Rząd obiecał, a kierowcy uwierzyli. Zostają bez auta i z dużym problemem
Od kilku lat kierowcy w Polsce mogą legalnie jeździć bez dowodu rejestracyjnego i papierowego potwierdzenia zawarcia polisy OC. Dane pojazdu są dostępne w państwowych systemach, dlatego podczas kontroli drogowej funkcjonariusz nie oczekuje już okazania tych dokumentów. Problem pojawia się przy kontakcie ze Strażą Miejską.

Zgodnie z przepisami, kierujący pojazdem nie ma obowiązku posiadania przy sobie prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i papierowego potwierdzenia opłacenia OC. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy samochód zostanie odholowany przez straż miejską lub policję.
Odholowane auto? Sam mObywatel może nie wystarczyć
W przypadku odbioru pojazdu z parkingu depozytowego obowiązują inne procedury niż podczas zwykłej kontroli drogowej.
Straż Miejska m.st. Warszawy informuje wprost, że dane dostępne w usłudze "Moje Pojazdy" w aplikacji mObywatel nie stanowią podstawy do wydania zezwolenia na odbiór usuniętego pojazdu.
To oznacza, że kierowca może bez problemu poruszać się po drogach bez papierowego dokumentu, a później spotkać się z dodatkowymi wymaganiami podczas odbioru odholowanego auta.
We Wrocławiu nadal wymagają dowodu rejestracyjnego
Podobny kłopot można mieć również we Wrocławiu. W oficjalnej instrukcji dotyczącej odbioru odholowanych pojazdów Straż Miejska Wrocławia wskazuje konieczność okazania dowodu rejestracyjnego podczas załatwiania formalności związanych z wydaniem samochodu.
W procedurze opisano nawet sytuację, w której dokument został pozostawiony w odholowanym pojeździe. Kierowca powinien wtedy ustalić lokalizację parkingu, dostać się do samochodu po dokument i dopiero później kontynuować formalności związane z odbiorem auta. Nie przewidziano możliwości skorzystania z aplikacji.
Podobne procedury obowiązują także w innych miastach
Zapisy wymagające okazania dokumentu potwierdzającego prawo do korzystania z pojazdu można znaleźć również w materiałach publikowanych przez urzędy i służby w innych dużych miastach, m.in. w Krakowie czy Poznaniu.
Pojęcie "dokumentu uprawniającego do korzystania z pojazdu" nie wszędzie jest jednak interpretowane identycznie. W jednych przypadkach urzędnicy mogą zaakceptować inne dokumenty, w innych oczekiwany jest dowód rejestracyjny lub stosowne pełnomocnictwo.
Dla kierowcy oznacza to niepewność. Dopiero po odholowaniu auta może się okazać, jakie dokumenty będą wymagane do jego odbioru.
Rządowa strona potwierdza: to nie jest dowód rejestracyjny
Procedury Straży Miejskiej mają oparcie w przepisach. Na oficjalnej stronie info.mobywatel.gov.pl można przeczytać:
"Moje pojazdy nie są cyfrową wersją dowodu rejestracyjnego. Z tego względu tradycyjny dokument wciąż będzie Ci potrzebny w wielu sytuacjach, na przykład gdy chcesz:
- załatwić formalności w wydziale komunikacji,
- załatwić przegląd (badanie techniczne) w stacji kontroli pojazdów,
- zawrzeć umowę ubezpieczenia pojazdu,
- odebrać odholowany pojazd z parkingu,
- sprzedać pojazd,
- wyjechać za granicę."
Największy problem pojawia się podczas wyjazdów
Na co dzień większość kierowców nie odczuwa skutków tej luki. Kłopot pojawia się zwykle podczas podróży. Wystarczy wyjazd do innego miasta. Dowód rejestracyjny zostaje w domu, samochód trafia na lawetę, a podczas odbioru okazuje się, że potrzebny jest dokument znajdujący się kilkaset kilometrów dalej.
Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku samochodów leasingowych, firmowych albo użytkowanych przez osoby niewpisane jako właściciel w dokumentach pojazdu.
Czy warto wozić dowód rejestracyjny?
Prawo nie nakłada dziś takiego obowiązku. Kierowca może legalnie poruszać się po Polsce bez dowodu rejestracyjnego i papierowego potwierdzenia OC.
Jednocześnie procedury związane z odholowanymi pojazdami pokazują, że fizyczny dokument nadal bywa potrzebny. Szczególnie podczas dalszych wyjazdów, gdy szybki powrót do domu po dokument nie jest możliwy.
Pozostawianie dowodu rejestracyjnego w samochodzie również nie jest jednak idealnym rozwiązaniem. W przypadku kradzieży pojazdu złodziej uzyskuje wtedy dostęp nie tylko do auta, ale także do dokumentu zawierającego jego dane identyfikacyjne.
Formalnie dowodu rejestracyjnego wozić nie trzeba. Problem w tym, że po odholowaniu auta część procedur nadal zakłada, że kierowca będzie go miał przy sobie.







