowy będzie projekt przepisów o znakach drogowych.











